Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

filozofia · 11 min czytania

O filozofii

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czym jest filozofia? Wydawać by się mogło, że za tym niepozornym pytaniem nie kryje się choć namiastka sensownej odpowiedzi. Skoro nawet jedno z największych źródeł wiedzy ludzi XXI w. jakim bez wątpienia jest Wikipedia, stwierdza, że nie można jasno określić czym owo pojęcie jest, musi się kryć za tym jakaś magia, coś elitarnego i niezwykłego. Czy naprawdę nie ma na to odpowiedzi? Ano jest. Filozofia jest to słowo, które określa po prostu proces myślenia. I w zasadzie to wszystko. By jednak nie być gołosłownym, wypadałoby się posłużyć przykładem: Darek, pracownik dużej firmy farmaceutycznej, usiadł sobie na ławce i z puszką piwa w ręce począł kontemplować otaczającą go rzeczywistość. Miał ze sobą pewne problemy i często rozmawiał sam ze sobą. -Ojej! Jakie to wszystko jest niesamowite! Jakie cudowne! Ciekawe skąd to się w ogóle wzięło! W tym momencie jego zachwyt został brutalnie przerwany przez Kamila, mężczyznę w charakterystycznym, niebieskim mundurze, na którego zwykło się mówić policjant. Kamil był uprzejmy, zanim wypisał Darkowi mandat za picie w miejscu publicznym rozpoczął przyjacielską, jakby się mogło wydawać, pogawędkę. Zagadał do niego tymi słowy: -Co pan robi? W tym momencie Darek popadł w konsternację. Miał do wyboru kilkanaście odpowiedzi, stwierdzających rzeczywisty stan rzeczy. Mógł powiedzieć: - Siedzę i piję piwo, panie władzo! Albo: - Siedzę! Tudzież: - Piję! Był jednak człowiekiem inteligentnym i postanowił skorzystać z opcji specjalnej, naprawdę rzadko używanej: - Myślę! I tu można wrócić do ekstraktu sprawy: Darek zamiast „myślę”, mógł odpowiedzieć „filozofuję”, gdyż to i to jest tym samym procesem używania szarych komórek. Prawdopodobnie gdyby wybrał to drugie, nie dostałby mandatu, gdyż należy powiedzieć, że Kamil nie był zbyt rozgarnięty i gdyby usłyszał tak obce słowo jak „filozofia” uciekł by z pewnością, zostawiając Darka samego z piwem i myślami. Należy więc zastanowić się nad fenomenem filozofii. Cóż w tym specjalnego? Co jest niezwykłe w tym, że pomyśle nad sensem życia albo o prapoczątku człowieka? Czy używanie mózgu jest zajęciem tak niesamowicie skomplikowanym, że zasługuje na własną naukę? Skoro tak, nie świadczy to o idei tego zjawiska, ale o ludziach... Powiedzmy sobie szczerze: w myśleniu, a więc i w filozofowaniu, nie ma nic specjalnego, nic elitarnego, wyprane jest to z jakiejkolwiek mistyki i magii. To tak jakby powiedzieć, że ruszanie rękoma jest zajęciem zarezerwowanym dla określonej grupy osób. Dlaczego tak nie jest? Bo ręce ma każdy (nie licząc, prawda, sporadycznych przypadków). A więc, skoro każdy ma mózg (jak wyżej w nawiasie) i każdy może go używać, każdy jest na swój sposób filozofem. Nie ma osoby, która nie myśli. Oczywiście można się przyczepić, tak jak broniący tytułu i połowy swego życia profesor, który stwierdza, że prawdziwy filozof nie myśli o byle pierdołach - on rozpracowuje rzeczywistość, albo przynajmniej dąży do posiadania wiedzy (jak to było w pierwotnym zamyśle). Cóż, faktycznie można powiedzieć, że tematem rozważań prawdziwego filozofa nie jest rozstrzygnięcie problemu, które ze zdjęć ma powędrować na portal społecznościowy. Dalej uzasadnię dlaczego się z tym nie zgadzam. Rozumiem, że nie każdy musi przejmować się tym, czy życie ma sens. Nie każdy musi dostawać wypieków na twarzy, gdy słyszy dyskusję o moralności, nie każdego musi obchodzić imperatyw kategoryczny. Myślę jednak, że większość, albo nawet wszyscy, mają na te tematy własne zdanie. No, może nie wliczając imperatywu, którego znaczenia należy się ewidentnie nauczyć. Ale właśnie, ocena co jest dobre, a co złe, albo uzasadnienie co według jakiejś konkretnej osoby jest moralne nie wymaga żadnej wiedzy. Filozofia nie wymaga żadnej wiedzy. Bo filozofia NIE JEST NAUKĄ. Nie można się nauczyć rozumienia rzeczywistości, to brzmi nawet jakoś tak nienaturalnie. Zresztą nie można zrozumieć rzeczywistości. Nie oszukujmy się, cokolwiek byśmy wymyślili, my jako ludzie, będzie to rzeczą niesprawdzalną, jest to tylko założeniem i pewną propozycją sposobu myślenia. No bo z tego, że ktoś stwierdzi, że umysł jest drogą poznania. Poznania czego? I co mi da owo poznanie? Czy Kartezjusz formułując swoje wnioski odkrył tajemnice wszechrzeczy? Czy myśląc o rozumie jako o źródle, jego życie różniło się znacząco od, powiedzmy, życia Darka tudzież Kamila? Czy jego osoba powinna być dla wszystkich przykładem? A co z innymi filozofami? Ja osobiście myślę, że ludzkość składa się z pewnych grup, które to grupy mają swój i tylko swój umysł, który działa w określony dla danej grupy sposób. To tak jak z nauką jakiejś solówki na gitarze. To trzeba poczuć, a najbardziej to czuje właśnie autor tej solówki. Mechaniczna nauka dla samego nauczenia się trochę nie zgadza się z samą ideą. Bo solo to nie jest rzemieślniczy przerywnik. To osobisty wyraz ekspresji muzycznej, czyste uczucie. I z myśleniem jest podobnie, lecz zamiast jednego artysty mamy całą grupę artystów, która ma w głowie indywidualną, niepowtarzalną konstrukcję, która utrudnia zrozumienie cudzych poglądów. By wiedzieć o co chodzi w koncepcji moralności Hume’a, należy w owej konstrukcji poluzować pewne sprężynki, coś naoliwić, coś wyłączyć, wysunąć jakąś antenę i generalnie przestroić się na odbiór humowskich częstotliwości. Dla ludzi, którzy nadają na tych samych falach co on, jest to proste, lecz dla innych już niekonieczne. Myślę, że to jeden z dowodów na niepotrzebność filozofii – skoro każdy, nie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
O filozofii — czytnik · opowiadania