Inne · 1 godz. 16 min czytania
obcy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
Obcy
Spotkałam człowieka. Miał dwie ręce i dwie nogi ,parę przenikliwych oczu, które lubią obserwować świat i są zdolne do dość obiektywnej oceny rzeczywistości. Miał też serce. Tkwiło sobie cichutko w głębi ciała, nie dało się go wyczuć, ale od czasu do czasu przypominało o sobie nagłym bólem , który trzeba wytrzymać ,czy się tego chcę , czy nie .
W głowie mieszkają różne myśli, te złe i te dobre, czasami dzieli się nimi z otoczeniem, a czasem zachowuje je tylko dla siebie, ponieważ w całym tym chaosie, jakim zdaje się być życie jest jeszcze zdolny do wniosków, że niektóre słowa mogą ranić dotkliwiej niż uderzenie pięści, a kłamstwo jest lepsze , niż prawda. Wszystko zdarzyło się pewnego smutnego dnia na pogrzebie jego dziadka, kochał go najbardziej. To on dawał mu nadzieje na lepsze życie, coś jeszcze. Wracając do pogrzebu, był to jego pierwszy w którym uczestniczył. Wszedł do kostnicy, nie wiedział co ma robić , nie pragnął zobaczy jego twarzy ,jednak zobaczył ,go w trumnie i zaczął płakać, modląc się zarazem ,by wszystkie dusze trafiły do nieba. Potem w kościele na mszy stało się coś nadzwyczajnego. Zobaczył on swego dziadka poruszającego się w jego stronę .Stanął przed nim, położył dłonie na jego głowie i przeszedł przez niego. Czuł wtedy przeszywające zimno w środku ciała. Czuł swoje organy, tak jakby widział je i dotykał zarazem .I od tamtej pory zdarzyło się coś nadzwyczajnego. Wychodząc z domu słyszał przeszywające ludzkie myśli, a zarazem marzenia. Myślał wtedy ,że to wyobraźnia płata mu figle. Nie zwracał na to uwagi .Zaczęło się to powtarzać. Stwierdził ,że człowiek szuka sobie celu w życiu. Cały czas poszukiwał odpowiedzi na dręczące go pytania, i szybko zdawał sobie sprawę, że niektórych być może nigdy nie znajdzie. Ale choćby nie wiem jak bardzo chciał temu zaprzeczyć ,za każdym razem okazuje się ,że jedynym ,najważniejszym celem jest miłość. Jej moc, którą tak nazwał może mu pomóc. Zaczął ją wykorzystywać w dobrym celu , by nigdy nie zejść na złą drogę. Dobierał sobie znajomych ,sprawdzając ich myśli i charaktery oraz zaczął mieć prorocze sny. Uczył się każdego dnia rozumieć świat i ludzkie dusze. Chciał zatrzymać czas , by mógł być taki jak inne dzieci, zaczęło go to przerastać. Sam nie wiedział komu ma ufać. Zaczął od psychologii i filozofii. Szukając w sobie jasnych barw. Przypominał sobie jeszcze raz to co się stało .Zmieniał się jego los, dążył do mądrości której by nie potrafił zdobyć już nikt. Czytając książki, zdał sobie sprawę, że życie raniło go, było inne niż kiedyś- było mu obce. Samemu musiał przejść te bariery. Brakowało mu drogiej osoby , możliwości przebywania z nią pocałunków, pieszczot ,dotyku dłoni...ale także uśmiechu , ciepłego słowa, telefonów. Człowiek osiąga wtedy pełnię szczęścia, wydaje mu się ,że ma już wszystko , i że to miłość zostanie z nim na zawsze . I wtedy zdał sobie sprawę ,że może przyjść i rozczarowanie .Coś zaczyna się psuć, nie jest już tak, jak dawniej, nagle okazuje się ,że nie umie rozmawiać z kimś , kto zawsze rozumiał go bez słów... Przepaść staje się coraz większa , z każdym dniem bardziej boli z lewej strony, twarz mokra od łez i rodzące się pytanie: gdzie popełnił błąd...? W końcu rzuca się w tę przepaść, upadek jest bolesny, każda rana kiedyś musi się zagoić, ale z lewej strony ciągle boli.. Wniosek? Niektórzy ludzie nie powinni mieć serca... Wie co go spotka ,lecz chciał odczuć to przez chwilę ,by nabrać siły na nowy dzień tak niewinny jak sny dziecka. Wiedział ,że pierwszy etap będzie trudny.
Musiał pokazać zniechęcenie i odpowiedzieć sobie na pytanie: po co ja to robię?
mówiąc :
Daje mi to wolność za każdym razem ,,wystawia na próbę” moją odwagę i wytrwałość. Sprawdzał więc samego siebie ,czy podoła mocy, którą dostał.. Przeciwstawi się wszystkim i podjął samotną walkę ze sobą , chcąc spełnić swoje marzenie i zostać geniuszem.
We śnie był on innym człowiekiem , robił co chciał ,ale sny odchodziły ,kiedy wstawał nowy nieznany dzień. .Kiedy sen go dopadał ,stawał się jego częścią , czuł ,że zdobywa świat jako motyl w grubym szkle .Uciekał bo świat ma cztery strony, a wokół ktoś ciągle walczy ,roni łzy i gubi się, on chciał zobaczyć swą ukochaną-przytulić i poczuć. Chciał ,żeby w jego snach ,każdy dzień był spokojny i budził go niewinnie .
Dlaczego tak musi byś?
Zastanawiał się. Gdzie popełnił błąd? Może za wszelką cenę chciał zmienić świat na lepsze. I pomagać ludziom ,lecz oni bali się słów, które przekazują prawdę .Świat bez złudzeń, twarda rzeczywistość ,gdzie worek monet przesłania potrzeby serca, duchową strefę doznań.
Jednak czy owa duchowość istnieje. Zastanawiał się ciągle.
