Romans · 13 min czytania
Oddany dożywotnio
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
21 listopada, minęły całe trzy miesiące od tego jak Paweł rozstał się ze swoją kobietą marzeń. Jego marzenia miały dosyć dziwny charakter. Wybranka jego serca, której imię nie większego znaczenia, była większą alkoholiczką od niego. Sam nie stronił od trunków, był wielbicielem stanu, w którym otaczający go świat krążył, ludzie wydawali mu się obojętni, a gdy wracał do domu skupiał się jedynie na następnym kroku. Alkohol był jego przyjacielem, dzięki niemu stawał się mistrzem parkietu, profesjonalistą flirtów i znawcą pozycji seksualnych. To ambrozja, tak określał napój pozwalający mu przetrwać w szarym świecie ludzkich codzienności, była dla niego wybawieniem. Nie tylko ta łączyło byłych kochanków. Oboje uwielbiali dusić się w dymie tytoniowym w małym strychu na poddaszu. Oboje mieli wspólne marzenia- uciec, gdziekolwiek, jak najdalej od zgiełku ulic i wyścigu szczurów. Paweł preferował ucieczkę duchową, pomimo częstego stanu upojenia, miał chwile pracy nad własnym wnętrzem, może duszą, jeśli coś takiego w ogóle istnieje. Ona natomiast wybrała inna drogę, o której bohater dowiedział się w parę dobrych tygodniu po oddaniu jej swojego serca i całkowitego zaufania. Narkotyki. Była ćpunką. Była ćpunką z niemałym stażem pomimo niedługiego doświadczenia życiowego. Była ćpunką, która znała na wylot cały świat narkomanów, także z drugiej strony- był czas, gdy po jakże udanej transakcji jej klient zaćpał się. Nie miała wyrzutów sumienia. Uważała, że to on przesadził, nic jej do tego, ona jedynie dała mu to co on chciał. Tłumaczyła sobie, że jeśli nie od niej to ktoś inny ułatwiłby mu dostęp do fety. Paweł, gdy dowiedział się o tym nie miał pojęcia jak zareagować, kochał ją. Nowy świat, jaki dzięki niej poznawał, paradoksalnie, zaczynał go fascynować. Teoretycznie. Sam przecież uważał narkotyki za zło, wolał zalać się w trupa, wymiotować na działce za altanką niż pogrążony w nieznanym mu stanie uciec. Ich związek był stosunkowo szybki. I słowo stosunkowo nie jest użyte tu przez przypadek… Krypto-alkoholik uwielbiał pieprzyć się z największą znaną mu ćpunką. Spełniał swoje fantazję, o których wcześniej jedynie marzył zasypiając po ciężkim dniu. Nie myśl, że jedynie na seksie opierał się ich związek. To, że trafił na nimfomankę z krwi i kości nie ograniczało ich relacji. Potrafili przecież rozmawiać do późna tak o błahostkach jak i o ważnych dylematach natury egzystencjalnej. Po około dwóch miesiącach Paweł zaczynał nawet odczuwać tęsknotę, gdy nie widział swojej drugie połówki (od pierwszego 0.5 nigdy nie był zbyt daleko) dłuższy okres. A czy ona tęskniła? To nie ma znaczenia. Nawet jeśli to powiedz jakie? On się tym nie przejmował, gdyż oddawał całego siebie i w zamian chciał jedynie szczerość i szacunek. Ich randki nie były typowymi randkami jakie znasz z filmów, czy sztucznych seriali. Zawsze w tle był alkohol, seks, a po jakimś czasie kłótnie. Myślę, że wystarczy już tego pieprzenia o związku, który powoli zabijał, nieświadomie, Pawła. Czas przejść do konkretów. Nie wierzę w miłość, za dużo przeżyłam- powiedziała na jednym z pierwszych spotkań. Było lato, słońce świeciło tak mocno, że wręcz doprowadzało do szaleństwa. Oboje koili żar w butelce zimnego piwa pitego na obskurnej wieży za miastem. Było to ich ulubione miejsce. Bez ludzi. Ciche. Jedynie czasem spokój zakłócał pociąg przejeżdżający niedaleko. Choć nie znali się długo nic ich nie krępowało. Wydawało się, że ich znajomość trwa od zawsze. Swoim wyznaniem dziewczyna nie zrobiła dużego wrażenia na Pawle. Sam bowiem był podobnego zdania, sam doskonale zdawał sobie sprawę jak ciężkim uczuciem jest miłość i podświadomie wykreślił to słowo ze swego słownika. To było łatwiejsze. Oboje bali się zostać skrzywdzeni. Ich rozmowy trwały w nieskończoność, a były zależne jedynie rozkładem jazdy autobusów Pawła, który nie mieszkał w tym samym mieście. -Masz rację. Nigdy już nie pozwolę, by ktoś przewrócił mój świat do góry nogami, ktoś kogo nie znam.- odpowiedział, przy tym dopowiedział sobie w głowie: ale Ciebie przecież znam… Po wypiciu trzech piw i wypaleniu wszystkich papierosów ich spotkanie dobiegało końca. Dziewczyna, nie wiedząc czemu przytuliła się do Pawła. Była od niego niższa, on spojrzał zaskoczony na nią z góry. Ich wzrok się spotkał a usta zaznały pierwszego, krótkiego pocałunku, który był zapowiedział czegoś o czym bohater nie miał bladego pojęcia. Zeszli z wieży i idąc za rękę nie mówili nic, milczeli. Na pożegnanie pocałowali się kolejny raz a w ich głowach coś zaczęło się dziać. Ale przecież oboje nie wierzyli w miłość. Jadąc do domu Paweł nie odrywał głowy od szyby i patrząc się gdzieś daleko przed siebie myślał. Na boczny plan zeszły wszystkie inne sprawy. Pojawiła się tylko ta dziewczyna, o której prawie nic nie wiedział, lecz to nie miało dla niego znaczenia. Mimowolnie, a może świadomie, zaczął idealizować tę osobę. Czy był gotowy na związek? Tego również nie był pewny, lecz jakaś jego część bardzo pragnęła poczuć bliskość. Co najdziwniejsze ona nie była nawet w jego typie, nie tyle że mu się nie podobała, jednak nie spełniała jego założeń, które ułożył sobie po ostatnim rozstaniu. To nie było ważne. Teraz czekał jedynie na kolejne spotkanie, chciał spojrzeć w oczy aniołowi ze złą przeszłością. Uważał, że dobrze robi. -Co Ty na to, żeby wyjechać pod namiot? Będzie zajebiście. Obiecuję.- zaproponował bohater z mała niepewnością w głosie. Dziewczyna jedynie uśmiechnęła się, pomyślała chwilę i dzień później oboje byli gotowi do wyjazdu. Weszli do osiedlowego sklepu, kupili piwo, papierosy, coś do jedzenia. Zbliżały się urodziny Pawła, więc jego wybranka przygotowała dla niego prezent. Dała mu go chwilę przed nadjeżdżającym pociągiem. Był misternie zapakowany i jego otworzenie sprawiło bohaterowi nie lada problem. Była to whisky. Pierwszy prezent, i jak miało się okazać ostatni, jaki otrzymał od swego anioła to alkohol. Paradoksalnie nie był z tego zadowolony. Uwielbiał ten trunek jednak osobę, od której to dostał, traktował bardziej ambitnie i oczekiwał czegoś od serca. Czy whisky jest od serca? Jego strona krypto-alkoholika nie…