Inne · 11 min czytania
Odkurzacz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Ten dzień miał zadecydować o moim bycie, o części życia, wciąż wydającego się niepełnym. Jakby czegoś w nim brakowało. Bodźce zewnętrzne dochodzące do wewnętrznego „ja” nastrajały optymistycznie. Pierwsze od wielu miesięcy ciepłe promienie słońca, przyjemnie ogrzewały moją pomarszczoną twarz. Zapach skoszonej trawy przywoływał dawno zapomniane obrazy z dzieciństwa. Pierwszy pocałunek w stodole wypełnionej po brzegi sianem stał się drogowskazem ukazującym nieznane wcześniej uczucie, nawracające wciąż i wciąż w towarzystwie bliskich mi kobiet. Zapach kwitnących kwiatów oraz delikatny ciepły wiatr zwiastujący piękny wiosenny dzień był niczym obietnica spełnienia mych najskrytszych myśli. Niestety nie każdy go tak odbierał. Dla alergików nie był to dobry prognostyk, tym samym czym prędzej chowali się w swoich jednopokojowych apartamentach i z pieczołowitością zamykali okna. Opuchnięte i łzawiące oczy, czerwony nos wydzielający niekończące się zasoby wodnistej cieczy, to był ich znak rozpoznawczy w te piękne wiosenne dni. To, co dla nich było gehenną, dla mnie stwarzało wielobarwną gamę nowych możliwości.
Niestety czekająca misja nie pozostawiała pola wyboru. Wciąż ukradkiem patrzyłem na pomiętą kartkę z przygotowanymi wcześniej pytaniami. Mimo iż wszystkie wykułem na blachę, obawiałem się, iż w sklepie ze sprzętem AGD stres ponownie okaże się silniejszy i tak dobrze zapamiętane pytania staną się jedynie zlepkiem nic nieznaczących wyrazów. Gdy widziałem nieuchronnie zbliżające się centrum handlowe, przez moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Wielki oszklony budynek, zajmujący wiele hektarów powierzchni nie był naturalnym tworem, lecz potworem stworzonym do stałego wchłaniania coraz to nowych ludzi, pogubionych w swojej zachłanności. Wkrótce znalazłem się przed wejściem i nie wiedziałem, czy to ono się do mnie zbliżyło, czy też ja do niego, nie miało to w tej chwili znaczenia. Nieodwracalnie zbliżał się czas wyboru. Ocierając pot spływający z czoła, przyśpieszyłem kroku, niechcący potrącając coraz to nowych maniaków zakupów. Dodawało mi to siły, by ostatecznie zmierzyć się z wewnętrznym potworem, wytworem mojej nieposkromionej wyobraźni.
Nawet nie wiem, kiedy znalazłem się w środku sklepu, a zewsząd otaczały mnie odkurzacze. Żółte, czarne, niebieskie i mnóstwo czerwonych. Były malutkie, średnie, duże i dwa prawdziwe olbrzymy. Wciągacz 3000, przeczytałem nazwę tych najbardziej okazałych. Były wspaniałe, a ich dostojność przytłaczała wszystko wokół. Nowe pralki, które jeszcze chwilę wcześniej zachwyciłyby mnie, teraz stały pozbawione blasku. Lodówki wydawały się zwykłymi szafami skleconymi z metalu, a wentylatory wyglądały żałośnie, kręcąc się niczym pies goniący własny ogon. Odczuwany stres ulotnił się, a ja byłem gotowy do ostatecznej bitwy. Opuściłem dział z odkurzaczami i śmiało podszedłem do sprzedawczyni. To miała być moja pierwsza od wielu miesięcy rozmowa.
– Dzień Dobry – powiedziałem drżącym z emocji głosem.
– Dzień dobry – odpowiedziała blondynka, uśmiechając się radośnie.
Ta urocza dziewczyna z dołeczkami na policzkach i pięknym uzębieniem, nieświadoma wyzwania wpatrywała się we mnie.
– Te wszystkie odkurzacze są na sprzedaż? – z entuzjazmem w głosie zadałem nurtujące mnie pytanie. – Nie było to jeszcze pytanie z kartki. Moja spontaniczna inicjatywa spowodowała, iż stałem się jeszcze bardziej pewny swego. – Czy również i później pójdzie mi tak łatwo? – zadałem w myślach pytanie.
Część 22 / 3
– Oczywiście proszę pana – odpowiedziała, uważnie mi się przyglądając.
– To może porozmawiajmy o Wciągaczu 3000.
– Ależ oczywiście.
– A czy on jest bezpieczny? – zadałem pierwsze pytanie z kartki.
– Oczywiście, ma wszelkie możliwe atesty. W naszym sklepie tylko takie produkty oferujemy – odpowiedziała, wciąż szczerząc zęby.
– Załóżmy, że mówi pani prawdę – zrobiłem pauzę – to mając ten odkurzacz w domu, moje potencjalne dzieci mogłyby się czuć bezpieczne? – Patrzyłem na nią, przybierając surowy wyraz twarzy.
– A co mogłoby się stać ? – wyuczony uśmiech sprzedawcy zniknął z jej twarzy, a w jego miejsce pojawiła się nic niemówiąca mina.
Część 33 / 3
– Właśnie się o to pytam. Czy dzieci mogą się przy nim czuć bezpieczne? Czy nic im nie grozi?
– Ze strony odkurzacza raczej nic im nie grozi – odpowiedziała, śmiejąc się nerwowo.
Uważnie się jej przyglądałem. Miała na oko dwadzieścia pięć lat, była zgrabna i powabna. Tak bym to określił. Nawet uniform sprzedawcy nie mógł ukryć tego czegoś. Tylko czy tak młoda osoba mogła znać się na odkurzaczach?
– Może na razie zostawmy to pytanie. Czy może mi pani powiedzieć, czy nie ma przeszkód, by Wciągacz 3000 przewieźć windą?
– Co? – zaskoczona zadała pytanie.
– Pani Magdo – zwróciłem się do niej imieniem wypisanym na plakietce. – Mieszkam na piątym piętrze i tak długi spacer z odkurzaczem raczej nie zachęca do zakupu. Wie pani, gdybym go ciągnął za kabel, to pewnie by się poobijał. Przecież nie będę go nosił na rękach! No niech sobie to pani wyobrazi. Idę po schodach ciągnąc za kabel ten nieszczęsny czerwony odkurzacz. Przecież on tego nie…