Odżywiając się naiwnością, spoglądał dalej w przezroczyste szkło. Mimo ,iż wiedział ,że to nie sen ,wmawiał sobie. Jego przeszłość była jeszcze do ocalenia i już nie bał się tak bardzo .A życie i tak każdemu pisze nietypowe dziwne ,a zarazem oryginalne scenariusze, które budzą podziw ,szacunek. Lecz on tak nie miał. Może dlatego ,iż nie był człowiekiem. Od dziwnego zdarzenia w kościele ,zaczął wierzyć i modlić się. Widział w domu zmarłą dalszą rodzinę ,czuł ich obecność, dotyk i tęsknił za nimi , chociaż ich ,nie znał. Posiadał zdolność do wewnętrznej przemiany bolesnych doświadczeń, zdolność wytrwania w cierpieniu. Nigdy nie pokazał .że jest źle, chociaż tak bardzo go bolało ,chciał pokonać swój lęk i umotywować wewnętrzne siły duchowe.
Często wspominał o swej drugiej połowie i twierdził ,że bez niej nie jest uniesieniem. Wczorajsze dni ,nie wrócą .Porywał go sen-nie wiedział dokąd. Prosił ,by ona została ,bo jego kraina budziła się ze snu ,dzięki jej nabierał sensu jego świat. Nie wiedział jak ma o niej zapomnieć- dzięki niej znów narodził się ponownie. Wracał wspomnieniami do ich pierwszych wakacji spędzonych nad morzem-było tam cudownie. A teraz on codziennie był inny. Myśląc o swej śmierci stwierdził, że człowiek nie umiera w chwili śmierci .I może ,wszystko już wiedział i miał, nie był pewien ,czy to jest dla niego szczęście. Nie miał czasu na miłość- przyjaźń i snu zawsze brakowało i potrzebował od życia więcej. Zawsze więcej .Uciekał od bliskich jemu sercu miejsc. Przestał wierzyć ludziom. Gubił radość chwil, które kiedyś dawały mu nadzieję na lepsze dni . Więc napisał na kartce papieru: ,,Ojcze powiedz ludziom ,że już nigdy nie usłyszą mojego głosu...”
Gdyby on potrafił, opisałby milczenie .Nie takie zwykłe, wynikające zniechęci do odzywania się. Opisałby nawet milczenie spowodowane zadumą. Co będzie dalej?. Czy potrafi on to zrobić? Nie byłoby to ani mądre ,ani też sprawiedliwe, gdybym powiedziała ,że go spotkała tragedia. Tak raczej chyba nie było. Spotkało go coś., po czym stracił wolę walki. Chciał być sam, żeby nikt nie musiał go widzieć, co może się rysować na jego twarzy. Nie chciał , aby ktokolwiek patrzył mu w oczy .Bał się ,że ktoś może w nim coś dostrzec. Odległość była na tyle duża ,że przerażało go pokonanie tej samotności samemu. Czuł ,że ma jeszcze dużo do zrobienia.
Część 22 / 6
Tyle niedokończonych spraw..... Nie chciał żeby to się tak skończyło. . Był... tak bardzo słaby, ale wiedział, że mam jeszcze czas...... wystarczająco dużo, żeby móc dokończyć kilka spraw.
Gdy pomyślał o ludziach, którym mogło na nim zależeć ,prawie fizycznie czuł ich ból. Rozdział został skończony, ale książka jeszcze niezamknięta. Nie mógł sobie pozwolić na zamknięcie historii, której ostatnie słowa zostałyby ,wyryte w marmurze. Cierpiał i nie miał ochoty walczyć. Nie mógł jednak pozwolić na to ,żeby z jego powodu cierpieli inni ludzie Nie chciał zadać im bólu i smutku po nim ,lecz radość ,że istnieje obok nich jako dusza bez ciała i jest szczęśliwy . Ludzie ,którzy są mu bardzo bliscy. Nie wolno mu było pozostawić pytań bez odpowiedzi. Zostawić wszystko za sobą i już nigdy do tego nie wrócić. Nie przechodziło mu to nawet przez myśl. Ostatnie dni były dla niego bardzo trudne..
Przede wszystkim walką o samego siebie.
Chciał żyć, bo nie wiedział przed sobą żadnego wyraźnego celu, wiedział ,że jeszcze wiele do zrobienia wokół niego, są ludzie inni od niego, nawet jeśli jest to tylko garść, których na nim zależy oraz którym może pomóc i wytłumaczyć świat – życie swoim przykładem.
Uwielbiał obserwować otaczającą go przyrodę czuł powiew wiatru przenikający przez niego , powoli ,delikatnie zarazem łaskocząc go. Kładł się na trawie zamykał oczy, odpoczywał .Przyroda był dla niego drugim domem ,otaczało go piękno ,które żyje swoim własnym życiem ,nie podporządkowują się granicy istnienia. Może dopiero za jakiś czas odkryjemy w sobie takie przestrzenie, w które przetrwają dłuższy czas. Popatrzeć na zabawę mieszkających tu zwierząt i roślinności.
Gdy wspomnienia powracają ,łzy do oczu napływają :Łza spływa mu po policzku. Czuł jej smak w ustach. Czuł ból. Patrzył na swoje dłonie .Były we krwi. Nie wiedział co robi. Jeszcze przez chwilę nie wiedział wielu rzeczy .Teraz nie wie po raz pierwszy w życiu tylko jednego .Nie wie , co będzie jutro .Zawsze wiedział , co będzie robił. Wiedział to dlatego ,bo jutro będzie dokładnie tak samo jak dzisiaj. Kiedyś dla niego wszystko było takie samo.
