fantastyka · 6 min czytania
Nudno być bohaterem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
* Czas na pierwszej sanitarnej wlókł się potwornie. Każda upływająca chwila była chwilą długo wyczekiwaną. Cyfry na wyświetlaczach przeskakiwały powoli, tak jakby wszystkim zegarom kończyło się zasilanie. Nawet wskazówka sekundnika na ręcznym zegarku zachowywała się tak jakby nie była pewna czy mozolne obieganie tarczy dookoła ma jakiś sens. Oczekiwanie nie było nerwowe. Nie było ekscytujące. Było potwornie nudne.
* *
Cała obsada stacji była od kilku godzin na stanowiskach. Ustawiali parametry, sprawdzali, poprawiali, kontrolowali ponownie. I tak w kółko. W końcu cyfry na najmniej znaczących pozycjach przeskoczyły na zero. Rozległ się krótki sygnał i brama frachtu przeszła w stan odbioru. Dopiero teraz wszystkich ogarnęły nerwy i wyczekiwanie. Każdy kto tylko mógł wpatrywał się z napięciem w obraz z kamery naprzeciw bramy. Trzech techników bezpieczeństwa wpatrywało się w ekrany z rutynowym niepokojem. To w ich rękach spoczywał los bez mała pół setki ludzi stanowiących załogę stacji. Trzech mężczyzn o bardzo dokładnie sprawdzonej, stabilnej psychice. Wyszkoleni w wyszukiwaniu niespójności i ich błyskawicznej ocenie. Zamknięci na swoich stanowiskach, przez cały czas trwania frachtu. Będący pierwszą a zarazem ostateczną linią obrony stacji. Na stanowiskach przed nimi, było tylko kilka przycisków. Każdy z nich normalnie zabezpieczony wielokrotnym mechanicznym kluczem. W tej chwili blokady były zdjęte. Jedyne co osłaniało przyciski, to polimerowe przezroczyste osłony które można stłuc ręką. Pierwszy z tych przycisków uruchamiał dekontaminację komory frachtu. Ostatni, powodował detonacje ładunku termonuklearnego. Wiązało się to z dokładnym zniszczeniem odbieranego ładunku, oraz całej stacji. Moc wybuchu gwarantowała że nie przetrwa nawet pojedyncza bakteria, czy jakakolwiek komórka danych. Brama frachtu ustabilizowała się i rozpoczął się właściwy odbiór. Tylko dwa cylindryczne wagoniki z ludźmi, w sumie szesnaście osób. Całość trwała tylko kilka minut, po których brama zmatowiała i przeszła w stan pasywny. Teraz rozpoczęła się żmudna procedura sanitarna. Kontrola tożsamości, skanowanie siatkówki, sprawdzenie prądów czynnościowych. Z sykiem odskoczyły pokrywy szalek Petriego sprzężone z automatycznym systemem obrazowym. Chwile później otwarły się pokrywy klatek ze zwierzętami kontrolnymi. Potem kolejno włączały się następne systemy analityczne. Próbka głosu, odcisk kciuka, pobranie krwi. Wszystko tylko po to żeby sprawdzić czy odebrany człowiek jest dokładnie tym