Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 5 min czytania

O zimie i sygnałach dźwiękowych.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

O zimie i sygnałach dźwiękowych. Nadeszła zima. Żadna inna pora roku tak skutecznie nie weryfikuje umiejętności kierujących pojazdami. Ci niepewni siebie przesiadają się do autobusów, zamykając swoje dwuśladowce w czeluściach garażu; pozostali dzielnie stawiają czoła warunkom atmosferycznym. I innym kierowcom. Jeżdżę od lat, niezależnie od warunków. I jeszcze do niedawna łudziłam się, że nic, ani nikt nie jest w stanie wytrącić mnie z równowagi. W ostatni poniedziałek musiałam opuścić bezpieczny teren własnego podjazdu i udać się na służbowe spotkanie w centrum miasta. Odśnieżyłam wóz i rozgrzałam silnik. Zbliżała się godzina piętnasta, gdy stanęłam u wylotu osiedlowej uliczki z zamiarem włączenia się do ruchu. Moim oczom ukazały się dwa sznury samochodów, ciągnących w obu kierunkach w morderczym tempie trzydziestu kilometrów na godzinę. Odległości między nimi były zbyt małe, abym mogła się zmieścić. Pełna optymizmu, czekałam na przebłysk zrozumienia w oczach braci kierującej i miły gest w postaci mignięcia światłami i wpuszczenia mnie na drogę. Po kwadransie bezowocnego oczekiwania, zaczęłam tracić wiarę w ludzką życzliwość. Po kolejnych dziesięciu minutach dostrzegłam większą lukę między samochodami. Pełna determinacji ruszyłam z miejsca, skręcając w lewo. Walcząc z błotem pośniegowym i tylnymi kołami, szykującymi się do wpadnięcia w poślizg, usłyszałam nagle wściekłe trąbienie. Prostując kierownicę, przyjrzałam się uważnie mężczyźnie kierującemu nadjeżdżającym pojazdem. Wykrzywiona twarz i usta poruszające się gwałtownie nie pozostawiały wątpliwości co do treści, jakie rozbrzmiewały we wnętrzu kabiny. W wytrzeszczonych oczach dostrzegłam nie tylko złość, ale i autentyczny strach. Jakby był zdumiony faktem, że nie doszło do straszliwego wypadku. Poczułam się urażona. - Cham. – Mruknęłam pod nosem.- Przecież miejsca było dosyć. Nadal pełna optymizmu, jechałam w ciągu samochodów osobowych. Żółwie tempo nie irytowało mnie w najmniejszym stopniu. Poczucie przynależności do grona doświadczonych, odpowiedzialnych kierowców łagodziło nieco świadomość nieuchronnego spóźnienia się na spotkanie. Ale to nic. Dostosowanie prędkości do warunków drogowych rozgrzeszy każdego odpowiedzialnego człowieka. Zmotoryzowanego, oczywiście. Śnieg sypał, tworzyły się korki. Czerwone światło ustępowało pomarańczowemu, kiedy sznur…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
O zimie i sygnałach dźwiękowych. — czytnik · opowiadania