Kultura · 3 min czytania
O Ani
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ja bez Imienia spokojnie spaceruje pomiędzy ciasnymi rzędami nasączonych idealistycznymi rojeniami myśli, które posadzone zostały klombami wyrazów niemalże wiek temu. Zachłystuje się barokowymi detalami ówczesnej rzeczywistości, które wybitnie codzienne jak poranek i powszednie jak oddech nabierają rubensowskich kształtów pod magicznym, podziwianym przez pokolenia okiem wyrafinowanej marzycielki. I do tego ten cały barok - kunszt efektownie ilustrowanych przestrzeni, spektakularnie malowane śmiałymi pociągnięciami pióra charaktery i ta widowiskowa gama uczuć i emocji miesza się z cichą romantycznością, ukrytą w tak niesamowicie, niecodzienne i niedzisiejszo zasobnych głębiach emocjonalności bohaterów. Ta cicha i potulna nastrojowość przykuca pod krzewami bujnych słów i przystraja je kwiatami poezji, kwitnącymi po kryjomu na tym szerokim obszarze prozatorskich treści. Ja bez Imienia wiesza się bezpardonowo na najsławniejszych czerwonych warkoczach w całej bibliotece i tak przemierza ten idealistyczny świat za najwybitniejszą tutejszą marzycielką, która prowadzi swoje najukochańsze dziecko – Anię Shirley, po…