Ale nigdy więcej. Ten świat został zburzony. Na jego ruinach powstanie nowy porządek. Wszystko zacznie się od początku. Ale początek będzie jego końcem. Niestety nie mógł cofnąć czasu, choćby nawet chciał. Zawsze bał się, że znów mógłby popełnić te same błędy. Jej nie było ,a on sądził ,że z jego winny. On nie zginął z powodu jednego złego uczucia. Zginął z powodu miłości ,która powinna być jego ,a ktoś mu ją odebrał.
Stoi na horyzoncie wpatrzony w doskonałe niebo .Idealizuje w myślach chmury, których tam nie ma ,.pojawiały się na moment, niegdyś ,białe obłoki, dumne i napuszone. Chciał zawładnąć niebem .Będąc tylko jasnym punktem .Słońca- niegdyś niczym obrona pomarańcza promieniująca na wszystkie strony, zostało tylko ,jakiś, wczorajszym natchnieniem ,bez żadnego znaczenia.
Ostatecznego dnia opadły liście z drzew, zieleniąc leciutko uderzały o gałązki ,trzepotały niczym skrzydła motyli i uginały się.
Człowiek ten był sam ze swoim bólem ,sam z cierpieniem .Nie miał nikogo, kto by go zrozumiał. Wyblakłe i przezroczyste myśli dopadały go coraz częściej .Przypominał sobie kolor nieba o zachodzie ,kiedy dzień ma się skończyć, a jednak jeszcze walczy pragnie wygrać z nocą.
Dniu ,który na zawsze ,zmienił wszystko to, co stanowiło o codzienności. Zawsze wiedział czego oczekuje od życia. Chciał kochać i być kochanym. Mieć prawdziwy dom, a może nawet któregoś dnia wziąć na ręce własne dziecko...... Dzień po dniu patrzeć jak dorasta i cieszyć się z jego pierwszych, drobnych sukcesów. Pierwszy krok, pierwsze słowo....... pierwszy rysunek podarowany z miłości. I słyszeć każdego dnia jak ta mała istota ludzka zwraca się do ciebie tym jednym, wspaniałym słowem...... Tak wygląda życie. Jesteśmy liśćmi targanymi przez wiatr...żyjemy gwałtownie.
Ale mimo wszystko warto żyć. Dla ciepła promieni słonecznych na twarzy w pogodny dzień. Dla przelotnych ,ukradkowych uśmiechów ślicznych dziewczyn i otaczających cię ludzi. Dla głosu który wydają, poruszane przez wiatr ,liście na drzewach. Dla każdej chwili którą, dane nam było przeżyć na tym świecie. Tak pięknej.... Tak ulotnej... Tak niepowtarzalnej.
W tej właśnie chwili zmieniło się jego życie , dostrzegł w sobie miłość, którą darzy najbliższą jego sercu rodzinę. Dał sobie jeszcze jedna próbę ,którą musi docenić. Przyzwyczaił się już do swoich zdolności, było mu ciężko ,ale chciał znaleźć jeszcze raz kogoś kto, zrozumie go i podtrzyma na duchu w złych chwilach.
Część 33 / 6
Był jeszcze dzieckiem dla którego było wszystko za bardzo dziwne. Zaczął cieszyć się z życia podejmować ryzyko ,bawił się każdą chwilą w życiu. Uczęszczając do szkoły nie mógł znaleźć sobie przyjaciół często stawał się odizolowany od reszty ,przecież był inny jak na swój wiek .Mówił o sobie jak o darze zesłanym z niebios. Miał rodziców i siostrę, której nigdy nie doceniał. Nadeszły takie dni kiedy ona stała się dla niego kimś więcej niż siostrą - najlepszą przyjaciółką. Często rozmawiali o tym co się stało ,śmiejąc się z tego za każdym razem coraz głośniej.
Pewnego razu spytała się : -dlaczego nie wierzysz w siebie , nie sądź siebie tak źle ? Wiem ,że się zmieniłem od tamtego dnia, nabrałem więcej chęci od siebie i otaczającego mnie świata. Ale to jeszcze tkwi w mnie ,rozmawiałem z tatą i powiedział mi żebym docenił siebie ,ciesząc się z tego co stworzę.
Był on człowiekiem który nie mógł znaleźć sobie w codzienności. Nie wiedział co ma robić. Zmienianie się nie było takie proste jak myślał ,ponieważ wszystko zależało od niego.
Po kilku latach stał się już dorosłym mężczyzną. Lecz czasami miał nie dosyt w tym co robi, Pracował ,a w wolnych chwilach zajmował się malarstwem. Jak na jego wiek był dosyć dobry lecz nie doceniony .Sam podwyższał sobie poprzeczka coraz to wyżej .Bo jak sam twierdził- mam jedno życie i chcę to dobrze wykorzystać i jak najwięcej wydobyć z niego. W swoim malarstwie ukazywał swoją duszę .Nie miał zamiaru poddać się życiu ,nie chciał pod porządkować się innym. Wyrażał swoje treści w obrazach.
Szczęście ... cóż to jest.
Jedno słowo, pojecie które dla wielu stoi na samym szczycie.
On na tym etapie życie nie potrafił się z tego cieszyć. Niektórzy potrzebują niewiele ,aby być szczęśliwymi, inni zaś nigdy nie są nasyceni i zawsze poszukiwać będą celu, który pozwoli im się spełnić. Człowiek powinien szukać "dobra nie takiego jednak, które mieni się pięknymi pozorami, ale trwałego i prawdziwego". Dobra tego jest bardzo dużo wkoło nas, ale niestety często nie potrafimy go dostrzec. Rozważając nad swoim życiem, szukając dróg prowadzących ku szczęściu, zdarzyć się może, że zastygniemy w jednym miejscu. Pochłonięci rozmyślaniami ,nie dostrzeżemy jak życie przecieka nam przez palce. "Panta rhei", co oznacza, że czas jest niby rzeką, która zabiera ze sobą wszystko, nie pozwalając jednocześnie niczemu pozostać w miejscu. Tak więc należy rozkoszować się każdą chwilą, czerpać z życia całymi garściami, aby nic nie stracić. Nawet jeśli dobra materialne nie są dla nas najwyższą wartością to trudno wyobrazić sobie egzystencję bez nich. Nie można być szczęśliwym stale zamartwiając się brakiem pieniędzy, które niepodważalnie są podstawowym środkiem do życia.
