Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

O potworze amatorze

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stara kamienica przy Rynku.

Leżała nieruchomo na stole, bezbronna, nieskrępowana, bez sił. Za słaba by walczyć… by zmienić swój los.

Trzymał ją lewą dłonią tak, by nie mogła się ruszyć.Nie chciała się skaleczyć. Miał silne ręce. Leżała spokojnie. Nie przerażał jej nawet widok noża, który bezwładnie spoczywał w jego prawej dłoni. Nie mógł dłużej czekać… było już późno, a on czuł głód… wielki głód. Zbliżył ostrze do jej ciała… Nawet nie zadrżała. Naparł mocno, ostro… stal przeszyła jej skórę i zatopiła się w pachnącym ciele… Coś chrupnęło. Metal uderzył o stół. Poczuł delikatny, zmysłowy zapach, drażniący swą wonią jego zmysły. Nóż stał się wilgotny.

Patrzył na nią. Zawsze to robił. Zawsze wpatrywał w nie wzrok, aż do ostatniego momentu tego szaleństwa i zawsze… płakał. Nie jest przecież potworem, chociaż ludzie mogliby go za takiego uważać. Ale ludzie nie znają prawdy, znał ją tylko on, i wiedział, że to całkiem ludzkie… płakać. Nigdy jednak to co robił nie wzbudzało w nim rozterki. Owszem, niejednokrotnie łzy lały mu się tak obficie, że zmuszony był do podtarcia ich rękawem koszuli, ale nie potrafił czuć żalu za to co robił. Bo i po co?

Ponownie przyłożył do niej ostrze. Przycisnął… weszło jak w masło. Cienka stróżka mazi znów otuliła srebrną stal… zimną stal, cholernie zimną.

Łzy mocniej napłynęły mu do oczu. Nie chciało mu się tego robić, był już zmęczony ale głód był silniejszy od zbliżającego się snu. Potworny głód którego nie mógł zaspokoić… Zegar niespodziewanie zagłuszył ciszę w pomieszczeniu… uderzył rytmicznie dwanaście razy. Północ… Spojrzał przez okno. Na maleńkich chmurach spoczywał ciężki księżyc. Była pełnia… W pokoju obok paliło się światło. Tam też jeszcze nikt nie spał. Kobieta po 50-tce wpatrywała się w ciche pojękiwanie zegara, który sam pewnie położyłby się już spać – gdyby mógł. Zamiast tego odmierzał rytmicznie kolejne sekundy, które dla niej wydawały się wiecznością. Już po północy a córki nie ma. Gdzie może być? Zawsze wracała przed 22-gą. Serce wali jej jakby chciało się wyrwać. Podchodzi do barku, wyjmuje butelkę koniaku. Nalewa pół lampki, może to coś pomoże. Odstawia butelkę, siada w fotelu. Ręka jej się trzęsie, kieliszek wypada i w jednej chwili zamienia się w tysiące drobnych kryształków. "Gdzie ona jest do cholery?" Idzie po szmatę i ściera plamę z podłogi. "Gówniara" Idzie w stronę kuchni. Drzwi są zamknięte, nie chce jej się wchodzić. Jej i tak na pewno tam nie ma. - Adam, to ty? – krzyczy przez barierę ze szkła. - Tak mamo. To ja. - Nie wiesz gdzie jest Kasia? - Chodzi ci o moją siostrę? Zawsze żartuje w nieodpowiednim momencie. – Nie wiem. Kontury postaci oddalają się od drzwi. Teraz może wrócić do swojego zajęcia. Nóż już prawie wystygł…

Ona wraca do pokoju. Nogi ma zimne i prawie jak z waty. Podnosi słuchawkę telefonu. Wykręca numer… 112.

Komisariat na Gdańskiej.

Dzwoni telefon. Niczym

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%