Komedia · 11 min czytania
O tym jak mielismy wesole przygody
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przyszlo lato i czlonkowie zespolu rozjechali sie po roznych campingach i kurortach, zwalajac sie przy okazji na glowy dawno nie widzianym krewnym. A my zostalismy w Pradze i nudzilismy sie smiertelnie. Irka przegladal gazety i stare czasopisma a ja malowalem. Nie mowilem wam jeszcze, ze maluje? Takie amatorskie hobby. Maluje bardzo czesto ale niewiele moich dziel ostaje sie dla potomnosci. Kiedy obraz jest juz ukonczony, ciesze sie nim przez dni pare po czym tne plotno na drobne kawalki. Postepuje tak z calkiem prostej i racjonalnej przyczyny: potrzebna jest mi rama. Irka twierdzi nawet zlosliwie, ze maluje w kolko ten sam obraz. Tak czy inaczej jest to z pewnoscia jakis rodzaj perpetuum mobile. Oddawalem sie wiec radosnym mekom tworzenia a Irka przegladal rubryki z ogloszeniami. - Posluchaj tego – parsknal w pewnym momencie smiechem – „Zenska, inteligencka grupa rockowa ‘Deputowane’ poszukuje dwoch gitarzystek. Przesluchania odbeda sie...” data, miejsce itd. Co ty na to? - Strasznie glupia nazwa. I co to znaczy inteligencka? Beda czytac ksiazki i rozwiazywac rebusy w czasie koncertu? Chyba jakos nie chwytam, szczerze mowiac... - Pal licho nazwe – Irka machnal reka – przejrzyj sie w lustrze. Jakbys sie troche ogolil i podmalowal to moglbys byc wykapana gitarzystka! - Myslisz? – dopiero teraz zorientowalem sie do czego zmierzal – chcesz sie dac przesluchac? - A czemu nie? – Irka usmiechnal sie szeroko – dobry ubaw nie jest zly. Nie mielismy zadnych problemow ze skombinowaniem szat niewiescich ani damskich ciuszkow. Tak sie bowiem szczesliwie zlozylo, ze nasze prywatne i osobiste dziewczyny mialy ich pod dostatkiem i na kopy. Nawet umalowaly nas starannie i poddaly nasze potargane fryzury trwalej ondulacji a nasze twarze zabiegom upiekszajacym. Przejrzelismy sie w lustrze. Efekty nie byly specjalnie zachwycajace. Na upartego moglismy uchodzic za pare niewydepilowanych transwestytow z krzywymi nogami. Irka wzruszyl ramionami. - Nikt nie mowil, ze gitarzystki musza byc piekne. I poszlismy na przesluchanie. Czlonkinie zespolu byly jeszcze brzydsze niz my, a przy tym potwornie zarozumiale i faktycznie inteligencko nudne. Siedzielismy w poczekalni jakiegos Domu Kultury, w towarzystwie kilku zestresowanych kandydatek na gitarzystki i cierpliwie czekalismy na nasza kolej. A kiedy poproszono nas do srodka, szefowa zespolu, najbardziej brzydka i pryszczata z calego towarzystwa, powiedziala z punktu: - Napisalysmy wyraznie w ogloszeniu, ze poszukujemy GITARZYSTEK. Czyli kobiet. - Jestesmy kobietami – oswiadczyl Irka – od samego urodzenia. Matka natura splatala nam jednak brzydkiego figla i oblekla nas w meskie ciala. Ale jestesmy tacy...takie same jak wy! Wrazliwi, czuli, kochajacy, spragnieni szczescia i milosci... - I lubimy sie malowac – dodalem na wszelki wypadek. - Mimo wszystko – szefowa zespolu poprawila okulary – mamy dosc wyraznie sprecyzowane wymagania jezeli chodzi o plec... Zadne rozwiazania posrednie nie wchodza w gre! Zrobilismy smutne miny. - Odtracacie nas? – Irka zlozyl usta w podkowke – zadnego wspolczucia dla siostr w potrzebie? Deputowanym zrobilo sie troche glupio. - Niech chociaz zagraja... – mruknela basistka z odstajacymi uszami. - Zagrajcie – laskawie zezwolil pryszczaty wodz. Zagralismy. - No,no,no! Dobrzy jestescie! – powiedziala perkusistka z duzym nosem – poziom zadowalajacy. - Czy zatem mamy szanse z wami grac? – Irka zamrugal rzesami. - Szanse...hm...jakas macie – chrzaknela szefowa – zastanawiam sie tylko jak was rozmiescic na scenie, zeby was nie bylo widac... - Moze za bebnami? – zapytal Irka. - Moze za jakas kotara? – podsunalem. - Przemyslimy to – zdecydowala szefowa – tak czy inaczej...przyjdzcie pojutrze na probe. A! I jeszcze jedna prosba...Czy mozecie cos zrobic z waszym makijazem? Chodzi o to zeby byl mniej...krzykliwy. - Umalujemy sie mniej krzykliwie – obiecal Irka. I wyszlismy. - Dubeltowe idiotki – powiedzialem walczac z moja trwala ondulacja. Oczywiscie nie poszlismy na zadna probe. Irka spedzil caly kwadrans piszac list do ‘Deputowanych’ i wyjasniajac powody naszej rezygnacji: „ Szanowne ‘Deputowane’ Z przykroscia skladamy nasza rezygnacje z udzialu w waszym szlachetnym przedsiewzieciu muzycznym. Od jutra zaczynamy bowiem proby w kapeli ‘Transowi Transi’. Jak sie zapewne domyslacie, zespol sklada sie z czlonkow reprezentujacych plec posrednia. Z powazaniem” Podpisy, data. List zaadresowal na Dom Kultury i wrzucil do pierwszej z brzegu skrzynki pocztowej, nie troszczac sie zupelnie o jego dalsze losy. Po czym wrocil do przegladania gazet a ja wrocilem do malowania. Czynilem wlasnie ostatnie dotkniecia pedzlem gdy moj wierny druh stanal za moimi plecami i przyjrzal sie krytycznie dzielu. - Jaki to bedzie nosic tytul? – zapytal udajac zainteresowanie – „Ciapa po wiosennych roztopach”? - Bardzo smieszne – chrzaknalem urazony – moze cie to zdziwi ale to sa „Owieczki na lace”. - „Owieczki na autostradzie” byloby bardziej adekwatne – oswiadczyl moj przyjaciel – a najlepiej „Owieczki pod kolami tira”.…