Horror · 5 min czytania
O Zgrozo!
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
O zgrozo!
-Chryzostom, daj jeszcze raz Brak rekacji -No, Chrysssosssoomm- wybełkotał swoimi niewładnymi już ustami Autor. –No tchu….No tchuuudno- dodał czkając, po czym chwycił flaszkę, na której dnie znajdowała się resztka upragnionego, przeźroczystego płynu. Z wielką rozwagą wycelował w stojący przed nim kieliszek. –EEŁ! (co znaczyło na zdrowie) – bezdźwięczny głos wydarł się z otchłani gardzieli Autora, kiedy unosił kieliszek w triumfalnym geście. Zionął nieposkromionym, odurzającym powietrzem ze swych płuc…
O zgrozo!- gdzieś w myslach zabrzmiało to całkiem wyraziście. Autor wiedział że wypowiedzieć już tych słów nie był by w stanie. Zapragnął porozmawiać z kimś mądrym. Ciało człowieka całkiem odmawiało już posłuszeństwa. Kiedy nagle… pojawiła się ona, gdzieś w głębi pijackiego umysłu, wyłoniła się myśl! „Porozmawiam sam ze soba – w myślach! Ot co! Prozmawiam. A co!”
Autor leżąc już od dawna na kanapie przekręcił się na bok, układając swe ciało w pozycję bezpieczną(znana mu była jeszcze z lekcji przysposobiena obronnego). Po drugiej stronie szklanej ławy, której niemal całość pokrywała znana już nam przeźroczysta ciecz, na której stały puste butelki (wygladały jak wieżowce podczas powodzi) , w szerokim fotelu od dawna leżał nieprzytomny Chryzostom. Miał rozwarte usta z których dął straszny odór przeźroczystej cieczy, oddychał przy tym głęboko.
Część 22 / 2
-Znowu się upiłem – to kolejna myśl którą wykreował krnąbrny rozum Autora – czuje się podle! O zgrozo! Już chcę być trzeźwy… naprawdę trzeźwy być chcę.
Ręka Autora bezwładnie zsunęła się z kanapy. Odczuł okropny wir w otchłani swych rozważań. Bezwładne ciało ciążyło jak nigdy przedtem. I tak minęła godzina… strasznie długa godzina(a może i dwie). W końcu było już obojętne dla Autora ile czasu minęło. Pragnął przywrócenia powagi przemyśleniom. Wolałby wreszcie wytrzeźwieć . Wir nasilił się kolejny raz(aż wydawało się ze spada w przepaść). Zwymiotował.
- Ooo już piąta – stwierdził Autor, po czym przeniósł wzrok z zegarka na dobrze mu znany szeroki fotel. Tak, tak, w fotelu nadal spał Chryzostom. Podkulając nogi wtulił się wygodnie w fotel (miał sen o swojej byłej dziewczynie – niestety kiedy się obudził zapomniał co mu się śniło). Nagle do umysłu autora przybyło pewne uświadomienie. Mianowicie zdał sobie sprawę…