Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

O Biesie Złotobrodym

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Chcecie wiedzieć jak to z Biesem Złotobrodym i babą było? No to wam opowiem. Ale tak o suchym ryju to opowieść nie idzie, dałby pan coś do przepłukania gardła. O tak, regionalne może być. Ależ upał dzisiaj, krucafiks, człowiekowi aż słabo się robi, ale złoty płyn dobry jest na frasunki. Państwo to z daleka są? A tak tak, bywałem to ja w Gdańsku, jak młody byłem, bo ja z Grudziądza jestem. Raz to nawet parę dni z kolegami na plaży spaliśmy i dziewczynę tam miałem, piękną pani, jak syrenka. No ale cóż, zachciało mi się pobieszczadować. Ja nie żałuję, wolny tu jestem. Na połoninkę sobie pójdę, popatrzę na słonko, powdycham sosnowego lasu, z pieskiem sobie pogadam, a to przyjaciel wierny jest, jak nikt inny. No tak, co ja to…aha, Bies Złotobrody nie był, wiecie państwo, tym z najgorszych biesów. Ot takie tam biesisko co to pranie zerwie i w błoto rzuci, ogień zagasi pod piecem, konia za ogon pociągnie i takie tam, krucafiks, psoty robi. A dużo roboty Bies Złotobrody miał, bo Terka wtedy to niemałą wsią była, z sześćdziesiąt domów liczyła. A i cerkiew miała piękną. Stała przy niej dzwonnica, taka z trzema dzwonami, co jak na nabożeństwo dzwoniły to aż Wołkowyi ludziska się żegnali. Krucafiks, skwar taki, że język mi do gardła przysycha. A dziękuję, dziękuję, jak opowieść płynie to i trunku ubywa, prawo bieszadnika, wie pan. Ja to dawniej alkoholu do ust nie wziąłem, szkoły pokończyłem, żonkę miałem, ale co tam los to, panie, krucafiks, dziwnie życie plecie. W te siwe włosy, pani, to nie starczy wiek mnie przyodział, życie mnie w dolinach nieźle poszarpało. To poszedłem, szukać szczęścia w Biesy zaczarowane. A teraz, nawet jak zimą zimno i chałupę zasypie, to szczęśliwy jestem, na połoninkę sobie pójdę, na słonko popatrzę… A tak tak, Bies Złotobrody miał jeszcze jedną, krucyfiks, przypadłość, panny ludzkie mu się niezmiernie podobały. I nie raz, nie dwa którąś zbałamucił. A że przystojny jak na biesa był, złotowosy i błękitnooki, to mu się dziewuchy poddawały. Brodę to on miał aż to samych kolan, a piękną, wypielęgnowaną, mieniącą się różnymi odcieniami złota. Codziennie ją w Solince czyścił, od jakichś wodnic się tego nauczył, czy co,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
O Biesie Złotobrodym — czytnik · opowiadania