Biografia · 4 min czytania
o Wu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Nazywam się Wu, tak właśnie mnie nazwano, oto historia, która się tworzy, a którą chcę opisać.
Z racji tego, że dzwoni po raz kolejny nie sposób mi nie odebrać, wszak jestem jej potrzebny, bynajmniej tak zakłada teoria, w praktyce jestem tylko obiektem, na który projektuje swoje niespełnione fantazje, muszę przyznać, że bardzo intensywne i czasem porywcze.
Zawodowo nazywam się terapeutą. To wciąż dla mnie bardzo nowe i ekscytujące pomimo mojego nie najmłodszego wieku.
Wszak mam siwa brodę i już na głowie coraz mniej włosów, co rano ze strachem patrzę jak zakole, już jedno bo niegdyś dwa połączyły siły.
Emerytura na koncie.
Nowe pokolenia mówią na mnie dziadek, a ja nowy i świeży w zawodzie. Taka pasja się zrodziła, a może zawsze taka była a ja jej po prostu nie zauważałem? Nie wiem kiedy to się zaczęło.
Nie wnikam w to. Czuję to.
Czuję, że mogę i chcę pomóc, i są osoby, które o ta pomoc się zgłaszają. To się liczy. I kiedy mówią 'dziękuję' to czuję taki niesamowity wir w brzuchu, takie podniecenie szczęścia, jakby nic nie miałoby się już liczyć.a najśmieszniejsze w tym zawodzie jest to że trzeba zachować kamienna twarz, i najlepiej zapytać,
Część 22 / 2
'a co to dla Ciebie znaczy?'
i radość schować do kieszeni i ją pielęgnować i dalej zająć się klientem bo to w tym momencie on jest ważny.
Wspomniałem o swoim dorodnym wieku i emeryturze w kieszeni bo jestem już po jednej życiowej przygodzie. Jak byłem młody wybrałem szaleństwo podróży morskiej, wsiadłem na łodzie i floty i pływałem, z resztą jak mój ojciec pływał i mój dziadek pływał, mi nie pozostało nic innego za młodu do wyboru.
Nie żałuje.
Do tej pory widnieje na mojej prawej dłoni tatuaż, który sobie zrobiłem po powrocie z długiej i mało bezpiecznej wyprawy, wtedy prawdziwie pokochałem to co robiłem, i nabrałem szacunku do wody.
Sentymenty...
Lubię tak powspominać,