Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 13 min czytania

Oczka Braci

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

1 -Jak myślisz... Czy gwiazdy chcą świecić? -Gwiazdy świecą... Nie mają świadomości... -Ale gdyby ją miały... Czy przestały by świecić, czy też może nie? -To trudne pytanie... Ale pewnie dla wlasnego piękna, świeciły by... -A moze ty tak mówisz, bo sam byś chciał świecić? -Ja bym nie świecił... Chociaż... Zapewne wszyscy by mi zazdroscili... -Każdy by w Ciebie się wpatrywał... Szukal w tobie swojego dobrego anioła... -To nie było by takie złe... Ale do czego zmierzamy? -Nie wiem... Wydaje mi się że to jest ważne. -Gwiazdy? Ich blask? -Nie... Świat... -Nie rozumię. -Bo świat jest ważniejszy od nas... Bo niebo, gwiazdy... -Najważniejsze to własne dobro! -Ależ wlaśnie nie! Słońce! Ogół! Ludzkość! -Ja! Najbliższe mi osoby! Pieniądze! -No popatrz na tych ludzi na dole... Oni się kochają? -Nie widać? Mąż kupił żonie najdroższe futro i obdarowuje ją świetną biżuterią! -I to jest ważne? To jest miłość? -I to największa z największych! -A Ciebie stać na takie rzeczy? -No chyba niezbyt... -I jeśli Ty pokochasz to mniej niz on? -Nie... To wtedy jest inaczej... To wtedy to pokażę, że kocham inaczej. -Jak? -Oj, za duzo gadasz! -Widzisz? Najważniejsze są gwiazdy, wiatry i słodki odgłos wdychanego powietrza... -Phi! -A myślałeś kiedyś o tym aby poznać tych ludzi co mieszkają na przeciw nas? -Ta wiecznie kłucąca się para? -Tak! Właśnie ona! -Phi? Po co? Żeby pieprzyli mi o swoich problemach? -Nie! Moze żeby im pomagać... Żeby dowiedzieć się z jakeigo powodu zawsze do siebie wracają... -Bo się kochają glupku! Ale mają zle charaktery! -Znaczy... Czyli miłość nie ma nic wspólnego z charakterem? -Nie gamoniu! Kocha się osobę tylko za jej wygląd. Pragnie się macać jej ciało! Dorośnij! -Ale ja... Ja na przykład pokocham charakter! -No i co z tego? Ty pokochasz, ale ona nie! I jeszcze Ci wmówi że nic między wami nie było! -Głupi ty jesteś... Dla Ciebie wszystko jest złe... -Ja po prostu mam już trzynaście lat, a ty jesteś moim głupiutkim piecioletnim braciszkiem. -Heh... Zobaczysz... Jeszcze ja kiedyś będę starszy i wtedy będę mądrzejszy od Ciebie. -Tak... Zapewne... Ale powiedz mi... Skąd u Ciebie takie zainteresowanie gwiazdami... -Bo braciszku jakbyś kiedyś tak chciał coś z całego serca... -To? -No wiesz, tak z całego, tak mocno, mocno i mocniej, zeby tak wysoko wdrapać się na wyżyny! -Na wyżyny? -No wiesz i dotknąć tkaiej gwiazdki i stanąc na takim wzniesieniu i jedyne co robić to dotykać jej i podziwiać jej piekno i cieszyć się i kochać ją i mieć ją tylko dla siebie! -Heh... Zabawne... Ae gwiazdki nie dosiegniesz... -Jak zwykle udajesz najmądrzejszego! Dosięgne! -A niby jak? -Wzniosę się ponad wyżyny i dosięgnę wielkiego, pieknego, niebieskiego, nie! Czerwonego ptaka! Taki cudowny pięknie śpiewajacy! I razem polecimy w przestworza i tam... -Dureń... I co myślisz? Że to się stanie? -No ale popatrz braciszku... Jak pięknie było by gdyby się to spełniło... -Ale się nie spełni i siedź już cicho!

