Rodzina · 8 min czytania
Nowy Rozdział
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{font:verdana} Wyobrażasz sobie, że wracasz do domu w ostatni dzień szkoły, a dotychczasowy świat, w którym żyłeś nie istnieje? Pytasz się matki gdzie jest twój ojciec, a ona nie odpowiada tylko patrzy w okno, a łzy spływają diamentową kaskadą po jej policzku, uderzając o blat kuchenny i zbierając się tam w zbiornik wspaniałej cieczy mieniącej się w letnim, ciepłym świetle, które wpadało przez otwarte, niewielkie okno. Nie zadawałem kolejnych pytań, które uznałem za zbędne. Udałem się do mojej sypialni pokonując krótki dystans korytarzem i wspinaczkę po schodach, ale sięgając po klamkę od drzwi, zatrzymałem rękę i przyjrzałem się jej dokładniej, na przedramieniu widniała fioletowo-żółta plama, która jest jedną z pamiątek po ojcu. Zarobiłem tego siniaka jak ochroniłem mamę od ciosu. Victor, bo tak miał na imię mój tata był weteranem wojennym, który uczestniczył na misji w Iraku, po powrocie to nie była już ta osoba, która opuszczała dom ze łzami w oczach. Zaczął pić, popadać w nałogi, na które przepuszczał wszystkie pieniądze, bił moją mamę, a ja dostawałem pod czas tego jak próbowałem ją chronić, choć często nie udawało mi się, bo co mógł uczynić czternastoletni chłopiec wobec dorosłego, a na dodatek żołnierza? Teraz mam już ponad siedemnaście lat i coś się ostatnio zmieniło. Gdy wróciłem wieczorem do domu ojciec znów wyzywał moją mamę, na początku nie wiedziałem o co poszło, ale zdołałem wychwycić z kilku wypowiedzi wykrzyczanych przez moją mamę, że ojciec ma kochankę. Wtedy podniósł na Eli rękę i wkroczyłem do akcji, odparłem jego atak, który pozostawił na mojej skórze ślad i wycelowałem pięścią prosto w jego twarz. Poczułem jak jego nos łamie się pod wpływem mojego uderzenia, a po chwili płytki w kuchni zaczęły się czerwienić od krwi, ale nie to wprawiło nas wszystkich w osłupienie. To było coś innego, pierwszy raz kiedy nie pozostałem tylko przy obronie, zrobiłem krok na przód i choć sam cios nie miał wielkiej mocy to pozostał on oznaką, że coś się we mnie zrodziło, może dorosłem i nie chcę więcej w życiu doświadczać takich sytuacji. Po całym zdarzeniu każdy schował się w swoim pokoju, mama już nie dzieliła z ojcem sypialni, spał on w małym pokoju gościnnym. Następnego dnia nie widziałem Victora, tylko mamę krzątającą się po kuchni i doprowadzającą cały dom do porządku, przy ojcu miała nie mało roboty, zachowywał się on jak pięciolatek, trzeba było za nim chodzić jak za dzieckiem i zbierać po nim zabawki. Kolejnego dnia pojawił się po obiedzie, wziął prysznic i do nikogo się nie odezwał, aż w końcu zamknął się w swoim pokoiku z telewizorem i jego ulubionym napojem, to znaczy piwem. Podobnie minęły ostatni tydzień, który były pełny wrogiej ciszy, nagłych wybuchów emocji, napięcia i tym podobnych rzeczy. Zbliżył się przedostatni dzień roku szkolnego i tego oto, pięknego dnia Victor oświadczył, że się wyprowadza. Nie mogłem uwierzyć w te słowa i targały mną przeróżne uczucia takie jak złość, nienawiść, ale też radość i oczekiwana ulga. Ranek kolejnego dnia spędziłem na szykowaniu się na uroczystość zakończenia roku szkolnego, tym razem nie pojechałem do szkoły rowerem, zabrał mnie ze sobą mój kumpel, Alan, który pożyczył samochód od mamy. Dzień był upalny, dlatego też uroczystość nie trwała zbyt długo ponieważ wszystko odbywało się na zewnątrz i po dłuższym staniu na otwartym słońcu każdemu robiło się słabo. Zaraz po zakończeniu całej tej ceregieli z rozdawaniem świadectw, cała moja paczka zebrała się przed budynkiem szkoły i umówiła się na nocowanie w garażu Toma. Wróciłem do domu, pierwsze co zauważyłem to brak Land Rovera na parkingu i niedomknięte drzwi wejściowe. Wszedłem do środka i tam zastałem Eli płaczącą i zapatrzoną w okno, wiedziałem co się stało, więc postanowiłem…