Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 11 min czytania

Nowa szkola nowy dom

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozpoczynał się nowy rok szkolny Marek zdenerwowany szedł do nowej szkoły. Znalazłszy się w szkole nie pewnie stanął przed drzwiami do klasy, odwlekał jak mógł ten moment. Na jego nieszczęście zauważyła go nowa wychowawczyni, która właśnie wychodziła z pokoju nauczycielskiego, złapała go za rękę i wraz z nim weszła do klasy prowadząc go wprost do swojego biurka. Marek stanął pod tablicą ze spuszczoną głową. Miał złe przeczucia, był nieśmiałym chłopakiem, a w poprzedniej szkole jego znajomi brutalnie to wykorzystywali, cały czas strojąc sobie z niego żarty. Nie widział powodu, dlaczego tu miałoby być inaczej.

Nauczycielka powitała klasę po okresie wakacyjnym, po czym powiedziała:

-chciałabym przedstawić wam waszego nowego kolegę nazywa się Marek Zawicki przeprowadził się do naszego miasta w wakacje.

Z klasy odezwały się pomruki trudno było powiedzieć czy oznaczały one akceptacje czy dezaprobatę. Marek rozejrzał się nie pewnie po klasie widział wiele twarzy zarówno chłopaków jak i dziewczyn wszyscy przyglądali się mu z zaciekawieniem. On jednak nie mógł znaleźć tego, czego szukał - nigdzie nie widać było wolnej ławki. W końcu ujrzał ją na końcu sali, opuszczona czkała właśnie na niego. Ruszył w jej kierunku i właśnie miał zająć miejsce, gdy usłyszał głos wychowawczyni:

-Nie, nie siadaj sam. Miejsce koło Ani jest wolne.-Powiedziała i wskazała miejsce, którego wcześniej nie zauważył, albo raczej nie chciał zauważyć, miejsce koło dziewczyny, z miejsca, w którym stał widział tylko jej ciemne, długie za ramiona, lekko falujące włosy. Zarumienił się lekko, lecz tylko na chwile tak, że nikt nie zauważył, i całe szczęście pomyślał, z resztą uwagę całej klasy zwróciła na siebie wspomniana wcześniej dziewczyna. Poderwała się z ławki protestując:

-Wcale nie, zapomniała Pani, że siedzę z Moniką?

-Tak? A gdzie ona jest teraz? Jakoś jej tu nie widzę... - Powiedziała kobieta z ironią.

-Widocznie nie mogła przyjść - zmieszała się dziewczyna.

-Nie udawaj. Przecież wszyscy doskonale wiemy, że prawdopodobnie jest na romantycznej przechadzce ze swoim Pawełkiem. - Odezwał się nagle chłopak siedzący w środkowym rzędzie.

-Konrad nikt nie pytał się Ciebie o zdanie - skarciła go nauczycielka, ale po chwili uśmiechnęła się do niego. - Masz rację, ale nie do końca. Nasza zakochana para jest na wycieczce w Egipcie.

Wszystkie dziewczyny zarumieniły się z emocji i rzucały sobie ukradkowe spojrzenia i szeptały między sobą, wszystkie z wyjątkiem Ani.

-Są tak dobrymi uczniami, że powinni nadrobić materiał, jaki zrobimy w międzyczasie.

-Proszę pani, ale przecież Paweł jest w klasie c! - Odezwał się znów Konrad, przytomnie wypominając nauczycielce pomyłkę.

-Już nie w tym roku przybyło nam dwóch nowych uczniów Marek i...

-No nie! Na prawdę ten niepoprawny romantyk Paweł przepisał się do naszej klasy??!!- Wpadł nauczyciele w słowo Konrad.

-Zgadłeś, ale czy mógłbyś mi więcej nie przeszkadzać, bo w końcu będę zmuszona wpisać to do dziennika.- Powiedziała surowo. Teraz z kolei zwróciła się do Ani - Teraz sama widzisz, że miejsce koło ciebie jest wolne, jak myślisz, czy Marta będzie chciała siedzieć z tobą, gdy do wyboru będzie miała chłopaka?

Ania skinęła z rezygnacją głową, na znak, że zgadza się z opinią nauczycielki i niechętnie zdjęła swoją torbę z krzesła robiąc tym samym miejsce dla Marka. Ten powoli podszedł i opadł na krzesło, zerknął w jej stronę, ale ona szybko zakryła się swoimi włosami tak, że nie sposób było się jej przyjrzeć, najwyraźniej nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Lekcja wróciła do normalnego toku. Pani podała wewnątrz szkolny system oceniania przypomniała lektury obowiązujące w tym roku szkolnym i tak dalej. W końcu pożegnała wszystkich serdecznie i powiedziała im [„życzę wam udanych wakacji” - :p chcielibyście, nie? Niestety nie ma tak dobrze - aut.] : - Do jutra!

Marek wracając do domu zobaczył przed sobą dziewczynę zmierzają w tym samym kierunku, co on przyjrzawszy się jej, ze zdumieniem stwierdził, że jest to jego nowa koleżanka z ławki. Jeszcze bardziej zdziwił się, gdy skręciła w boczną przecznicę, niezawodny skrót do jego domu. Wzruszył lekko ramionami i ruszył za nią, gdy znalazł się za rogiem [ zobaczył żubra, bo jak wszyscy wiemy żubry występują tuż za rogiem - aut.] Otrzymał potężny cios w żołądek, zaskoczony upadł na ziemię. Szybko spojrzał w górę w oszukiwani napastnika, ujrzał nad sobą Anie wyraźnie wkurzoną i nastawioną bardzo bojowo ( natomiast sama perspektywa patrzenia była ciekawa, Ania miała spódniczkę, Marek nie jest żadnym, perwertem, więc szybko odwrócił wzrok).

-Czemu mnie śledzisz? - Zapytała zbulwersowana.

-Nie śledzę cię - bronił się słabo Marek zaskoczony sytuacją, pierwszy raz zdarzyło mu się oberwać od dziewczyny [ zobaczyć z takiej perspektywy też].

-Nie udawaj głupka!!!! Wiem, że idziesz za mną od samej szkoły. - Pomachała mu groźnie pięścią przed nosem- albo mi powiesz albo... - Zrobiła efektowną pauzę.

-Kiedy ja na prawdę cię nie śledzę - zapewniał ją Marek - ja o po prostu idę do domu.

-Taa jasne, już ci wieżę!!!

-Mam ci podać adres? - Wyglądało na to, że w ten sposób jej nie przekona, ale wpadł na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nowa szkola nowy dom — czytnik · opowiadania