Oczami wyobraźni widział małe, wesołe i ufne dziecko, cieszące się z wszystkiego, wszystkiemu zawierzające. Czasami potrzebny jest płacz, za chwilę radość i śmiech .Tak twierdził, czasami zdarzało mu się częściej płakać niż cieszyć się.
Lubił rozmawiać z przyrodą, która jest częścią niego.. Nawet nie przeszkadzają mu małe muszki ,które muskają jego policzki chcąc by twarz nabrała wyrazu.
Marzenia wyznaczają cele. Marzenia to sens i istota życia. Tylko czasami o nich zapominamy i znikają za horyzontem. Muszę przyznać, że miał całkiem dziwne marzenia.
-chciał nauczyć się lepiej grać na gitarze -pomóc ubogim -być szczęśliwym -znaleźć druga połowę swego serca -zwiedzić świat
Można by było wymieniać dalej ,ale ważne było to ,że nigdy nie myślał tylko o sobie. Wiedział ,że są ludzie o większych problemach. Z tą wiedza ,którą posiada, może im pomóc oraz wykorzystać swój dar dla innych .
Kiedy mu był źle na duchu włączał sobie muzykę ,która koiła myśli. Zdarzają mu się tez , dziwne sny o których mi czasami opowiadał. Zdarzało mu się mieć prorocze sny, których się strasznie bał. Po przebudzeniu nie pamiętał większości z nich albo też szybko zapominał kto się w nich pojawił, a także co się w nich działo.
Część 44 / 6
Dziwne to, gdyż wcześniej narzekał na całkowity brak „snów”. Najdziwniejsze jest jednak to, że pojawiają się w nich postacie, o których w ostatnim czasie wcale, a to wcale nie myślał ,czy też ich nie widziałem. Bardzo dziwne. A po pewnym czasie ich spotykał lub do niego dzwonili.
Każda chwila to szansa, aby wszystko zmienić.
W szkole szło mu coraz lepiej. Poszerzał swoja wiedzę. Zmieniał poglądy ,nastawienia na świat. Poszedł raz na festyn artystyczny i może to było przeznaczenie ,spotkał tam pewna dziewczynę ,którą pamiętał z wcześniejszych lat. Była tam z koleżanką .Nie wiem jak to wytłumaczyć ale ,kiedy ją zobaczył jego serce zaczęło szybciej bić. I nabrał dziwniej energii. Bał się do niej podejść, widział ją ponownie w autokarze .Następnego dnia widział ją ,była jedyną osobą których myśli nie słyszał .Przechodząc obok niej czuł się tak jakby ,znał ją przez całe życie. I jak nigdy cały czas się uśmiechał zresztą ona też.
Później jej nie było ale, jeszcze nie traci nadziei. Książki nieraz ratowała go z opresji... kiedy miał chandrę... albo po prostu wpadał w czarną rozpacz... brał jedną z nich do ręki... i zapominał o całym świecie... jest to lepsze... niż upić się do nieprzytomności... bo nie wyrządza mi to żadnej większej krzywdy.... no może poza ingerencją w świat mojego najgłębszego... i chyba najwrażliwszego on... rozbudowuje wyobraźnię... przeżywając nierealne przygody.. miłości... ucząc się tego... do czego sam powinien dojść... ale czasem się boi... Niby nic... zwykłe kartki papieru... zapisane znakami... które potrafią układać się w słowa... i bez tych słów życie byłoby szare... i ogromnie puste...
Idzie lato... i chyba jednak wygrywa jak narazić jego dobrą stronę charakteru... więc dzisiaj było też trochę radośniej... i mniej filozoficznie... czasem musi odpocząć od samego siebie...
Pojechał sobie z siostrą ... poleżeć trochę na plaży...... jak tam ślicznie... piasek... morze piasku... i morze wody... horyzont i tafla morza... tworzą jedność... spowite jakby lekką mgiełką... dookoła zalesione wybrzeże... jakieś statki w oddali... kuter rybacki... przypominający łódź rybacką... z jakiejś bajki... słoneczko... po prostu jak w raju... lubią sobie czasem posiedzieć w takim miejscu....pomyśleć... pobyć z naturą... ona też ma swój głos... i ona też do nas mówi...
Przyglądał się swoim rysom... Ma niebieskie oczy... Otoczone są wewnątrz żółtą obwódką, zaraz przy źrenicy... Lśnią takim dziwnym blaskiem... Gdzieś w ich kącikach wytrawny obserwator może zauważyć jakiś smutek, rezygnację, żal za szczęściem, które uciekło... Ale zarazem szczęście... I że zdobyłem w życiu już wiele... Choć też wiele straciłem... Z smutkiem ukrytym w kącikach ust... A zarazem w szczerym uśmiechem... Który w chwilach szczęścia... Wybucha niczym wulkan... Niespodziewanie i gwałtownie... Bo przecież nie miał powodu do smutku... Na policzkach pozostają ślady dołeczków, które miałem, gdy byłem jeszcze malutkim chłopczykiem...
Taki jestem ja... Taka jest moja twarz... Twarz osoby nie wyróżniającej się z tłumu... A zarazem osoby szczególnej... Szczególnej dla siebie... Bo nie ma takiej drugiej jak ja... Wyłączam lampkę... Gaśnie ostatni promyk, pokój otacza mrok... Nie rozróżniam kształtów... Patrzę za okno i widzę mój mały świat... mam czas by marzyć... czas by wspominać... tak po cichutku... po kryjomu...
