Erotyka · 6 min czytania
Obsesja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Dzisiaj przyszła do mnie wena, czy może bardziej – natchnienie. Wychodząc na dwór z psem jak zwykle moje nogi poniosły mnie w stronę podwórka znajdującego się po drugiej stronie ulicy i zdałam sobie sprawę, że przez najbliższe miesiące tak naprawdę nie mam po co tam chodzić. Przecież piesek może załatwić się na każdym innym trawniku, na łące – wszędzie, nie tam.
Aleksandra na żywo poznałam w ostatni dzień dwa tysiące czwartego roku. Byłam wtedy zbuntowaną szesnastolatką, która koniecznie chciała poznać inny smak życia. Zawsze chciałam być oryginalna i inna niż wszystkie moje rówieśniczki, jednak dopiero po latach zdałam sobie sprawę, że właśnie przez to byłam taka sama jak cała reszta szesnastoletnich dziewczynek w glanach, zakochanych w swoim wielce oryginalnym ego.
Z toną czarnej kredki na oczach pobiegłam po Emilę, aby razem z nią pójść na krótkie spotkanie z Aleksandrem. Wszystko miało czysto materialny charakter. Aleksander z racji tej, że był wtedy dziewiętnastoletnim młodzieńcem posiadającym dowód osobisty poszedł z nami aby kupić nam papierosy, których nigdzie nie chcieli sprzedać mojej przyjaciółce. Trzeba było więc złapać się ostatniej deski ratunku jaką jest poproszenie kogoś, aby zrobił to bez problemu za nas.
Aleksandra znałam nieco wcześniej, jednak nie osobiście. Poznaliśmy się przez Internet. Chłopak postanowił zapytać mnie, który film ze swojej małej, internetowej wideoteki mogłabym mu polecić. Rozmowa po jakimś czasie zeszła już na nieco inny tor, stała się bardzo przyjemna. Wymieniliśmy się numerami Gadu – Gadu i tak się rozpoczęła nasza wirtualna znajomość.
Część 22 / 2
Aleksander mieszka po drugiej stronie ulicy. Poznaliśmy się przy osiedlowej restauracji. Nie pamiętam co pomyślałam sobie, kiedy tylko go ujrzałam, ale za to nigdy nie zapomnę mojej reakcji, gdy po małym spacerze do sklepu pożegnaliśmy się. Weszłam z Emilą do bramy i patrząc na przyjaciółkę ugięły się pode mną kolana, i zsuwając się po drzwiach wydyszałam coś w rodzaju: "On jest zajebisty"... I właśnie wtedy zaczęła się moja obsesja. Obsesyjne marzenia o spotkaniu go na ulicy, o tym, że odezwie się do mnie na Gadu – Gadu...
I teraz, po tych trzech latach moja obsesja tak naprawdę trwa nadal... I choć mam mężczyznę, którego niesamowicie kocham, to Aleksander wciąż żyje w mojej świadomości, w mojej głowie. Nie, nie w sercu. On po prostu wciąż żyje we mnie.
Po roku naszej znajomości po raz pierwszy spotkaliśmy się sam na sam u niego w domu. To był ciepły czerwcowy wieczór. Nie był co prawda pełen wrażeń, pocałunków, ale zrobił na mnie naprawdę wielkie wrażenie. Wtedy wystarczyło mi jego spojrzenie skierowane w moje oczy, w mój…