Akcja · 9 min czytania
Nuntius
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Część 3
W milczeniu przemierzaliśmy ulice. Dalsze pytanie o cokolwiek nie miało sensu. Starzec za którym szedłem był zbyt pogrążony w myślach. Nie dotarło do niego ani jedno zdanie, które wypowiedziałem odkąd przekroczyliśmy granicę. Na ziemi mogliśmy poruszać się ludzkimi pojazdami, bądź piechotą. Oczywiście nie mogliśmy sami prowadzić. Wystarczyło jednak trafić na kogoś z dobrym sercem. Wyszeptać mu by zawiózł nas do miejsca, które wybraliśmy i w ten sposób zaoszczędzić sporo czasu. Tak zrobiliśmy i tym razem. Wybraliśmy taksówkarza, zaczytanego w jednej z lokalnych gazet. Dopiero, gdy kierowca zatrzymał się w wyznaczonym miejscu, obudził się z amoku. Nie wiedząc co robi przy kościele zawrócił, by dojechać na miejsce oczekiwania na kolejnego klienta. Z początku nie zorientowałem się dlaczego tu się znaleźliśmy. Eurit chyba domyślił się mojego zwątpienia, bo zatrzymał się przed samym wejściem.
- Z pewnością tu jest - oznajmił spokojnym głosem. - W kościele? - Próbowałem nie wykrzyczeć tego, lecz nie udało mi się powstrzymać. - Gdzie najlepiej jest spotkać dusze, które zwątpiły? A przecież o takie chodzi Latratom.
Miał rację. Na ulicy spotkasz w większości tych szczęśliwych. Których Bóg nie zwiódł w ich mniemaniu. Mimo, że postawił przed nimi trudne zadania, radzili sobie. Nawet jeśli są źli, łamią wszelkie przykazania, to w głębi duszy wierzą. A wiara w odpuszczenie im grzechów potrafi zdziałać cuda. Tym cudem jest wybaczenie im winy za wszelkie zło, którego się dopuścili. Oczywiście nie wystarczy wyjść z konfesjonału, uklęknąć i pomodlić się, by móc znów kroczyć drogą dobra. Kościół natomiast, jest miejscem ludzi, wątpiących w istnienie Pana. Szukają tu odpowiedzi na swoje pytania. Usprawiedliwienia dla niepowodzeń. Nie zdając sobie sprawy z tego, że kumulują w jednym miejscu siły zła. Oczywiście kapłani, którzy o tym wiedzą potrafią sobie z tym radzić. Przepędzają demony codzienną mszą. Ale tylko wtedy, gdy każde święte zdanie płynie z serca. Nie wielu potrafi w ten sposób przeprowadzić ten rytuał. Usiedliśmy w ostatniej ławce. Z początku nie mogłem się skupić na poszukiwaniu Niklasa. Bogato zdobione rzeźby, przedstawiające postacie uważane za świętych, raziły głupotą. Ilu z nich naprawdę przyczyniło się do zbawienia dusz? Potrafiło żyć nie grzesząc każdego dnia? Dawno temu, zamożni tego świata ustalili, że za pomocą kilku osób będzie im łatwiej jeszcze bardziej się wzbogacić. Nadali więc tytuł świętych dla wybrańców mówiąc, że danina na jednego z nich np. pomoże wyleczyć im się z chorób. Na innego, bezpiecznie przetrwać podróż. A człowiek zaczął w to wierzyć. Udowadniając, że taki podział ma sens. Nie od razu tak było. Na początku miał być jeden Bóg, który by zastąpił podział z Mitologii Greckiej na wielu Bogów, odpowiedzialnych za poszczególne dziedziny. Jednak to nie przynosiło takich dochodów jakie mogli otrzymać z kategoryzacji. Właśnie tak powstali Święci. Witraże przepuszczające tylko skrawek światła, którym zostaliśmy obdarowani. Zimno panujące w każdym zakątku. Obrazy przedstawiające sceny z Biblii, niekoniecznie odzwierciedlające prawdziwe wydarzenia. To wszystko mieściło się w tym pozłacanym budynku. A przecież prosił Bóg byśmy nie gromadzili dóbr na ziemi. Tylko nieliczni ufają swemu sercu i kroczą drogą miłości. Z rozmyślań wyrwało mnie uderzenie laską po nodze. - Idziemy. Już czas. - Lekkie zdenerwowanie wdarło się w jego głos. - Nie widzę go. - Bałem się. Jednak tak jak odczuwałem strach, tak samo byłem gotów walczyć. - Jest w pierwszym rzędzie. Jak zawsze. Nie wiedziałem co miało oznaczać "jak zawsze".
- Euricie, widzę, że nie jesteś sam. Czyżby to jeden z posłańców? - powiedział z uśmiechem. Sięgałem po miecz, kiedy ręka starca mnie powstrzymała. - Usiądźcie proszę. Spójrzcie na ten przepych. Czyż nie jest cudowny? - pytanie zdawało się być retorycznym - Dawno cię tu nie było. Czyżby stało się coś, przez co przestałeś wątpić? - pytał z uśmiechem. - Dobrze wiesz co się stało Niklasie. Jednak nie zapanujesz nad nimi. Siła miłości jest w nich zbyt potężna - odpowiedział ściskając mocniej kij.…