Fantasy · 3 min czytania
O księciu, Roszpunce i skutkach zauroczeń.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzień się w noc wciąż przebiera. Noc w dnia ubiór się stroi. Czas jak głupi do przodu pędzi - oszalały. Książę dotarł do wieży lecz budowla – nie stoi. A z warkocza Roszpunki..? Cóż – miraże zostały.
Nie istnieje w przestrzeni, rozpłynęła się postać. Tej do której wędrował pełen ckliwej tęsknoty. Przecież miał Ją ocalić, chciała księżniczką zostać. Istnieć, byt rozpromieniać, przerwać koszmar miernoty.
Dobrze, że pośród ruin i wśród chwastów – wyrasta. I od przekleństwa świata skutecznie Go grodzi. Palma Zmartwychwstałego – co niedługo się rodzi!!! Bo inaczej się książę by chyba pochlastał.
__________________________________________
Przeminęły miesiące, już w Betlejem po świętach. A płacz dziecka zagłusza krzyk złowrogiej pogoni. Miłość zbiegiem się staje i w ten stan owinięta. Daje siebie by ją można swobodnie roztrwonić.
Czym dla pięknej Roszpunki jest rozumieć udrękę? Fascynacja Nią przecież zgodna jest z Jej naturą. Można myślą się, o Niej, raczyć jak konfiturą. Ale dotknąć idei..? Chodzić z Pięknem za…