Uwielbiał wiosnę... ten ciepły powiew wiaterku... słoneczko... śpiewające ptaszki... pierwsze pączki na drzewie... wszystko budzi się do życia... po chwili odrętwienia... powoli i delikatnie... wszystko się zmienia... z szarości w radość... tak samo jest czasem z życiem człowieka... czasem utopione jest w barwach szarości... smutku cierpienia... a innym razem w kolorach... pięknych... ciepłych... radosnych.. Znowu spotkał tą dziewczynę ,kiedy widział uśmiech jej twarzy.. kiedy mógł się do niej przytulić... Był dzisiaj na spacerze... zmarzł strasznie... ale było mu tak radośnie ,gdzieś w środku... dzięki niej. Małe wspomnienia nadają mu cały sens życia. Nie dawno napotkał na swojej drodze pewną osobę ,która przypominała jego samego kilka lat wcześniej. Podszedł do niego i podał mu dłoń. Przedstawiając się . Był to młody chłopiec ze swoimi problemami.
Postanowił jemu a zarazem sobie pomóc . Miał szczęście ,gdyż Darek , bo tak miał na imię .Przyjął jego pomoc .Darek był bardzo zamknięty w sobie ,nieśmiały. Miał rodziców ,którzy cały czas się kłócili , nie zwracając na nie go najmniejszej uwagi. Potrzebował on wiary ,że nadejdą takie dni ,kiedy wróci do domu i wszystko będzie dobrze. Bez płaczu matki i nerwicy ojca. Rozmawiając z tatą ,który chciał mu wszystko wytłumaczyć. Jak to się stało ,dlaczego się kłócą. Powiedział że mama go zdradzała. -dlaczego , odparł chłopiec -ale ojciec nie wiedział jak ma to mu wytłumaczyć
Więc zaczął od początku : Są dwoje kochających się ludzi ,kiedy na świat przychodzi ich dziecko. Cieszą się bardzo ze swojego potomka. Czasami nadchodzi taki czas ,zaczyna się wszystko psuć. Nie wiesz co masz zrobić, zauważasz zmiany u twojej ukochanej żony .Później sprawdzasz ją ,dostrzegasz ,że ciebie zdradzała z innym mężczyzną. Ale nie chcesz się z nią rozstawać ,bo nadal ja kochasz .I nie chcesz by wasze dziecko cierpiało. Więc zostajesz z nią. Aż dziecko dorośnie ,a może się ona zmieni. Kiedyś dowiadujesz się ,że chciała oddać syna do domu dziecka. -tak jest do dziś ,wiec znasz prawdę, smutna ale prawdziwą. - Darek nie powiedział nic.
Czuł się trochę dziwnie, nie mógł wydusić z siebie nic.
Rozmawiając z chłopcem coraz bardziej zdawał sobie sprawę ,że trzeba mu pomóc. ....kiedy moja słabość okazuje się silniejsza. Niby zapowiadał się piękny dzień, wszystko świetnie się układało. Ale czy można nie odzyskać nadziei, kiedy los Cię tak hojnie obdarza niespodzianką? Czymś, czego nigdy byś się nie spodziewał. Czymś, o czym nawet byś nie marzył, bo wiesz, że to praktycznie niemożliwe. Tyle pytań dręczyło go teraz. Już w pierwszej chwili miał przeczucie, ale wolałby nic nie przesądzać z góry. Teraz wiedział na pewno — i boi się jeszcze bardziej. Boi się, że popełni jakieś głupstwo. Boi się, że to wszystko może być jedną wielką pomyłką... Klasyfikując świat ,oślepiasz sam siebie. Wdzięczność rodzi miłość i wygrywa z pożądaniem. Woli jednak widzieć, żebym mógł cieszyć się pięknem tego, co stworzył nasz Stwórca i widzieć uśmiech na twarzy każdego z was. Woli też słyszeć, żeby radować się śpiewem ptaków, szumem morza, ludzkim głosem. By już nikt nie był samo, wszechświecie. Oto słońce przez jakiś moment, jakąś uduchowioną chwilę, odradzało się w uspokojonym na ten czas w taki sposób, że czerwona ścieżka wyznaczona przez gorejące promienie sięgała, tworząc gdzieś tam w siniejącej przestrzeni ogromne, półkoliste wrota do tajemnego świata... Tego świata marzeń, który pozostaje na zawsze w nas jako nieznany, nieosiągalny ,a jednak piękny, tym nagłym zachwytem wszystkich tęskniących serc... Spotykał się dalej z Darkiem, on zaczął się już zmieniać. Po woli ,małymi kroczkami darzył do swojego celu. Czasami zaczynał myśleć ,dlaczego to mu właśnie się przytrafiło .Ale on wcale nie był winny -powtarzał mu zawsze ,kiedy wracali do tej rozmowy. Zaczął interesować się muzyką, spotykał ludzi , nawiązywał nowe znajomości. Bywało czasami tak ,że sam zamykał się przed innymi . W domu nic się nie zmieniło ,pozostało tak samo. Sam podchodził do tego już w inny sposób. Lecz nie mógł się w nim odnaleźć .Po za domem był szczęśliwym chłopcem ,lecz po za nim było odwrotnie. Denerwowała go ,że się patrzy na niego ,mówi do niego .. Chociaż była jego matką nienawidził jej.Nie wyobrażał siebie życia bez niej.Przecież dała mu tyle smutku i żalu ,ból ,cierpienie. Łatwiej się żyje, jeśli znajdziemy w sobie umiejętność doceniania tego, co mamy. Czasem potrzeba niewielu chwil, żeby zrobić porządny spis rzeczy ważnych w swoim sercu. Stworzyć pewną przestrzeń w sercu, w umyśle. Życie piękne jest samo w sobie. Łatwiej jest żyć dzieląc się radością z innymi, niż pozostawiać tą radość