Dom i ogród · 3 min czytania
"Odeszła" - ciąg dalszy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Świeże powietrze dobrze mi robi. Choć i ono jest teraz przesiąknięte jej obecnością. Jestem jak te fale rozbijające się o brzeg - bez niej znikam. Moje przebite serce płacze coraz głośniej, karze wrócić. Zostawiam za sobą drzewa i szelest jej kroków. Niepewnie otwieram wielkie mahoniowe drzwi, z nadzieją, że ona zaraz wtuli się w moje ramiona. Niestety. Mam ochotę znów wykrzyczeć wszystkie swoje myśli - tylko co to daje. Oszczędzę tym czystym, białym ścianom kolejnej dawki krwawego bólu. Niech myślą, że jest jak dawniej i szepczą nocami tajemnicze historie. Brakuje mi jej. To ona zabarwiła mój świat - liliami. Jej słodkie słowa nadawały życiu sens. Siedzę na zielonej sofie i powoli zdaję sobie sprawę, że naprawdę jestem sam. Bez niej - kwiatu na pustyni - nie mam po co żyć. Te silne mury wytrzymały tak wiele, więc przeżyją jeszcze moją śmierć. Idę na górę po zimnych, marmurowych schodach, do pustego pokoju. Na środku postawiłem drewniane krzesło nad którym zawisł dosyć gruby, biały pas od jej szlafroka. Nie myślałem o tym wcześniej. Nie jestem pewien czy się uda. Nic…