Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 6 min czytania

Nowy stary znajomy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mały Piti próbował założyć łańcuch w swoim rowerku. Zawsze mu spadał, gdy jeździł po dużych wybojach. Starał się ich unikać, ale jazda po nich sprawiała mu najwięcej frajdy. Te podskakiwanie na siodełku i ciągłe utrzymywanie równowagi było lepsze niż jazda po równych chodnikach czy ulicy. Męczył się z tym łańcuchem już dłuższą chwilę, tym razem nie chciał wskoczyć na tryby tylniej zębatki. W pewnym momencie podszedł do niego mężczyzna w młodym wieku i spytał: - Może ci pomóc? Chłopczyk wystraszył się delikatnie i nie mógł wydusić z siebie jakiekolwiek słowa. Mężczyzna widząc niezdecydowanie chłopca, pochylił się i zaczął nakładać zrzucony łańcuch. - To zajmie chwilkę… O proszę, już gotowe. - Dziękuję panu.- nie śmiało powiedział Piti. - Nie mów mi na pan, Pit jestem.- powiedział uśmiechając się i wyciągnął do niego dłoń. Malec zawahał się chwilę. Mama zawsze mu powtarzała, żeby nie rozmawiał z obcymi. Już miał wsiąść na rowerek i uciec, gdy poczuł, że jakby już znał Pita. W jego oczach było coś znanego, coś swojego. Był on wysokim, szczupłym mężczyzną o krótko ostrzyżonych włosach koloru ciemny-blond. Jego grzywka była delikatnie zaczesana do góry, na lewą stronę twarzy. Miał duże usta, lekko odstające uszy i delikatnie skrzywiony nos. Choć wygląd Pita nie wzbudzał raczej zaufania, mały Piti nie odczuwał tego. Ostrożnie wyciągnął do niego rączkę. Obaj uścisnęli sobie dłonie. - Cieszę się, że cię poznałem.- rzekł Pit. - Ma pan tak samo na imię jak ja.- szybko zauważył Piti. - Tak, spostrzegawczy z ciebie chłopak. Lubisz swoje imię? - Bardzo, jest najlepsze na świecie!- z dumą powiedział chłopiec. Pit zaśmiał się serdecznie. Dystans między nimi zmalał w mgnieniu oka. - Masz rację. Każdy jest najlepszy na świecie, bo jest jedyny w swoim rodzaju.- odparł. Piti nie za bardzo zrozumiał, miał w końcu dopiero 8 lat. - Wiesz kiedyś, jak byłem mały miałem taki sam rowerek jak ty- powiedział Pit. – też zawsze spadał mi w nim łańcuch - I jak pan go zakładał? - Zawsze znajdowałem jakiś patyk i podważałem nim łańcuch na zębatce tak, aby zahaczył tylko jeden ząbek. Później podnosiłem lekko tylnie koło i zakręcałem pedałem, wtedy łańcuch z powrotem wskakiwał na swoje miejsce.- wytłumaczył z uśmiechem na ustach. Pit był bardzo miły i serdeczny w stosunku do małego. Rozmawiał z nim jakby się znali długie lata. Po jego twarzy było widać, że ta rozmowa sprawia mu dużo radości. - Teraz też tak będę robił.- odpowiedział mu Piti.- może chce się pan przejechać? - Nie dziękuję, jestem trochę za duży na twój rowerek, jeszcze ci go połamię a szkoda by było.- odparł z uśmiechem na ustach duży Pit. Rozbawiła go ta propozycja, sam już nie pamiętał, kiedy ostatnio jeździł na rowerze. Kiedyś człowiek miał czas i chęci, teraz została tylko praca. - Czym się pan zajmuje?- spytał mały Piti - Jestem żołnierzem. - Naprawdę?- w oczach malca rozżarzyły się ogniki- a był pan na wojnie? - Jeszcze nie byłem, ale jak trzeba będzie to pojadę. A ty chciałbyś być…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nowy stary znajomy — czytnik · opowiadania