dla siebie samego i dzielić się nią z odbiciem w lustrze. Trochę więcej szaleństwa! Powtarzał Darkowi. Koncerty dodają mi siłę, co prawda nie fizycznie, ale bardziej na tle duchowym. Pojawia się więcej zajęć, złe samopoczucie i znudzenie chowają się gdzieś z tyłu. Czuł sam poprawę. Człowiek pomagający Darkowi ,sam nie mógł zapomnieć o tamtej dziewczynie. Wspominał tam ty sen ,pragnął poczuć się jak wtedy. Poczuć jej dotyk, zawsze patrzeć w jej oczy, przez całe czas ,na jej uśmiech ,poczuć się wolnym człowiekiem z miłością wędrować przez świat. Patrzeć na jej złe i dobre dni ,kiedy płacze ,a kiedy się cieszy. Przeszywały go dreszcze. -czuł je na całym ciele, przez ręce przechodziły skurcze ......... nie wiedział czy dobrze robi myśląc o niej , znów serce wygnało tam, tam gdzie jest człowiek który przewrócił moje myśli do góry nogami .kilka dni spędzonych raptem parę kroków od ukochanego człowieka. .Czuł ze oddycham tym samym powietrzem co ona, stawiam stopy na jej śladach, patrzę w tym samym kierunku, niby wszystko piękne, a jednak nie szczęśliwy, bo to tylko złudzenie, głupi promyk nadziej, dotyk jej dłoni wciąż przyprawia mnie o szybsze bicie serca... wyzbywam się resztek romantyzmu i z postanowieniem twardego stąpania po ziemi wracam do domu z muzyką w uszach: Jednak należy o niej zapomnieć ,jeszcze jutro ostatni dzień może ją spotkam , a jeśli nie to koniec trzeba przecież żyć dalej. Wiedział sam ,że nie będzie taki jak inni ludzie .Zachowanie będzie podobne ale inne. Czasami nie potrafił rozmawiać z ludźmi ,którym nie da się nic wytłumaczyć .Pragnął jedynie poczuć szczęście ,przy trzymać na chwilę przy sobie. Wierzył ,że kiedyś to nadejdzie. Będzie doceniony w malarstwie ,w życiu i nie będzie musiał się ,aż tak wspinać na szczyt życia by zostać docenionym .Wiedział to przecież musi coś znaczyć inny człowiek nie wspina się tak wysoko ,by dojść do celu. Jak życie jest strasznie niesprawiedliwe.... Na każdym koku stykał się z niesprawiedliwością! Czy to w szkole czy na co dzień. I zastanawiał się wciąż ... Z czego to wynika? Z nie rozum, niewiedzy? Może z lenistwa? Nie wiem. Odkąd pamiętał ciągle na świecie szerzy się niesprawiedliwość i jakoś nie widzi żadnych postępów w jej zwalczaniu. Chyba trzeba się już z nią pogodzić i próbować jakoś żyć. Ale dla niego to jest bardzo trudne! Każda chwila to ,szansa by wszystko zmienić. Od dłuższego czasu zastanawiał się nad istnieniem Boga i początkiem świata. Bo jeśli powstała z żebra Adama ,Ewa .Później powstali ludzie to dlaczego nie jesteśmy jednością .Jeśli przez żebro Adama powstała Ewa ,to znaczy się była połączona z Adamem – jedność. A ludzie się nadal źle traktują, nie tolerują , okłamują, niszczą sami siebie. Podobnie jak wtedy , na wieży Babel ,kiedy ludzkość zaczęła się kłócić. Bóg wtedy postanowił dać im nauczkę nadając im inny język Większość ludzi nawet nie podziwia otaczającej przyrody wokół nich, nie potrafi dostrzec piękna niematerialnego .Docenić rośliny - zwierzęta ,oni jako jedyni potrafią się nie zmieniać i żyć wbrew temu co jest ustalone. Ludzie za wszelką cenę chcą je zmienić lub zniszczyć jednak one się nie boja i sprzeciwiają się . Czy kiedykolwiek patrzeliście na roślinę nawet ,chwasty żyjące obok was. W nich znajduje się energia do życia ,każdy jest inny –tak jak ludzie. Posiadają swoje charaktery ,osobowość. Ich nie należy niszczyć nawet zrywać nawet gdyby były piękne to i tak w flakonie nie będą posiadały tego piękna kiedy je zrywaliśmy Należy docenić to co posiadamy i co posiada środowisko. Nawet zwierzęta są piękne ,tylko należy w nich to odkryć. Tak samo jak człowiek ,zwierze ma czasami dobre i złe dni. Widać po nim chorobę ,szczęście - tak samo jak u nas ludzi .Niczym się nie różnimy , przecież powstaliśmy od tego samego człowieka- Boga.
Część 55 / 6
....za oknem krople deszczu stukają w parapet...dzieci skaczą po kałużach pozostałych po roztopionym śniegu. .Odbija się słońce........... życie tkwi w nas.
.....wiosna zbliża się dużymi krokami ,by cieszyć się zapachem kwiatów......życie nabiera sensu, dzień robi się dłuższy bujne rośliny i wychodzą zwierzęta z ukrycia.... Atrakcji na świeżym powietrzu i wybrałem się na wycieczkę do lasu. Już po drodze mogłem podziwiać piękno przyrody- ukwiecone łąki i pobocza wyglądały naprawdę malowniczo.
Nie mógł zapomnieć o niej. Wiedział ,że to nie było zauroczenie o musiało być coś innego lecz od tamtej pory jej nie widział. Zaczęły się wakacje ....Było bardzo gorąco ,miał tydzień cały zajęty ,czasami nie wysypiał się rodzina twierdziła że jest bardzo zapracowany ,on myślał inaczej. Nie dawno wygrał konkurs ,marzenia zaczęły się spełniać.
