Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

melodramat · 8 min czytania

Odejście

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Drobniutka brunetka o wielkich, orzechowych oczach, krzątała się po kuchni. W pokoju obok spała jej mama. Nie wiedziała ile mama wypiła i ile wzięła leków. Miała tylko nadzieję, że niebawem się obudzi. Trzeba posprzątać, myślała, kiedy mama jest pijana bardzo dużo krzyczy. Jej imię brzmiało Sara i żadnego imienia nie znosiła bardziej. Ustalała właśnie listę rzeczy do posprzątania w łazience, kiedy przypomniała sobie, że musi pozamiatać w swoim pokoju. Wzięła szczotkę i szufelkę i cichutko, na paluszkach, poszła do siebie. Wchodząc do pokoju, zerknęła na podłogę, myśląc skąd tu tyle kurzu. Na kolanach, tyłem do okna, doprowadzała panele do porządku, gdy w pewnym momencie ogarnął ją chłód. Ze stoickim spokojem, podniosła ostrożnie wzrok i utkwiwszy go w lustrze, zamarła. Znajdujące się za nią okno było otwarte, a na parapecie, w jaśniutkich połach płaszcza, siedziała postać. Sara ostrożnie wstała i bardzo powoli odwróciła się. Uderzyło ją piękno bijące potężną falą od przybysza. Nie zdołała przemówić, ani postąpić kroku. Tajemniczy gość zwrócił ku niej swoje oblicze i przemówił pięknym, głębokim głosem. -Dziś twój czas dobiega końca. Sara spoglądała niepewnie, nie mogąc się zdobyć na bezpośredni kontakt wzrokowy z nieznajomym. Przez moment pomyślała, że śni. Tymczasem znów usłyszała ten sam piękny głos. -Nie myśl, że śnisz. Jestem tu po to, żeby powiedzieć ci, że dzisiaj w nocy umrzesz. -Jak to?!- wykrzyknęła Sara, trochę zaskoczona swoją nagłą śmiałością. W jej głowie eksplodowały setki przedziwnych myśli. -Dwa tygodnie temu, uderzyłaś się w głowę. Przypomnij to sobie. Przez moment do dziewczyny nie dotarło to co usłyszała. Po chwili jednak spróbowała się uspokoić i zastanowić. Rzeczywiście dwa tygodnie temu, zmywając naczynia, uderzyła się w szafkę. Głowa bolała ją niemiłosiernie, ale przecież każdemu zdarza się nabić sobie guza. -Widzisz, nie każdemu się zdarza, zrobić to w ten sposób.- rzekł nagle przybysz, jakby czytał w jej myślach. -Kiedy dwa tygodnie temu, uderzyłaś głową w szafkę, byłaś przekonana, że to nic poważnego. Jednak na skutek, z pozoru niegroźnego guza, w twoim mózgu powstał krwiak. Krwiak, który dziś śmiertelnie uciśnie twój mózg. Sara poczuła się jakby ktoś wylał na nią kubeł zimnej wody. A może gorącej? W zasadzie ogarnęło ją takie otępienie, że gotowa była uwierzyć, że za chwilę przebudzi się z tego dziwnego snu. -Jestem twoim aniołem stróżem i zabiorę cię tej nocy. Nie wyjawię ci teraz swojego imienia, przedstawię się, gdy nadejdzie twój czas. A teraz, myślę, że są osoby, którym chciałabyś powiedzieć jeszcze kilka słów przed odejściem. Dziewczyna, zupełnie nie wiedząc co zrobić czy też powiedzieć, spuściła na chwilę wzrok. Kiedy znów spojrzała na okno, anioła już nie było. Nie wiedziała czemu, wszystkie mięśnie gwałtownie jej się rozluźniły, poczuła dziwny spokój i ulgę. Dokończyła zamiatanie. Musiała szybko się ubrać i wyjść z domu. Nie odejdzie, dopóki nie powie bliskim jak bardzo ich kocha. Przechodząc obok śpiącej mamy, przystanęła na chwilę. Uklęknęła, jej twarz znalazła się na wysokości oczu mamy. Myślała, jaka ona krucha, jaka biedna. Delikatnie pogłaskała mamę po policzku, potem nachyliła się i pocałowała. Poczuła jak łzy napływają jej do oczu. -Mamusiu, proszę, nie pij już nic tego wieczora. Proszę… Dzisiaj wieczorem będziesz rozmawiać ze mną po raz ostatni. Bądź wtedy trzeźwa. Kocham cię, słyszysz? Spotka się z człowiekiem, na którym tak strasznie jej zależy. Nie powie przecież wprost, że dzisiaj umrze. Tak nie wolno. Wszystko czego nie zdoła mu powiedzieć, wyczyta

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Odejście — czytnik · opowiadania