Filozofia · 11 min czytania
Nowy Początek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jakim dziwnym uczuciem jest zostawianie za sobą wszystkich zmartwień i kłopotów jadąc samochodem po gładkiej drodze prawie 100 km na godzinę! Niby nic się nie zmienia, niby wszystko, co się wydarzyło, pozostaje wciąż takie samo, pozostaje, ale mimo wszystko z tyłu. Zawsze można sobie wyobrazić, że jest się zupełnie gdzie indziej, w innym świecie i otoczonym przez zupełnie innych ludzi. Ida Maliszewska ze spokojnym wyrazem twarzy obserwowała świat zewnętrzny, z lekka ulgą w sercu, że nie musi mówić nikomu, o czym myśli i z niczego się tłumaczyć. Tata, który siedział obok niej, rzadko o cokolwiek pytał, a jeżeli już się do tego posunął, to zawsze można było go zadowolić zupełnie krótka i niejasną odpowiedzią. Szczególnie lubiła ten odcinek drogi, w którym przejeżdżali przez zupełnie niezamieszkany teren, który zajmowały tylko wielkie i imponujące budynki, kuszące swoją prostotą i ładem. Miejsce to nazywa się fachowo„Tyską Sterfą Ekonomiczną” ze względu na jego położenie w tymże Śląskim mieście. Lecz nie te fabryki działały na nią szczególnie kojąco i melancholijnie, co w takiej osobie jak Ida zdarza się nader rzadko. W tym właśnie miejscu kochała obserwować rozległe pola i lasy, a już szczególnie, kiedy zaczyna zachodzić słońce rozkosznie barwiąc owe cudy natury. Dziś ten widok jest znacznie ciekawszy, ponieważ do całego widowiska dołączyły drobne rozmyte chmurki, które tworzyły mistyczną sieć, przypominającą delikatną pajęczynę. Błękitne jeszcze niebo jaśniało zza tych obłoczków, które będące ciemnej barwy doskonale kontrastowały się z pomarańczowym, jakby wypalającym swe ostatnie tchnienie słońcem. Piwno-zielone oczy dziewczyny chłonęły ten obraz usunąwszy jednocześnie wszystkie niepokojące myśli ze swego umysłu. A kiedy coś znowu gwałtownie uderzało do jej młodej 14-stoletniej główki natychmiast tłumiła to zdaniem: „Pomyśl, czymże są twoje zmartwienia w porównaniu z egzystencją świata?”. Właśnie teraz cały piękny widok przesłonił jej wielki bilboard z reklamą pasty do zębów, na którym widnieje wielka gęba jakiejś baby wystawiającej na wierzch wszystkie swoje zęby jakby chciała tym powiedzieć: „A ty takich nie masz!”. Chwilkę później porozsiewane gdzieniegdzie budynki mieszkalne całkowicie zepsuły miłą atmosferę. Zdenerwowała się nieco, bo teraz już całkiem nie miała się czym zająć. Zaczęła wiercić się niespokojnie na siedzeniu, co zwróciło uwagę jej taty, który zajmował zaszczytne miejsce za kierownicą. - Co ci się stało? Masz owsiki czy co? – zagadał do niej miłym i ciepłym głosem. Ale Idzie nie w głowie były miłe rozmowy. Ostatnio w ogóle nie miała do niczego nastroju, co przejawiało się jej ciągłym niezadowoleniem, które bardzo martwiło jej rodziców. - Pasy mnie uwierają – odburknęła z przekąsem i nadzieją, że on nic już więcej nie powie, bo zaraz zacznie się z nim kłócić. - Co ci się znowu dzieje? Myślałem, ze już ci przeszło, ostatnio dziwnie się zachowujesz. Zaczynasz być podobna do Elizy. Uch, znowu to samo! Eliza, jej starsza siostra zawsze miała opinię „niegrzecznej” co w poważaniu rodziców znaczyło raczej „nie podporządkowującej się ich woli”. Zawsze to Ida była świętą, dobrą i pracowitą córką. Rodzice nic nie rozumieją. Ani tego, że ma potrzebę bycia kimś ważnym, ani tego, że nie jest już małą dziewczynką, której można narzucić, co się chce. A może czas coś zmienić… W każdym razie, Ida Maliszewska siedzi tutaj, w samochodzie marki Fiat, przykuta pasami bezpieczeństwa do siedzenia. Nie pozostaje jej nic, z wyjątkiem jej własnych myśli. O nie, a ich z pewnością nie lubi. „Dobrze, skoro już mnie nachodzą, trzeba umieć się im przeciwstawić” – pomyślała z determinacją. Może to jest jakiś sposób, żeby zostawiły ją w spokoju? W sumie to ciekawe, że jak człowiek bardzo chce o czymś nie myśleć, to jego umysł jakby na złość stara się robić to ze zdwojoną siłą. A co najciekawsze, podświadomie zaczyna chcieć to robić. Tyle że ona tak naprawdę nie wie co ją dręczy. Nie ma jednej konkretnej rzeczy, przez którą jest zdołowana. Wszystkie naraz i każde z osobna zmartwienia przytłaczają ją tak bardzo, że nie jest w stanie normalnie funkcjonować. „Dlaczego nie potrafię być taka jak inni?” – pomyślała z rozpaczą. INNI w znaczeniu jej rówieśnicy z klasy, szkoły. Wszyscy chodzą po placach, grają w siatkówkę, koszykówkę i tym podobne gry, nie przejmują się przyszłością, szkołą, rodzicami. A jeżeli znajdzie się już jakiś wyjątek to albo jest na tyle głupi, że nie potrafi grać w te bezsensowne gry i wstydzi się tego przed kolegami, albo jest taki jak Ida tylko że brzydki i nie da się z nim rozmawiać. Dlaczego mówię tu o chłopakach? Bo ten problem najbardziej dokucza dziewczynie. Zawsze marzyła o takim chłopaku któryby ją zrozumiał, umiał pocieszyć, znał się na wielu rzeczach i z którym można by o wszystkim pogadać. Tylko szkoda, że niestety, nie ma ideałów. „Bycie takim jak inni zmusza do pewnego podporządkowania się otoczeniu, i jest takim pójściem na łatwiznę. No bo chyba łatwiej jest robić to co robi 20 innych osób niż robić coś samemu i to w dodatku zupełnie innego niż wszyscy”. Zainteresowania Idy na pewno nie są takich jak wszystkich, a co więcej, dużo od nich odbiegają. Jej pasją jest strzelectwo i choć może się to wydawać dziwne, jest w tym całkiem dobra. Bardzo chciałaby wystąpić w zawodach strzeleckich, lecz na razie jest to niemożliwe, ze względu na brak odpowiedniego(odpowiedniego równa się drogiego) sprzętu. „Gdyby człowiek żył tylko dla siebie i chciał sam wszystko…