Aktualności · 3 min czytania
O poszukiwaniu ogórków, czyli jak przebiega europe
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
O poszukiwaniu ogórków, czyli jak przebiega europeizacja Polaków. W poszukiwaniu ogórków do mizerii udaję się na mały targ. Upał nieznośny, wszędzie latają pyłki z topoli. Na ulicach duży tłok, temperatura nie odstraszyła nikogo. Straszne panie ubrane w pastelowe kolory, zgodnie z obowiązującą modą. Czarne okulary na nosie, i oczywiście mina znudzonego pokerzysty.
W czasie oczekiwania w kolejce słyszę rozmowy. Tematy dość typowe. ‘Piękną mamy pogodę’, ‘Ach, oczywiście, truskawki szybko potanieją’ oczywiście, bardzo utylitarne podejście. Konwersacja w dalszej jej części była równie ciekawa, w stylu typowo angielskim.
Dochodzę do targu. Ufff. Jaki tłok. Sprawdzę w takim razie, w jakim stanie jest nasza polska kultura. Zamiast się przeciskać, mówię ‘przepraszam’ i przepuszczona zostaję. Znowu utknęłam. Między warzywami a owocami. Mówię znów ‘przepraszam’, co efektu żadnego nie odnosi. Tymczasem miły, straszy pan za mną, szturchać mnie zaczyna i syczy ‘szybciej, szybciej’. Bez irytacji w głosie tłumaczę panu, ze niestety przejścia nie ma. Miły staruszek chyba ćwiczył zapasy, bo chwilę później zostaję…