Po pewnym czasie ,nie był już potrzebny Darkowi ...chłopiec sam wiedział co chciał robić w życiu.. dostrzegł radość chwil... Dostrzegł w sobie szansę , nadzieję na inne życie. Konkursy przychodziły ,nie zawsze cieszyły się radością . Jak sam mówił :trzeba przebyć długą zarazem trudną próbę by osiągnąć sukces ,nie należy się podawać .
Zmieniał się ,nie dostrzegając w sobie wnętrza .Czasu miał mało , wiedział dużo jak na swój wiek .Nie wiedział jak ma to wykorzystać Kiedy patrzył prosto w swoje oczy ,dostrzegł człowieka ,posiadającego w sobie ,iskrę nadzieję tak nie powtarzalne życie. Jak grom z niebios. Chciał być człowiekiem ,popełniać błędy , urodzić się w innym świecie .Były takie dni ,kiedy nie potrafił . Spotykał się ze znajomymi, darzył ich szacunkiem ,pragnął im pomóc ,wytłumaczyć sens . Nie potrafił mówić o innym człowieku za jego plecami.. Pewnej nocy na balkonie , zanurzając się w łzach. Noc zmęczona po deszczu ,chmury przesuwają się w stronę południa , powoli, odcień ich przypomina błękitne wzgórze w oddali.Na horyzoncie widnieją budynki ,bloki mieszkalne ,ustawione w szeregu jak na zagłade.Za chmurami przesuwa się księżyc , wysoki w dużym balonie. A w oddali słychać szum drzew i odgłosy żab . Powietrze jest wtedy tak lekkie , chłodne ,orzeźwia ciało. Miał trudny dzień ,łzy spływały mu po policzkach. Inny świat ,by mógł zabrać ból ,a stworzyć nowy raj. Kiedy nagle stojąc tak we łzach ,spoglądając na niebo .Spostrzegł swoją babcię, której nigdy ,nie widział. Ponieważ zmarła po jego narodzinach. Spoglądała na niego i po chwili zaczęła z nim rozmawiać . Rozmawiali o tym co było i będzie. -spytał się jej dlaczego musiała odejść? na : czekałam na ciebie ,by podarować tobie moją wiarę i duszę byś zmienił świat wiedz ze nie będzie łatwo .
Jej słowa dały mu siłę. Wszystko czuł od początku jak nowe, , przeglądając te oczy , Świat. I przymierzy to dla wielkości. Spodziewając, że ten dzień nigdy ,nie kończy się. To było zwariowane, ale wiedział , że to jest prawdziwe. Powiedział wtedy; Daj mi sygnał, daj mi znak ,potrzebuję znak. Aby wiedzieć, że to nie sen . I wtedy , po raz drugi poczuł przeszywający dotyk - jej dłoni. Jej oczy trzymają niebo. Dają inspiracje ,widzieć świat z innej strony. Przemierzać ,dzień i noc ,aż dojdzie się do celu. Stał tam zaledwie kilka minut ,a przypominało to całą wieczność. Był w dosyć dziwnym stanie. Nie potrafił wytłumaczyć tego ,własnymi słowami . Poczuł wtedy przypływ energii ,krążąca w jego żyłach. Przemierzając powoli cały organizm. Kiedy wyszedł z balkony, przed sobą cały czas miał jej twarz .Jak ze zdjęcia. Czas szybko zleciał ,po chwili nastała ciemność .Nie był zmęczony ,ubrał się i przed spaniem wyszedł ze swoim psem na dwór . Wrócił dopiero po kilku godzinach. Rozmyślając nad jej słowami. Dał psu wody ,po chwili znalazł się w łóżku ,włączył radio ,zasypiając od razu.
Rankiem obudził się gotowy do pracy ,bez lęku i strachu. Wiedział że każdy dzień zacznie się lepiej niż poprzedni. Nie mówił tego nikomu ,jedyną osobą była jego siostra ,która po kilku zdaniach zmieniała temat rozmowy. Mówiąc ,że nie jest w nastroju na takie rozmowy. Nie było to miłe uczucie ,bo kiedy zaczyna się otwierać człowiek , dusze to znaczy ,że bardzo ufa jej i wierzy ,że ona go zrozumie. Lecz zaczęło się to zmieniać ,kiedy rozmawiał z właśnie z nią. Ona stwierdziła ,że wmawia sobie te sny i tak na prawdę nic mu się nie śniło .I powinien o tym zapomnieć. Zdziwiło go to .Wiedział o tym iż ona tego nie przeżyła . Następnego dnia wstał wcześniej od niej wyszedł z psem rozmyślając .
Kończyły się wakacje .Niedługo musi iść na uczelnie i uczyć się dalej. Ale przed tym zaczął wspominać tegoroczne wakacje . Były one niesamowite chociaż nie pojechał w góry ,ani nad może .Spędził je pozytywnie. Przez pierwszy tydzień był zaproszony do znajomych na ogniska .Porozmawiał sobie ze znajomymi ,był w gronie innych ludzi. Potem prawie codziennie miał jakieś zajęcia ,był zmęczony ale szczęśliwy .Wtedy stwierdził że woli tak żyć , by cały dzień był zajęty i by nie tracić czasu. Chodził na festyny. Pojechał do rodziny i czuł się u nich dobrze nawet niekiedy lepiej niż w domu. Byli to troszeczkę starsi ludzi ,ale czuł się jakby rozmawiał z ludźmi w swoim wieku. Przypomniało się mu słowa ,które powiedziała siostra ,że nigdy może nie znaleźć sobie przyjaciół ,jeśli chce by z nimi rozmawiał o poważnych sprawach i oczywiście wygłupiać się z nimi. Gdyż , powinien ich szukać i nie zacząć mówić tak jak oni. On zaś wiedział tylko tyle ,będąc małym chłopcem rodzica a szczególnie ojciec nie pozwolił mu mówić tego co jest w domu i nie mówić zbyt wiele bo ludzie mogą to wykorzystać. Więc nic nie mówił i bał się rozmawiać z ludźmi o sobie, nie wiedział co ma mówić. Przecież wszyscy rozmawiają i tych rzeczach które robią na codziennie ,bał się im o tym mówić chociaż nic nie było w tym nadzwyczajnego.
