Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 7 min czytania

Obcy Rozdział 3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 3 Niespodziewana wizyta

Kaśka nie przyznała się Grześkowi, że dla zabicia czasu zaczęła uczyć się obcego języka. Nie potrzebowała jego poparcia, a jemu ta wiedza nie była do niczego potrzebna. U właścicielki mieszkania znalazła mnóstwo materiałów, które okazały się niezbędne. Zaczynając od słowników, poprzez magazyny polsko- angielskie, a na literaturze kończąc. Dziewczyna uważała to za ironię losu, że całe życie nienawidziła czytać i uczyć się, a teraz tylko dzięki temu nie popadała w obłęd. Dlatego właśnie w ciągu ostatnich dwóch godzin siedziała przy biurku, we własnym pokoju, pochylona nad książkami i stertą różnych papierzysk. W tym czasie ani razu nie opuściła tego miejsca, nie licząc kilkusekundowej przerwy, na skorzystanie z łazienki. Po dwóch godzinach żmudnej pracy przeciągnęła się i poruszała głową, aby poprawić krążenie. Gdy to zrobiła przeszył ją ból od czubka głowy, aż po łopatki. Syknęła i przechyliła głowę jeszcze do przodu, a potem znów do tyłu. - No! Na razie koniec - zdecydowała i wstała. Kawa, która leżała na stole i którą dziewczyna podczas pracy co jakiś czas popijała zrobiła się już zupełnie zimna. Nic więc dziwnego, że kiedy ta zamoczyła w niej usta, szybko poszła do kuchni, aby wylać zawartość kubka i dla odmiany nalać sobie coli. Weszła do największego pokoju, w mieszkaniu. Zastała w nim swojego śpiącego współlokatora, który pochrapywał przy włączonym telewizorze. Usiadła na kanapie obok niego i z nudów przełączyła kanał pilotem. - Nic ciekawego – powiedziała do siebie i wstała. Nie zdążyła jednak wyjść z pokoju, kiedy usłyszała głośne i natarczywe pukanie do drzwi. Otworzyła. Za progiem stał facet po pięćdziesiątce, łysawy i przeraźliwie chudy. Z nieogolonej twarzy szczerzyły się żółte, niezadbane zęby. - Witam szanowną panią. Ja do licznika. – wskazał palcem środek mieszkania. - Do licznika? To chyba nie tutaj. Nie jestem właścicielką. Tylko tu wynajmuję. - Tak. Ale licznik jest w środku. Zaraz pani pokażę. – po tych słowach wepchnął się do środka i z nieszczerym uśmiechem wskazał na półkę obok łazienki, której nie było widać spod równo ułożonych desek. Kiedy podważył drzwiczki okazało się, że rzeczywiście w środku znajduje się licznik. - Pani tu od niedawna? – spytał mężczyzna. - Nie pańska sprawa. - No pewnie, że nie. Ale i tak wiem, że od niedawna. Bywam tu dosyć często. Poza tym nie odkryła pani jeszcze tej skrytki – zaśmiał się. Kaśka zbyła to milczeniem i z niecierpliwością oczekiwała, aż ten człowiek wyjdzie. – Właścicielka ostrzegała, że nie mówi pani po Polsku. Dlatego wiedziałem, że tak powinienem mówić. Szczęście, że znam angielski. To wcale nie takie pospolite. - Tak. Całe szczęście… - nie obyła się bez ironii Kaśka. - Nikt za to nie mówił, że miała pani wypadek. - Spisał już pan? - Prawie. Jeszcze wydruk. Powiem pani szczerze, że to wygląda dość nieciekawie. Aż mnie wcięło. Pewnie wypadek na motorze. Młodzi teraz najczęściej tak umierają. - Ja nie umarłam. - Oczywiście! Ale pomyślałem, że to na motorze pani za często dociskała gaz. Nie mam racji? - Nie – ucięła krótko. - No widzi pani. A jednak słabo znam się na ludziach. Cóż… Licznik

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%