Fantasy · 3 min czytania
Tarsis
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog
Był koniec XV wieku. Świat drżał od wojen. Królestwa ścierały się ze sobą bez końca, a zwykli ludzie marzyli już nie o chwale, lecz o chwili spokoju. W tamtych czasach ludzie z różnych stron świata zrobili coś, co wydawało się szaleństwem. Wyruszyli w nieznane. Byli wśród nich wojownicy północy, odkrywcy, rycerze i mistrzowie walki z odległych krain. Połączyła ich jedna rzecz: nie mieli już dokąd wracać. Miesiące mijały na bezkresnym morzu. Burze rozrywały żagle. Zapasy malały. Ludzie umierali. Nadzieja pozostawała jedynym kompasem. Aż pewnego ranka ktoś krzyknął: – LĄD! Ludzie wybiegli na pokład. Przed nimi wyrastały potężne góry spowite mgłą. Ich szczyty przebijały chmury niczym ostrza wbite w niebo. Między nimi rozciągały się rozległe doliny przecięte rzekami tak czystymi, że odbijały całe niebo. Tak po raz pierwszy ujrzeli Galdorheim. Pierwsze kroki na nowej ziemi nie przyniosły ulgi. Las wydawał dziwne odgłosy. Nocą coś poruszało się między drzewami. A bestie zamieszkujące te ziemie potrafiły zmiażdżyć człowieka jednym ciosem. Przetrwanie szybko stało się ważniejsze od marzeń.
Sama odwaga nie wystarczała. Powstała więc straż wojowników. Chronili osadników. Uczyli ich walczyć. Polować. Przetrwać. Z czasem zaczęto nazywać ich inaczej. Smoczym Zakonem. Byli wyczuleni na każdy szmer i każdy cień. Pilnowali równowagi krainy, wiedząc, że Galdorheim skrywa coś więcej niż tylko bogactwa. Bo kraina była niezwykła. Drzewa rosły wyżej niż wieże. Rzeki…