Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Od zbrodni się uzależnia.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Każdego dnia zabijam cząstkę siebie. Autodestrukcyjne zachowania, które na pozór wydają się normalne. Raz, dwa, trzy. Kilkoma uderzeniami w porcelanę zakańczam zbrodnię. Zbrodnię doskonałą, rozpoczynającą i kończącą się zawsze tak samo. Używając codziennie jednego narzędzia zabijam. Te same ruchy, te same myśli i zawsze ten sam efekt. Pstryk. Ciepła, żółta smuga z plastikowego opakowania. Zamykając oczy pod powiekami pozostaje jej obraz. Lekko huśtający się, tańczący z miliardami gwiazd-kropek w mojej własnej, ocznej galaktyce. Zaciskam powieki mocniej. Wybuch. Kieruję oczy w głąb głowy i oczekuję na krótką apokalipsę. Oddzielając od siebie rzęsy, pozwalając powietrzu wedrzeć się do oczu witam mignięcie bólu. Świetlny impuls przeszywający na wskroś mózg. Zaczynam morderstwo. Wdycham kosmiczny opar. Szary, zły, piekący przelewa się przez gardło porażając kolejno każdą komórkę mojego ciała. Przykładam narzędzie zbrodni do ust wbrew wszystkim normom, zakazom i pławię się w niej do granic możliwości. Z udawaną premedytacją niszczę. Każdy oddech jest morderczy, każda cicha iskra wydobywająca się spod

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%