Komedia · 5 min czytania
O Barbarze, ciulu i zemście doskonałej cz. 3.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzień później. - Pierwsze co musimy zrobić, to zlikwidować te twoje szpony. Przecież wykorzystywana przez męża matka ośmiorga dzieci, w dodatku w dziewiątym miesiącu ciąży, nie ma takich paznokci. - Po moim trupie! Pazury dopiero co zrobione, stówa nie moja. Nie zgadzam się! Wymyśl coś innego! - zaprotestowałam na tyle dramatycznie, że Barbara spojrzała na mnie, zaniemówiła na chwilę, a na jej twarzy pojawił się grymas zastanowienia: - Ale co? - Nie wiem! Ty jesteś mózgiem tej operacji, Einsteinie. Może rękawiczki założę? - Taaa, najlepiej koronkowe. Zwariowałaś?! Musimy być na maksa wiarygodne, Zsunie ci się któraś, albo co i co! Za dużo zainwestowałam w tę akcję, żeby ją spieprzyć przez twoje grymasy. Nie ma wyjścia, piłujemy! - Póki co to inwestuję raczej ja i to w dodatku wizerunkowo! - Oooo, ty czy ja, wielka mi różnica. Coś upierdliwie drobiazgowa zrobiłaś się ostatnio, kochana. Po godzinie, z przerwą na kawę, paznokcie zostały skrócone do zera czyli zrównane z opuszkami palców, a lakier w kilku miejscach bezlitośnie zdrapany przyrdzewiałym gwoździem Własnego i zmatowiony rozpuszczalnikiem. - Cudne! - Barbara wręcz promieniała. Trzeba jej przyznać, że jak się w coś zaangażuje, to całym sercem. - Zamknij się! - warknęłam. - Daruj sobie przynajmniej te kretyńskie komentarze. A tak na marginesie, nienawidzę cię i to dożywotnio już! - Hori, nie dramatyzuj. Od kiedy ty taka wrażliwa się zrobiłaś? W ciąży jesteś czy klimakterium masz, bo w twoim wieku i to i to jest możliwe. No, teraz musimy zabrać się za twój łeb. - W łeb to ty się puknij, wiedźmo jedna! Niby co chcesz zmieniać? - Wszystko! Po pierwsze, zmywamy makijaż. Po drugie, musimy coś zrobić z kudłami, w takim wydaniu są nie do przyjęcia. I kolor i długość. Obcinamy! Musiałam mieć w oczach coś takiego, co spowodowało, że od razu zmieniła zdanie: - No dobra, nie obcinamy. Wiążemy w kucyk. Gumkę jakąś masz? W przeciągu chwili kucyk zmienił położenie czterokrotnie. Z czubka głowy na bok, z boku na tył, wreszcie z jednego zrobiły się dwa. Barbara wciąż kręciła głową z wyraźnym niezadowoleniem, wreszcie wymamrotała: - Słabe to. Niestety, w kucyku też ci ładnie. I te rzęsy takie długie. Może trochę przytniemy? - Nie, no pewnie, najlepiej do zera jak paznokcie. Może mi jeszcze brwi wyrwij! - A mogę? Naprawdę? - Nie! Przez