2 -A braciszku... A gdybym był jak kolorowy ptak... -Co znowu? -Jak ptak... Podróżował bym między chmurami i cieszył się ich bękitem! -A gdy pada deszcz? -Chował bym się między galęziami drzew, w swoim ślicznym gniazdku... -I co byś z tego miał? -Jak to co? Kazdego dnia, o każdej porze patrzeć w dół na góry? -Złudzenie... Nic z tego nie ma... -Jak to nic? Braciszku, widzisz wszystkich ludzi, każde problemy, widzisz wszystko i... I moze doleciałbym do gwiazd! I moze tam znalazłbym swoje szczęście! -I nie przeszkadzał mi w spaniu... -A gdybym był jak kwiat? -Zdeptał by Cię pierwsz lepszy człowiek. -Ale chociaż przez chwile bylbym taki piękny... A może zerwała by mnie jakaś piękna dziewczyna? -Phi? Po co? -No wiesz! Zrobiła by ze mnie śliczny wianuszek, taki cudowny, i byłbym z innymi kwiatuszkami i razem tworzylibyśmy ten piękny wianuszek który zdobiłby głowę dziewczynki! -I gdy zwiędniesz wyrzuci Cię! Ludzie nie myślą o takich rzeczach... -Ale może nie! Może wraz z wianuszkami innych dziewczynek popłynąłbym szeroką rzeczką i wtedy prad by nas porwał i wtedy i... No i który pierwszy by dopłynął wtedy jego właścicielka by była zwyciężczynią! -A ty zwiędłym i mokrym kwiatem pozawionym życia... W szarości tego chorego świata... -Ale braciszku... Ty zawsze tak smutno... -Bo ja jestem starszy i wiem lepiej! Phi!

3 -Braciszku, a nie wydaje Ci się że powinnismy być szczęśliwi i cały czas dobrzy dla innych? -A po co!!!??? -A widzisz, bodajmy na to, bo ludzie są tylko dla siebie! O! Braciszku! Bo mamy tylko siebie! -Hahahaha! Teraz mnie ubawiłeś! Siebie? -No braciszku! Pomyśl! Ludzie są po to by się kochać! By jedna osoba drugiej wyjawiałą calą prawdę! -Jaką znowu prawdę? -No wiesz! Bóg jeden wie jaką prawdę! Ale zapewne taką najsłodszą! -Haha... Najsłodszą... Phi! -No braciszku! Pomyśl! Razem ludzie mają taką wielką moc! Mogą zmienić cały bieg świata! -A bez Ciebie ja już dawno bym spał... -No ale braciszku, ja nie potrafię przestać marzyć! -A nie spać calą noc potrafisz? -Może... -Bo ja nie! -Ale braciszku... Bo widzisz... Bo ja to bym chciał być zawsze optymistą... -Ty najpierw to daj mi sie wyspać! -Ale Ty nie jesteś optymistą... A ja chcę być... -Kto takiego dzieciaka jak ty tylu słów nauczył... Cholera, takie dzieciaki jak ty o 22 już dawno śpią! -Bo braciszku ja nie jestem zwykłym dzieciakiem. -Tak... Ty jestem dziwacznym bahorem... Heh... -Nie mów tak... -No dobrza, ale daj mi spać... -No ale braciszku, pomyśl! -Nie pomyślę! Zachodzisz myslami w rejony w które nikt się nie zapuszcza! Spokojnie mały! Masz jeszcze na wszystko czas! Ja w twoim wieku chciałem byc strażakiem! Bądź tak dorosły jak ja i daj sobie spokój! -Ale braciszku... A co myślisz o tym staruszku co teraz zapalił światło na przeciwko? -Ten stary dziad zawsze wyzywa jak gramy w piłkę! -Ale popatrz co się dzieje... On przytulił jakąś dziewczynkę. -No pewnie jego wnuczka... Nigdy nie wychodzi na dwór... Tragedia... Glupia kujonka zapewne... Pewnie uczy się w prywatnej szkole... -Ale nie... Ona jest na jakimś dziwnym czymś... Ten staruszek ją podnosi i kładzie na łóżku... -I ucałował ją... I usmiecha się... I szepcze jej coś... Cholera ona jest kaleką... Teraz mi głupio... -Braciszku, ale co to jest, że jest kaleką? -Po…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Oczka Braci — czytnik · opowiadania