Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 7 min czytania

Oddech śmierci - Początek wszystkiego

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Poranek- szary, pochmurny dzień właśnie się rozpoczął. Myśli wszystkich przechodniów mostku w Parku Skarszewskim skierowane są na własne sprawy. Większość z nich chodząc teraz parkiem uważa że powinno pojawić się słońce. Tylko jedna osoba której myśli są dziwne, tajemnicze i nierozszyfrowane uważa że ta pogoda jest wyśmienita. - Antek! Hej co ty tu robisz w tak paskudny dzień? - z zamyślenia wyrwał ją głos nadchodzącego chłopaka w jej wieku. - Paskudny? Uważam, że podczas tych ostatnich dni kiedy świeciło słońce było paskudnie, teraz świat jest przepiękny - odpowiedziała spokojnie nie podnosząc głowy aby spojrzeć na niego wpatrzona w jeziorko. -Czemu u Ciebie wszystko jest zawsze na opak? - spytał podchodząc do niej. Wiatr wiejący tu silniej niż gdzie indziej sprawiał że jego włosy niesfornie powiewały w różne strony. Spojrzał na nią a ona uniosła głowę. Napotkała jego oczy lecz cóż to były za oczy, widziała w nich troskę, radość i.. no właśnie cóż była ta kolejna rzecz której nie mogła określić. Spuściła głowę nie odpowiadając na pytanie, wiedziała że odpowiedź jest zbędna, wpatrzyła się w drzewa otaczające wodę. Jej myśli znów błądziły nad dziwnymi rzeczami które wydarzają się wokół niej. Nie umiała sobie tego wytłumaczyć. Wyrwała się z zamyślenia i spojrzała na zegarek. - Pora iść jakoś nie mam ochoty znów tłumaczyć się ze spóźnienia - mruknęła i razem wzięli plecaki i skierowali się w stronę drogi uciekającej w ulice pełna ruchu, tak innej od cichego spokojnego parku.

-----------------------------------------------------------------------------------

Dotarli do szkoły, Tomek, bo takie imię nosił, oddzielił się od Ani. Nie przejęła się tym, wiedziała że jeśli ktoś zobaczył by Tomka z nią uważali by go za jakiegoś dziwoląga. A temu też tak by było bo ją uważali za istotę dziwna. Jej biała skora i nieskazitelnie piękne ciemne blond włosy, opanowana twarz nie wyrażająca uczuć sprawiała że ludzie ją omijali szerokim łukiem, pamiętała że kiedyś tak nie było. Lecz nie wiedziała czemu nagle to wszystko się zmieniło. Udała się do szatni tam już nikogo nie było oprócz kilku chłopaków z starszych klas, nie zwracając na nich zbytniej uwagi udała się do swojej szafki. Otworzyła ją i już zaczęła zdejmować bluzę gdy doszedł do niej fragment rozmowy chłopaków z korytarza szatni. -... nie możemy teraz jej tego powiedzieć! Nie dorosła jeszcze do tego! - Ale już ona widzi wszystko.. przecież cała szkoła ją ignoruje! Już miała zamykać szafkę i wyjść z szatni gdy słysząc ostatnie słowa znieruchomiała. - Silver! Nie możemy jej nic powiedzieć. Nic nie możemy także poradzić na jej moc. Musi sobie na razie sama radzić. Co jak widać robi świetnie. - Dobra zostawmy to na razie idziemy na lekcje! Gdy głosy ucichły i usłyszała że chłopcy weszli już na górę wychodząc z szatni osunęła się po szafce na ziemie. Jej myśli nie potrafiły ogarniać tego co usłyszała. Słyszała w głowie echo wypowiedzianych przez nich słów. Ale 2 zapadły jej w pamięć najbardziej. Wywnioskowała że Silver to musiało być imię. Ale z tego co…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%