Fantastyka · 9 min czytania
Nowy dzień – szczęśliwy dzień.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
NOWY DZIEŃ - SZCZĘŚLIWY DZIEŃ (z cyklu OKNO BOGA)
1. W takie dni po głowie kołacze mi się jedno pytanie – kiedy urodziłem się na nowo? Czy wtedy gdy zarobiłem pierwszy milion? A może to było wtedy, kiedy po raz pierwszy usiadłem do fortepianu? Chyba jednak tym przełomowym momentem była chwila, gdy okazało się, że tylko ja potrafię słyszeć myśli innych ludzi. Jako dziecko myślałem, że potrafią to wszyscy. Takie refleksje nachodzą mnie, kiedy muszę opuścić swoją samotnię i wystawić się na myśli i emocje innych. Zawsze boję się tego zderzenia bo czasami pozostają po nim ślady psychiczne od których trudno się uwolnić. Biuro to gniazdo zawiści, namiętności, chciwości – emocjonalne piekło, w którym muszę bywać ale niezmiennie tego nienawidzę. Nie, to nie jest nienawiść – to zapamiętane z pierwszego kontaktu obrzydzenie. To ulga kiedy wracam do domu, to perwersyjna tęsknota gdy zbyt długo tu nie wracam. I brak nadziei – nie istnieją psychiatrzy od telepatów.
2. Moja sekretarka Natasza jest osobą doskonale zorganizowaną. Świetnie wykształcona, zna kilka języków i jest lesbijką. Kiedy się do mnie zbliża ogarnia ją nieomal instynktowny wstręt. Ale dzisiaj jest zdeterminowana aby porozmawiać ze mną o podwyżce. Postanowiła nawet, że zaciągnie mnie w tym celu do łóżka. Jednak kiedy staje za mną jej wstręt uderza we mnie jak młotem. Widzę jej wysilony i sztuczny uśmiech. - Nataszo, jestem z ciebie bardzo zadowolony – mówię – sam nie wiem co bym zrobił bez ciebie. Od przyszłego miesiąca dostajesz podwyżkę. Co masz dla mnie? Uśmiecha się, tym razem swobodnie i z wyraźną ulgą – presja jej psychiki wyraźnie słabnie. - Krugłową z Moscow News. Była na dzisiaj umówiona. Racja, zupełnie o tym zapomniałem. - Są już gotowi Cała ekipa. Czekają tylko na ciebie. A potem mała konferencja. - Zapamiętaj, żeby potem przewietrzyć biuro. Śmieje się , tym razem jest w to już całkowicie autentyczne. - Mógłbyś wreszcie polubić dziennikarzy. - Masz więcej takich perwersyjnych pomysłów? Natasza zna swoje obowiązki – taksuje mnie uważnym spojrzeniem a następnie dotyka jakimś upudrowanym wacikiem mojego czoła. - No, może być – to chyba najmocniejszy wyraz uznania jakiego mogę się od niej spodziewać Nastrajam się psychicznie na nowych ludzi. To taki odruch obronny – spięcie wewnętrzne bo trzeba być gotowym na najgorsze. Ale to wcale nie jest takie najgorsze. Krugłowa wita mnie oschle ale … nie słyszę jej. Początkowo lekceważę to. Po prostu – jeszcze jedna zimna piękność. Nie pierwsza i nie ostatnia w telewizji – miałem już takie doświadczenia. W skrócie pokazuje mi kierunek indagacji. W końcu jestem gotowy , zapala się lampka, dostaję światło na twarz i zaczynamy: - Jest pan jednym z nielicznych inwestorów, którzy nie mają wahań przed inwestowaniem w Rosji. Z czego to wynika ? - Inwestować trzeba według obiektywnych kryteriów. Decyduje relacja ryzyka do potencjalnej wygranej a to w przypadku Rosji wygląda bardzo obiecująco. Pani pytanie można odwrócić – co decyduje o wahaniach innych? Są to obiektywne przesłanki czy subiektywne, stereotypowe uprzedzenia? Wydaje mi się ….. Nie muszę nawet specjalnie wysilać mózgu – wygłaszam automatycznie wcześniej przygotowane odpowiedzi na łatwe do przewidzenia pytania. Za to sama Krugowa zaczyna mnie fascynować. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej ściany. Jej myśli i uczucia są idealnie wyciszone. Jak ją sprowokować? Patrzy na mnie z uwagą lecz na jej twarzy widać nutę znudzenia. Przyglądam się jej bezczelnie i wyzywająco. I wpuszczam myślową sondę. I znowu nic – jakbym trafił na ścianę. Oficjalna część wywiadu kończy się po mniej więcej piętnastu minutach – towarzyszy temu lekki uśmiech i pytanie: - A propos stereotypów. Rozumiem, że pan lubi Rosjan? - Lubię. A Rosjanki wręcz uwielbiam. W tym momencie do mnie dociera – ona jest obca, nie jest człowiekiem, jest …. - I tym optymistycznym akcentem.... Koniec – lampa, która już zaczęła palić mi twarz nareszcie gaśnie. Technicy zwijają sprzęt. Krugłowa obserwuje mnie z lekko kpiącym uśmiechem. - Nie, nie jestem obca, Myślałeś, że jesteś jedyny? - mówi po cichu zbliżając swoją twarz do mojej.
3. Dla mnie są możliwe tylko dwa typy reakcji – oparte na wyrachowaniu lub na odruchu serca – bez jakichkolwiek pośrednich stanów agregacji. Zawsze starałem się wybierać te drugie – te pierwsze budziły we mnie nieomal fizyczny wstręt. W holu pełna pompa, jacyś reporterzy, dość sympatyczny, wiecznie roześmiany grubasek – chargé d'affaires ambasady Rosji ds. kulturalnych Jurij…