Fantasy · 3 min czytania
Odmieńcy: Epizod II, cz.5
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Przeszłyśmy na drugą stronę ulicy jakiegoś totalnego zadupia, na które przywiózł nas Rik, wzięłyśmy głęboki wdech i zagłębiłyśmy się w wysokie chaszcze.
- No więc, dokąd mamy dojść? - zapytałam Zo kilkanaście minut później, przedzierając się przez błotnisty muł. Musze przyznać, że gumiaki, które kazał nam włożyć Rik, to nie był wcale taki głupi pomysł.
- Do punktu pierwszego.
- Masz mnie za idiotkę? - parsknęłam.
- Na to pytanie też muszę odpowiadać? - rzuciła mi kose spojrzenie.
- Konkrety, konkrety, proszę!
Część 22 / 3
- Aha, no tak. Punkt pierwszy jest… Miałyśmy iść cały czas prosto, aż do rozwidlenia dróg, gdzie miały na nas czekać nowe ciuchy…
- No i gdzie to rozwidlenie? - ponagliłam ją, gdy zamilkła.
- Już je chyba minęłyśmy…
- Co?! - wrzasnęłam. - Kiedy?
- Jakieś pół godziny temu?
- Chyba sobie jaja robisz!
Część 33 / 3
- Wcale nie. Zaczęłaś mamrotać pod nosem jakieś dziwne rzeczy na temat faceta, który rzekomo nadział się na szpilki w twoim pokoju, no i nie chciałam być niemiła i przerywać ci tych rozmyślań, które swoją drogą, wydawały się zadziwiająco realistyczne…
- Bo to prawda.
- Co?
- Wspominałam sobie Marca, był całkiem niezły w te klocki.
- Nadziałaś Marca na szpilki?
- Sam się nadział - odparłam. - A skoro o tym mowa, czy możemy wreszcie zawrócić i odnaleźć