Rodzina · 5 min czytania
Oblicza Miłości odc.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
OBLICZA MIŁOŚCI
Odc. 2
-Dobrze się czujesz matko?- Rose po raz kolejny w tym dniu zadała matce to pytanie. Siedziały w przeszklonej altanie i piły herbatę w drogiej porcelanowej zastawie. Zewsząd dochodził zapach kwiatów. - Rose, czuje się dobrze.- Matka nie wydawała się gniewać na córkę za jej nadopiekuńczość.- Chciałabym zadać ci parę pytań. Rose odjęła od ust filiżankę. Spojrzała kontem oka na matkę. - Słucham? - Konkretnie chciałabym więcej dowiedzieć się o twoim związku z Gilbertem. Proponował ci już zaręczyny? - Nie. Obydwoje chcemy jeszcze poczekać. Musimy się jeszcze bardziej poznać.- Rose mówiła drżącym głosem. Obawiała się następnych pytań matki. Po odpowiedzi Rose, matka położyła swoją filiżankę na stoliku. - Nie układa się wam? - Ależ skąd takie przypuszczenia matko? Po prostu, nie jesteśmy gotowi. Chcemy się bliżej poznać, dokładnie zaplanować przyszłość. Chcemy, aby nasz związek nie okazał się niewypałem. Mamo, musisz zrozumieć. Elizabeth Dowson pochwyciła kawałek ciasta. - Vanessa mimo, iż jest w twoim wieku za mąż wyszła już pół roku temu.- Vanessa była odwieczną przyjaciółką Rose. Razem dorastały, razem chodziły do szkoły, później razem wkraczały w dorosłe życie. Vanessa wyszła za mąż kiedy Rose poznała Gilberta. Przyjaciółka od serca, która wspierała w trudnych chwilach, jednak miesiąc po ślubie wyjechała za ocean na Florydę. Ich kontakt się urwał. Nawet nie pisze, nie zostawiła też swojego adresu. - Vanessa od zawsze była puszczalska i to każdy wie, więc nie ma się co dziwić, że w końcu z jednym się ustatkowała. - Dlaczego ty nie możesz się ustatkować? Miałabyś gwarancję bytu do końca życia. - Mi na pieniądzach nie zależy. - Ale czy bez pieniędzy da się żyć? Dobrze, zostań żebraczką. Wyjdź na ulicę i zacznij żebrać. Droga wolna. Rose zamurowało. Jak jej matka, JEJ WŁASNA MATKA mogła być dla niej taka bezczelna? Czasem Rose jej nienawidziła, ale z drugiej strony była to przecież jej matka. Matka jest matko i należy jej się przynależny każdej matce szacunek. W tej chwili juniorka rodu Dowson chciałaby obrzucić swoją matkę przekleństwami i ubliżać jej choćby do śmierci, jednak Rose nie była taka. Mimo, że wewnątrz cała wrzała, jak wulkan, który zaraz ma wybuchnąć i wylać z siebie cały żar, ona zachowała nie dała tego po sobie poznać. Twarz