Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 10 min czytania

O wierze

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Chrześcijański Bóg nie jest ekonomistą. Aby stworzyć ludzi powołał do istnienia całe wszechświaty, supergromady, następnie galaktyki, mgławice, gwiazdy, układy planetarne i w końcu! Zajął się naszą Ziemią. Dla oddania tej skali chociażby w mikronowym podobieństwie wyobraźmy sobie, że kreujemy piaskownicę o wymiarach miliarda basenów olimpijskich, gdyż jest nam potrzebne jedno ziarenko piasku. Mało tego, jako intelekt wyższy postanowiliśmy stworzyć na nim istoty wzorowane na naszym własnym podobieństwie. Z perspektywy kogoś kierującego się logiką nie ma to za wiele sensu i tłumaczenia typu: „Boga nie da się ogarnąć!” lub „Boskie plany nie są dla śmiertelników!” Jakoś do mnie nie przemawiają.

Kojarzą mi się za to z ludźmi najzwyczajniej w świecie zbyt ograniczonymi, aby choć przez chwilę poddać pod wątpliwość istnienie boga. Powiedzmy - mimo niemożliwości i bzdurności tych słów - że mrówki w jakiś sposób uważają ludzi za bóstwa. Za grosz nie pojmują naszych poczynań jednakże zdają sobie sprawę, że w ich skali dysponujemy nieograniczoną potęgą. Rozchodzi się o następujące stwierdzenie – z perspektywy robaka to my możemy uchodzić za coś boskiego. Notabene, być może istnieje byt postawiony jeszcze wyżej w hierarchii od "naszego" stwórcy. Bóg boga - mrówki. Dlaczego nie? Wróćmy jednak do tematu. Nauka nie dała mi odpowiedzi na to, co zainicjowało stworzenie wszechświatów. Istnieje natomiast wiele odpowiedzi na pytanie w jaki sposób do tego doszło, czego przykładem może być Wielki Wybuch. Mnie jednak ciekawi co kryło się za owym "BigBangiem". Postawmy więc pytanie: dlaczego powstało nasze uniwersum? Być może jesteśmy wynikiem zderzenia hadronów w laboratorium jakiejś obcej cywilizacji, która zastanawia się jak do cholery powstał jej wszechświat? Co ciekawe z równań najtęższych głów ludzkości, możemy wywnioskować, iż przed wielkim wybuchem istniała nieskończona gęstość i nieskończona temperatura. Cóż to oznacza? Błędy w obliczeniach? Ułomność naszej fizyki? Reasumując, nie wiem czy "Coś" stworzyło czasoprzestrzeń, nadało ładunek elektronowi, określiło zasady rządzące naszą rzeczywistością, zapoczątkowało powstanie kosmosu. Podkreślę: nie mam zielonego pojęcia co jest przyczyną powstania wyżej wymienionych constansów. Powiem więcej, stwierdzając to, wszedłem na intelektualny pułap największych fizyków na Ziemi. W związku z tym uważam, iż istnienia najwyższego intelektu nie można ot tak, stwierdzić. Nie mamy ku temu odpowiedniej wiedzy, a więc moim zdaniem istnienie absolutu możemy co najwyżej założyć. Skoro już dokonaliśmy tej czysto matematycznej operacji, możemy przejść dalej. Jeśli Bóg istnieje, myślę iż nie ma on nic wspólnego z miałkimi jak na skalę kosmosu religiami znanymi nam na Ziemi. Zaś my, ludzkość, jesteśmy po prostu niesłychanym zbiegiem okoliczności.

Karol Darwin twórca teroii ewolucji, wierny katolik, odwraca się od swego Boga, kiedy obserwuje postępowanie pewnego gatunku owada. Osa atakuje i paraliżuje większego od siebie pająka, po czym składa w nim jaja. Pająk wraca do swoich niefrasobliwych zajęć, aby po pewnym czasie zostać pożartym od środka. Darwin zmienił poglądy żarliwego teisty na agnostycymz. Dlaczego tak postąpił? Mogę się tylko domyślać. Przechodząc do kwestii ściśle powiązanych z chrześcijaństwem - moim zdaniem nienawiść szatana nie zrodziła się ot tak, nie wyskoczyła niczym diabeł z pudełka. Akcja - reakcja. Powszechne prawo fizyki, które charakteryzuje rzeczywistość. W związku z tym mam pewną myśl. Można ją czytelnie zobrazować: Einstein twierdził, iż tam gdzie nie pada światło zapada mrok. Anioł to cząstka boga, a przynajmniej tak słyszałem na lekcjach katechezy. Mam pytanie: jakim prawem w tak bliskim otoczeniu stwórcy mogło wykiełkować zło, szatan? Jeśli nie nauczymy dziecka mówić, czy nastąpi to samoistnie? Skąd szatan wiedział, czym jest zło skoro nigdy nie miał z nim styczności, mało tego był pierwiastkiem nieskończonego dobra?

Im dłużej pracuje chronometr ludzkości tym biblię należy interpretować coraz to bardziej mętnie. A propos zawsze się zastanawiałem, co jadły tygrysy na arce Noego. Poważniej rzecz biorąc, skoro po za budowniczym statku i jego najbliższą rodziną nikt nie przetrwał potopu to skąd się wzięła czarnoskóra gałąź rodziny ludzkiej? Ba, skoro wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy to dlaczego nie cierpimy na schorzenia genetyczne typowe dla owoców związków kazirodczych? Odpowiedz zdaje się być banalna i oczywista. Biblii nie należy przecież interpretować dosłownie. Zgoda. Mimo najszczerszych chęci nie da się również ominąć mnogości nonsensów zapisanych na jej kartach. Przerażającego okrucieństwa Starego Testamentu. Powstaliśmy z małp, a skoro tak, to gdzie zawieruszyli się Adam z Ewą, Eden? Moim zdaniem jesteśmy inteligentniejszymi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
O wierze — czytnik · opowiadania