psychologia · 2 min czytania
O kobiecie w granatowej sukience...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Granatowe chmury zaczęły puchnąć już tydzień temu. W końcu grube strugi deszczu wylały się z nieba, jak woda z przebitego balonu. Skostniała ziemia przestała przyjmować wodę . Miasto gniło. Nierówności ulic i chodników wypełniły się szarym błotem. Drzewa wtopiły się w krajobraz przybierając wyblakłe kolory domów. Z rzadka pojawiający się na ulicy milczący ludzie biegali niczym elektrony – każdy w sobie tylko znanym i nieistotnym dla innych kierunku. Ulice wypełniała cisza. Nawet ci, którzy zbijali się ciasno w pary pod parasolem, będąc tak blisko siebie zdawali się przebywać w odrębnych światach. Z domu na przeciwko pralni miejskiej wybiegła młoda kobieta ubrana w skromną granatową sukienkę. Chyba z pośpiechu zapomniała płaszcza. Z tych samych drzwi wychyliła się głowa mężczyzny. Po chwili znikła jednak z powrotem. Kobieta…