Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

muzyka · 5 min czytania

Oczywiście, że pamiętają!

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Sergiusz Szafirski był pierwszą osobą w historii Ostrowa Wielkopolskiego, która otrzymała stypendium na studia w Stanach. Gdy wylądował w Tulsie w Oklahomie w sierpniu 1991 roku, nie wiedział nic o tym kraju.

Pierwszy semestr był bardzo intensywny. Było to przede wszystkim szlifowanie języka, pisanie pierwszych zadań domowych po angielsku, uczenie się jak się robi pranie, jak funkcjonują bankowość i uniwersytecka biurokracja. Fascynowało go to całe nowe środowisko, studenci z całego świata, przeogromna biblioteka na campusie, nowoczesne budynki, zbudowane często bez okien, ale za to z klimatyzacją, ogromne parkingi, rozgrzane w upale do żaru i pełne nienaturalnie wielkich samochodów, całe miasteczko z kościołami przeróżnych nieznanych mu denominacji, a na wiosnę przechodzące przez okolice tornada. Zszokował go wszechobecny Goryl Jim, ta pokraczna kiczowata maskotka uniwersytetu, widziana na naklejkach, koszulkach, plecakach, kubkach, szklankach, ręcznikach i parasolach.

Stypendium Sergiusza było głodowe, ledwo starczało na jedzenie, mieszkanie, pranie i kilka rozmów telefonicznych z rodziną w Polsce. Rozmowy telefoniczne kosztowały ponad dwadzieścia centów za minutę. Pisał więc dużo listów i cieszył się, gdy otrzymywał odpowiedzi.

Sergiusz przyjechał tu po studiach w Akademii Muzycznej im. Tekli Bądarzewskiej w P..wie. Jego nowy profesor, sławny pianista, uczeń legendarnej Rosiny Lhevinne Stanley Gryvich był świetnym pedagogiem, umiejętnie rozwijającym indywidualności artystyczne swych studentów. Współpraca z nowym profesorem układała się rewelacyjnie. W drugim semestrze dr Gryvich posłał Sergiusza na kilka konkursów pianistycznych. Ku własnemu zaskoczeniu, Sergiusz wygrywał je wszystkie po kolei i wśród studentów fortepianu stał się nagle celebrytą. Odetchnął też w końcu jeśli chodzi o finanse. Cieszył się przede wszystkim, że stać go będzie na bilet na samolot na wakacje w Polsce.

Tymczasem wiosną 1992 roku Urszula Korybut-Mąciwiatr, prezydent Polish-American Society of Kailua-Kona na Hawajach szukała pianisty, który mógłby wystąpić z recitalem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Oczywiście, że pamiętają! — czytnik · opowiadania