Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

akcja · 10 min czytania

Obserwatorzy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Człowiek w swym życiu dokonuje stale wyboru. Wybiera między jednym wyjściem a drugim. Nie wie jednak do końca, czy postąpił słusznie. Wybierając jedną z opcji – jeśli jest ona dobra – poszczególna jednostka jest szczęśliwa. Nie myśli o tym jednak, że drugie wyjście mogłoby być lepsze. Choć sądzi, że wybrał lepiej, nie pomyśli nawet, że uznawana przez niego opcja za gorszą, może być równie dobrze lepszą od tej, którą ma on za dobrą. Jestem jednym z Obserwatorów, którzy odwiecznie czuwają nad wyborami, życiem, postępowaniem i myślami ludzi. Podczas Sądu Ostatecznego, to nasze argumenty zaważą o tym, czy właśnie Ty trafisz do Raju bądź Otchłani Piekielnej. Naszym zadaniem jest obserwowanie. Nie możemy ingerować w sprawy ludzkie. Każde takie posunięcie doprowadzi do zagłady tego, który dokona niewłaściwego wyboru. Nikt jednak nie był na tyle głupi, by tak zbłądzić i narazić się na gniew Ojca. Zawdzięczamy mu istnienie. Nazywam się Michael. W swoim istnieniu, bo nie mogę nazwać tego życiem – nie zostałem bowiem zrodzony – widziałem wiele okrucieństwa i bólu. Jedną z mych podopiecznych była piękna, długonoga szatynka o niebieskich oczach. Choć wiem, że nie powinienem, zakochałem się. Agata miała w sobie coś takiego, co od razu mnie przyciągnęło. Całe dnie spędzałem obserwując jej życie. Patrzyłem jak śpi, chodzi do pracy, spotyka się ze znajomymi. Ten piękny sen trwał mniej więcej pół roku... Pewnej nocy, gdy wracała do domu, ktoś już na nią czekał. Miał z początku być to zwykły rabunek. Agata niestety wróciła zbyt wcześnie. Nie mogłem jej ostrzec – naraziłbym tym samym siebie na gniew Ojca. Pierwsza zasada brzmi bowiem: Nie ingeruj w sprawy ludzkie. Mogłem jedynie przyglądać się makabrycznej scenie, która miała wydarzyć się już wkrótce. Kobieta wyciągnęła z torebki klucze. Przekręciła zamek i weszła do środka. Dwójka złodziei od razu zauważyła co się święci. Zachowali zimną krew. - Zamknij pysk i siedź cicho – powiedział szeptem jeden. Zapaliła światło w salonie, po czym drugi uderzył ją całą siłą świecznikiem w potylicę. Straciła przytomność. Żal przepełniał mnie całego. Nie mogłem tego znieść! Ocknęła się po kilkunastu minutach przywiązana do łóżka. Próbowała się wyrwać. Nie dała jednak rady. Przywiązali ją tak mocno, że wokół jej nadgarstków i kostek widniały już czerwone pręgi. - Czego wy ode mnie chcecie? – krzyknęła, w jej oczach pojawiły się łzy. - Zamknij mordę dziwko! – odparł mężczyzna w granatowej kurtce. - Proszę, zostawcie mnie w spokoju, weźcie co tylko chcecie – wydusiła z siebie – Nie zabijajcie mnie! – błagała. - Co z nią robimy Adamł? – spytał złodziej, który wcześniej wyzwał ją – Widziała nasze twarze. Nie możemy jej tak zostawić. - Proszę! – krzyczała coraz głośniej. - Powiedział ci coś? Zamknij mordę szmato! – po tych słowach zakneblował jej buzię. – Wykorzystamy sytuację. Czemu nie mięlibyśmy się zabawić zanim ją sprzątniemy. - Czytasz w moich myślach – odparł drugi. Po tych słowach rzucili się na nią. Zerwali z niej sukienkę, ściągnęli majtki... Wykorzystali ją raz, drugi... Agata straciła przytomność. Zakrwawiona leżała na łóżku z rozwartymi nogami. Kiedy zaspokoili swe rządze, wzięli nóż kuchenny i zadali jej siedem, może osiem ciosów w brzuch... Uciekli razem ze swoim łupem. Na ich twarzach pozostał jedynie głupi uśmiech. W swoim życiu widziałem wiele bólu, nigdy zaś nie byłem świadkiem śmierci osoby, na której mi zależało. Zrozumiałem wreszcie, co to znaczy smak zemsty. Nie obchodziły mnie już zasady. Oko za oko. Śmierć za śmierć. Nawet sam Ojciec mi nie przeszkodzi. Agata nie żyje, nie miałem już po co istnieć. Wiedziałem, że postąpię źle i Agata wybiłaby mi to z głowy. Jej już nie było – odeszła. Pozostałem jedynie ja. Na niczym mi już nie zależało. Poprzysiągłem zemstę, śmierć zwyrodnialcom, zabójcom mej ukochanej. Zstąpiłem na Ziemię i przybrałem postać wysokiego blondyna. Nauczyłem się, że tu, na Ziemi, idzie wszystko łatwo dostać. Obserwując ludzi, widziałem paru dilerów i handlarzy bronią. Nie ciężko więc wyposażyłem się w glocka z tłumikiem i nóż myśliwski. Będąc Obserwatorem posiadałem dar. Dzięki niemu mogłem łatwo dowiedzieć się, gdzie są i co robią poszczególni ludzie. Wystarczyło, że zapamiętałem ich twarze. Szybko dowiedziałem się, gdzie znajduje się mój pierwszy cel. Mieszkał w małym miasteczku, w obskurnej norze. Jak nic nie warty, bezpański pies. Postanowiłem zaczekać na niego w jego mieszkaniu. Nie kazał mi długo na siebie czekać. Wszedł do mieszkania, zamknął drzwi, włączył światło w pokoju i z przerażenia omal się nie przewrócił. - Kim ty do cholery jesteś?…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%