przyjazn · 3 min czytania
Oddział Kanalia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Oddział Kanalia - śpiewne opowiadanie
Oglądając bohaterów Utożsamiamy się Z tymi którzy przeżyli Przemawiam do twojej samotności bo wiem że mnie słyszysz Uśmiechasz się Lecz jeśli odpowiesz, to tylko sobie odpowiesz Bowiem Wiadoma nigdy nie zastąpi niewiadomej. Rytmicznym krokiem w modlitewny jazgot werbla maszerują ochotnicy Dorodni Ich dziarskie miny świadczą że jeszcze nie doszło do walki wręcz Nie zaznali smaku zmienności swego losu, smaku krwi i porażki. Oddział stój! Ucichły kroki, tylko echo werbla odbija tupotem po bezdrożach, rozkłada się w konarach, pulsem umęczonych stóp i rozgrzanej krwi Rozejść się, ale nie wolno palić! Uff ! Mundurowi Mężczyźni Oddział bohaterów. Bez najmniejszej skazy, śladu pęknięcia Sami przystojni. - Siedząc na zmurszałym pniu chyłkiem dopada mnie zmęczenie. Opasuje powieki, mięśnie kolana stopy. Przez szpary powiek spostrzegam, biegnącą mrówkę, za nią z toporami wzniesionymi oburącz, wrzeszcząca gromada gromada Skrzatów Przecież te obrazy są odległe, nierealne,- myślę Czy była winna? Cierpienie zadane bez powodu, i cierpienie słuszna kara, czy boli tak samo? Wczoraj losowano pluton egzekucyjny. Padła komenda, potem salwa, potem ciało I rozgrzeszenie padło. W bezimiennej przysypane jamie. Formować kolumnę! Równym dwuszeregiem