Następnego dnia został zaproszony do znajomym na ognisko. Wracając do domu ,śpiący ,zmęczony ,poszedł spać. Spał prawie cały dzień . Więc kiedy zapadał zmierzch ,nie potrafił zasnąć. W telewizji obejrzał film ,nie wiedział jaki ma tytuł ,lecz oglądał go z zaciekawieniem .Jak sam twierdził był dla niego to pierwszy film. Który go zastanowił, więc pod koniec zaczął poszukiwać przesłania .
Było to dosyć dziwne.
Przypomniał sobie ostatnie słowa aktora ,które brzmiały tak ..............nie trzeba nieć dużo pięknych chwil ,wystarczą zarazem małe ,ale pouczające chwile dające radość .I które zostaną w pamięci ,nie zostaną wypisane ,bo powstały same ,nie napisaliśmy do nich scenariuszy . Stworzyły się . I należy się z tego cieszyć .Chociaż bywają takie chwile, kiedy bardzo nam zadają ból ,ale raczej na tym polega życie. Należy podnieść się i naprawić błędy.
To jest nasza szansa.
Dostrzegł ,że jeśli uwierzymy to zdziałamy więcej niż chcielibyśmy.
Część 66 / 6
Każdy dzień jest niesamowity . Wstając rano ,ubierając się ,jedząc śniadanie lub tak po prostu zapominając o nim podążać w zdobyciu swych wielkich marzeń . Są takie dni ,kiedy nic nie wychodzi wpatrujemy się jak w szklane oko. Bolały go plecy , rozciągnął się i nie zważając na resztę dalej kręcił się po mieszkaniu .Ręce położył na głowie .Zamknął oczy wyobraził sobie dobrą nadzieję : - wszystko będzie dobrze ,trzeba wstać i ruszyć Ziewnął ze zmęczenia albo raczej z niewyspania. Zaczął się szykować do drogi jeszcze osiem miesięcy i obrona pracy. Od dzisiaj jeździł rowerem , nie zważał na głupie i niepotrzebne gesty i słowa innych ludzi. Z którymi należy do grupy. Od jakiegoś czasu dawało mu większa satysfakcję. Od pewnego czasu przeniosłem się do rodziców ,siostra znowu była zapracowana .Siedząc długimi godzinami w pracy .Przez to poświęcał a mało czasu swojemu przyjacielowi .Rodzica jak zawsze tylko do moich spraw lubili dodawać trzech lub więcej niepotrzebnych spraw. Zauważyli dziwną sytuację między Natalią a jej przyjacielem. Oni nie zważali na jej problemy .Tylko zawsze potrafili mnie zrównać razem z podłogą .
Trudno to wytłumaczyć ,ale bywały takie chwile, kiedy zapadł zmierzch spoglądasz za okno Otaczają ciebie światła . Patrzysz się na okolicę ,która nocą wygląda leszcze piękniej.
Zdaje się tobie że to właśnie jest raj, szczęście na ziemi. Kiedy człowiek wyobraża sobie to – opowieść przeistacza się w niesamowity dreszcz.
Zaczyna gwałtownie budzić się . .Piękne dni zdarzają się tylko w nocy we śnie ,kiedy nasza wyobraźnia pobudza się ,chociaż czasami zdarzają prorocze sny.
Dzień zdaje się być niepozorny ,kiedy napełnia ciebie energia i przychodzą pomysły do głowy Twoje serce odżywa. Spotyka ciebie ,nie wiem jak to nazwać więc należy przedstawić sytuację : Jako młody nawet jeszcze nie dorosły człowiek ,zdawało się że był już inny w dobry sposób. Kiedy zaczął dorastać dostrzegł ,że tylko on miał spełniać ciężkie wymagania stawiane przez rodziców..... -powinien zrobić kilka set szkiców by dostać się na studia -ważne było to ,jeśli uczył się do sprawdzianów powinien umieć dwa razy tyle ,ponieważ to zostanie mu do końca życia .(zważając na to ,iż tylko on ma to umieć -jego siostra nie musi bo to w jej życiu się nie przyda...) - można byłoby wymieniać nieskończenie wiele podobnych przykładów.
Przez jego postawę nie miał wielu przyjaciół .Niesamowite jest to ,rodzice powinni postępować inaczej
Posiadał dosyć duży dar ,którego nie mógł wykorzystać w tej sytuacji. Wiedział ,jeśli nie stawi czoła temu zadaniu zacznie się ono powiększać ,aż w końcu go przerośnie.
Próbował im już wiele razy powiedzieć ,zawsze kończyło się milczeniem –ciszą albo zaś kłótnią. Posiadał wielką wiedzę ,nie potrafił dojść na szczyt , z prostego powodu potrzebował większej nadziei , pobudzenia psychicznego oraz wsparcia.
Chciał żyć bez bólu, uznawał, że nie należy bać się śmierci, bo po niej nic nie ma, żyć należy wśród przyjaciół, z dala od wojen i polityki. Wyznacznikiem postępowania miał być umiar i rozum.
Równowaga ducha i wyzbywanie się wszelkich namiętności, zarówno szczęścia, jak i bólu. Daje to człowiekowi przynajmniej złudzenia kierowania swoim życiem.
Od pewnego czasu przeglądając na regale stos książek ,spostrzegł Teorie Czystej Formy Witkacego, który był malarzem ,później porzucił to dla twórczości dramatycznej .
Teoria Czystej Formy jest przeciwstawieniem się tradycji, zarówno dramatu naturalistycznemu, jak i symbolicznemu. Witkacemu nie podobał się teatr naśladujący rzeczywistość.