Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 9 min czytania

Obraz Dziecka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mężczyzna wolnym krokiem idzie przez park. Mimo, że rosną tu przepiękne, stare modrzewie, nie rozgląda się dookoła. Zbliża się wieczór, słońce zaszło już jakiś czas temu i teraz drogę oświetlają jasne latarnie. W pewnym momencie wszystkie gasną. On tego nie zauważa. Jest pogrążony we własnym świecie. Idzie dalej. Potyka się, mimo, że nie należy do niezdarnych osób. Traci równowagę. Upada na lekko błotnistą, nie do końca ubitą ziemię. Przeklina cicho, zauważywszy, że pobrudził swój cienki, wiosenny płaszcz. Podnosi głowę, zbierając się z klęczek. Zauważa kilkuletnią dziewczynkę. Nawet w panującym tutaj półmroku widzi jej pszenicznie jasne włoski i bystre, chabrowe oczęta. Co ona tu robi? Jest późno. Dlaczego znalazła się sama w parku? Mała podchodzi do niego. Lustruje go wzrokiem. W jej oczach widać głębię i jakby ponadczasową mądrość. To tylko złudzenie. Chwilę potem, w małych błękitnych jeziorkach, pojawiają się psotne iskierki.

- Czemu siedzisz na ziemi? – pyta ona. – Jest ci smutno?

- Nie, dlaczego? – odpowiada on, wstając.

- Kiedy jest mi smutno, zawsze się kładę, albo siadam i zwijam w kulkę – tłumaczy rozsądnie dziecko.

- Po prostu się przewróciłem – mruczy mężczyzna.

Rozgląda się dookoła. W pobliżu nie ma żywego ducha, więc to na niego spadnie obowiązek odnalezienia, najwyraźniej zagubionej, rodziny dziewczynki. Jest zły. Nie podoba mu się ta sytuacja.

- Och! Więc na pewno boli! Gdzie trzeba pocałować? – pyta nazbyt elokwentne jak na swój wiek dziecko.

- Nie, nie boli – zapewnia szybko przestraszony mężczyzna. – Jest tu gdzieś twoja mama? – zadaje nurtujące go pytanie. – Musimy ją znaleźć.

Dziewczynka śmieje się radośnie, a potem ucieka znikając między drzewami. Mężczyzna biegnie za nią, ale dziwnego dziecka nigdzie nie ma. Jakby rozpłynęło się w powietrzu. Zniechęcony wraca do domu. Zapomina o małej. Na pewno nic jej się nie stanie. W domu wita go żona. Dagmara niegdyś była piękną kobietą. Teraz jest zmęczoną życiem, wiecznie narzekającą kurą domową. Stawia przed nim cienką zupę. Potem podaje zapiekankę z tofu, dietetyczne jedzenie, do którego zmusza wszystkich domowników, bo ona sama wiecznie się odchudza. Przychodzi Marcin, jego nastoletni syn. Obrzuca jedzenie niechętnym spojrzeniem. Bez słowa wstaje od stołu i odchodzi. Potem w kuchni pojawia się Kasia. Ma już prawie osiemnaście lat. Chce wyjść na jakąś nocną imprezę. Krzyczą na siebie z Dagmarą. Mężczyzna ma ochotę zapaść się pod ziemię. Żałuje, że nie może po prostu odejść, tak jak zrobił to jego syn.

Rano zaczyna się kolejny, monotonny dzień. Życie bez cienia radości. Patryk wstaje, ubiera się, wychodzi do pracy. Wraca do domu przez modrzewiowy park. Tym razem słońce zbliża się ku zachodowi. Zrobił w biurze już wszystko co mógł i nie potrafił znaleźć powodu, żeby zostać tam dłużej. Niechętnie idzie zobaczyć się z rodziną. Na swojej drodze nie spotyka żadnych ludzi. W parku jest pusto. Przechodzi koło niewielkiego stawu. Czy on tu zawsze był? To nie ma znaczenia. Spomiędzy drzew wybiega ta sama dziwna dziewczynka. Ma na sobie niebieską, falbaniastą sukienkę, przewiązaną dużą, białą kokardą. Zachodzi mu drogę. Obraca się dookoła własnej osi.

- Jak ci się podoba? – pyta ona.

Mężczyzna jest zaskoczony. Nie spodziewał się jej zobaczysz. Dziecko wygląda jednak tak, jakby tutaj na niego czekało. Czy to w jakiś sposób możliwe?

- Jest bardzo ładna – mówi z trudem przełykając ślinę.

Patryk wraca do domu. Jest jak każdego dnia. Szara i smętna egzystencja. Jednak coś się zmieniło. Mija tydzień. Wiosna w pełni. Na dworze coraz cieplej, z każdym dniem słoneczniej. Kwitną różnobarwne kwiaty. Nie to jednak przewróciło życie mężczyzny do góry nogami. Codziennie, kiedy wraca z pracy, w parku czeka na niego mała dziewczynka. Dowiedział się, że nazywa się Wiktoria. Dziwne imię jak dla takiego małego dziecka. Powinna mówić o sobie Wika, Wikusia, Weroniczka, ale ona uparcie, za każdym razem go poprawia. Tym razem też tam jest. W modrzewiowym parku, nad jeziorem. Patryk widzi jak tańczy. Wesołe podskoki noszą ją dookoła rozstawionej nad brzegiem jeziora sztalugi. Kiedy tylko go widzi, podnosi z ziemi barwną paletę

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Obraz Dziecka — czytnik · opowiadania