Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 7 min czytania

O tym jak się stałem...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To nie jest tak jak myślisz. Chyba nie. Nie wiem co z tego wyjdzie - jakaś powieść, może dziennik, to w sumie nieważne. To może nie być ciekawe, jeśli nie lubisz czytać o cudzym życiu, takim, jakie jest. Ja chyba bym nie czytał. Nie lubię zakorzenionych w faktach opowieści. To znaczy, owszem, historia może być ciekawa, ale jeśli otacza mnie zwykły świat - auta, budynki, drzewa, ludzie, biorę książkę do ręki i czytam - auta, budynki, drzewa i ludzie, to pytam: po co mi taka książka? Przecież realia są milion razy ciekawsze i miliard razy bardziej pobudzają wyobraźnię! Może i głupio gadam.

Gdzieś kiedyś przeczytałem, że młodzi ludzie nie powinni pisać. To znaczy nie powinni pisać większych form, głównie powieści. Inaczej jest z opowiadaniami, a jeszcze inaczej z poezją. Tu mamy pełne pole do popisu. Może to prawda. Może tak jest, bo młodych niełatwo słuchać, trudno ich zdanie zaakceptować, a już z niemożliwością graniczy ich zrozumienie. Wiem, bo mam dwadzieścia dwa lata. Znam tę sprawę od środka. A taka poezja...jest trochę jak obraz, każdy może namalować. Jakość to już zupełnie inna sprawa. Ale do rzeczy:

Mieszkam pod Warszawą. Nie, nie sam. Mieszkam z dziadkami, rodzicami i młodszą siostrą. Starsza siostra ma swoje mieszkanie w centrum stolicy. O niej później. Sprowadziliśmy się tu jakieś dziesięć lat temu. Nasz dom i gospodarstwo dziadków zamieniliśmy na dwupoziomowe mieszkanie w nowoczesnym bloku. Mama mówi, że to apartamentowiec. Apartament... Owiec... Dla mnie to zwykły, duży, ładny blok. I tyle. NAZYWAĆ RZECZY PO IMIENIU - zasada pierwsza. Po prostu kiedyś komuś obrzydło mieszkanie w bloku, a nie mając pieniędzy na nic innego, ochrzcił swoje lokum jako apartament, za nim podążyli inni i tak powstały te pokraki - apartamentowce. Choć mogło być zupełnie inaczej.

Żeby cię trochę oświecić w realiach mojej codzienności podam ci krótki rysopis tych, pośród których będziemy się poruszać:

1) Mama - Bożena Stojeńska z domu Żuława; lat 43; bizneswoman; jakkolwiek miewa swoje fanaberie, podziwiam ją szczerze, zawsze dąży do celu, nie widziałem nigdy jak składa broń i potrafi się wznieść ponad ludzką głupotę - serio. Na pewno nie było jej łatwo pogodzić studia i wychowywanie mnie, ale z pomocą babci się udało. Możliwe, że udzieliła mi się część wiedzy z wykładów, na które chodziliśmy razem - to znaczy ja w niej...no, wiesz... 2) Babcia - Janina Żuława z domu...? Nie pamiętam, ale to nie jest ważne; lat 71; była pracownica poczty; obecnie wyżywa się w obrębie kuchni i w obecności mojego dziadka, a jaj męża; jesteśmy połączeni naprawdę silną więzią; kocham babcię, ale im dłużej i lepiej ją poznaję, tym wydaje mi się dziwniejsza...a może to starość robi już swoje; 3) Dziadek - Lesław Żuława; lat ???; ekscentryk; miłośni dobrych trunków i wyścigów konnych; potajemnie erotoman i nałogowy hazardzista; jest najbardziej pokręcony i przez to najbardziej barwny w moim domowym zoo; 4) Tata - Krzysztof Stojeński; inżynier, budowniczy mostów i dróg; stan naszych polskich dróg i mostów mniej więcej oddaje prawdę o nim; wiecznie niespełniony i poszukujący; niespokojny duchem; były aktywny działacz związków zawodowych, obecnie bez pracy, ale z wielkimi ambicjami; miły gość; ale zero dystansu do siebie;…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
O tym jak się stałem... — czytnik · opowiadania