Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Podróże · 5 min czytania

O misjonarce

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Marzena Zawadzka od dawna podziwiała misjonarzy. Chciała być jednym z nich, ale bała się. Dopiero po spotkaniu z misjonarzem, który nawet po wielu podróżach do Afryki nie zachorował na jedną z tamtejszych chorób, przemogła w sobie lęk. 28.02.1997 r. miała odbyć swoją pierwszą misję do Afryki, do Kamerunu. Wcześniej musiała polecieć samolotem z Warszawy do Paryża, w towarzystwie kilku innych misjonarzy. We Francji miała spotkać jeszcze paru. Lot do Yaounde, stolicy Kamerunu, cały przespała. Gdy wysiadła z samolotu, od razu poczuła duszne, gorące powietrze. Szybko wzięła swoje bagaże i załadowała do jednego z jeepów, czekających na nich na lotnisku. Po kilku godzinach samochód zatrzymał się przed murowaną, rozpadającą się chatą w jednej z wiosek.. Marzenę przeraził widok ich przyszłego domu. Pomyślała o swoim mieszkaniu w bloku na drugim piętrze w Krakowie. Rozejrzała się wokół. Drzewa – wilgotny las równikowy. Oprócz ich domu nie było już żadnego innego w pobliżu. - Dzień dobry – przywitał ją i jej towarzyszy czarny mężczyzna. – To wy jesteście misjonarzami z Polski i Francji? - Tak – odparł jeden z księży francuskich. Żona murzyna ugościła misjonarki w swoim domu. W chacie jej znajomego, oddalonej o kilka kilometrów, mieli zamieszkać misjonarze. Marzena wraz z siedmioma innymi kobietami została ulokowana w jednym pomieszczeniu. Pozostałe misjonarki w trzech innych. Było bardzo gorąco, ciasno i niewygodnie. Marzena szybko położyła się spać. Następnego dnia dowiedziała się, że będzie zajmować się dziećmi chorymi na dżumę, w miejscowości położonej niedaleko ich lokum. Na szczęście droga wyłożona była asfaltem, więc mogli pojechać samochodem. Powitała ich spora grupa dzieci. Podbiegły do nich i z uśmiechem wyciągały rączki. Pojawiło się kilku dorosłych. Zaprowadzili misjonarzy do dość dużego budynku. Był to miejscowy szpital dla dzieci. Znajdowało się w nim około 50 małych pacjentów. Marzena stanęła przy łóżku chudej, smutnej dziewczynki. Pogłaskała ją czule po czarnych, rzadkich włosach. Na ustach dziecka pojawił się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
O misjonarce — czytnik · opowiadania