melodramat · 12 min czytania
Odnaleźć Siebie cz. 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Chciałabym dowiedzieć się co o tym sądzicie pisze dla samej siebie od pewnego czasu i nigdy nie miałam odwagi wstawić moich opowiadań na forum publiczne.
Wszystko zaczęło się od dnia w którym stracił najważniejszą osobę w swoim życiu. Jej jedwabne blond włosy powiewały na wietrze a jej błękitne oczy wpatrzone były w czysto niebieskie niebo ,które oświetlało rażące słońce. Dziewczyna w białej sukience stała boso na zielonej trawie, która tego lata była wyjątkowo przepięknie skoszona i mieniła się świecącymi diamencikami z rosy. Obok niej stał chłopak w pół długich kruczoczarnych włosach mocno trzymając ją za rękę i co chwilę szepcząc coś nie spokojnie. -Zostań…zostań. – powtarzał Jednak dziewczyna nie przejmowała się jego błaganiem stała tak, niczym zahipnotyzowana z delikatnie wymalowanym uśmiechem na twarzy. Nagle dziewczyna odwróciła się w stronę chłopaka, delikatnie dotknęła jego mocno zarysowanej męskiej twarzy i pogładziła po policzku posyłając mu anielski uśmiech. Chłopak jeszcze mocniej zacisnął jej dłoń w swojej, jednak ta niczym nie strudzona wyślizgnęła się z jego silnego uścisku i spokojnym krokiem ruszyła do przodu. Czarnowłosy ruszył za nią jednak jakaś dziwna siła nie pozwalała mu ruszyć się z miejsca, chłopak zaczął się szarpać jednak to nic nie dawało. Jego rozpacz była ogromna ze łzami w oczach patrzył na odchodzącą w dal dziewczynę, jego ukochaną.
Obudził się w środku nocy, zalany zimnym potem i łzami. Potrząsnął głową i odetchnął głęboko po czym usiadł na krawędzi łóżka. Nie mógł uwierzyć co właśnie mu się przyśniło z niedowierzaniem dotknął swojego policzka gdzie jeszcze kilka minut temu spoczywała dłoń dziewczyny. Pomimo tego ,że był facetem rozpłakał się, czuł cudowne ciepło bijące od niej czuł jej dotyk i widział te wspaniałe oczy ,które kocham ponad wszystko. Od samobójstwa Kathariny minął rok, jednak David nadal nie mógł się z tym pogodzić. Dusił w sobie pytanie dlaczego to zrobiła. Nie miał pojęcia, nie zostawiła listu ani żadnego wyjaśnienia. Po prostu odeszła zostawiając jego i rodzinę. Jej mama chyba najbardziej przeżyła tą tragedie, z rozpaczy wyprowadziła się jak najdalej od rodzinnego miasta. A David wciąż musiał patrzeć na ten nieszczęsny dom na przeciwko w którym niegdyś mieszkała Katharin. Co wieczór siadał przy oknie przypominając sobie najpiękniejsze chwile spędzone z ukochaną. Było mu ciężko, jego przyjaciel wspierał go jak najlepiej umiał jednak czasami miał dosyć tego ,że David w ogóle nigdzie nie wychodzi. Nie mógł patrzeć jak przyjaciel pogrąża się w rozpaczy jednak nie mógł nic z tym zrobić ponieważ ten się nikogo nie słuchał.
Sam David natomiast był osobą bardzo spokojną, nie sprawiającym większych problemów licealistą. Całe życie poświęcił dla muzyki i czasami obwiniał siebie , że to jego wina że Katherina zabiła się bo nie miał czasu dla niej tylko dla muzyki. Jednak doskonale wiedział ,że ona nie zrobiła by czegoś tak strasznego i nawet nie dopuszczał do siebie myśli ,że straci ją w taki sposób. Leżąc w łóżku rozmyślał jeszcze nad snem. Może to było jakieś podziękowanie z jej strony a może jedynie jego chora wyobraźnia nie dawała mu spokoju. W każdym bądź razie Katherina nie żyła i ta właśnie myśl dobiła go jeszcze mocniej. Niczym cios w samo serce zacisnął mocno oczy i skrzywił usta po czym odetchnął kilka razy. Zasnął nad ranem jak każdego dnia od roku. Zwlekł się z łóżka i przetarł oczy, spojrzał na zegarek 8:00. Westchnął ciężko i wolnym krokiem ruszył do łazienki. Tego popołudnia w szkole jak zwykle było tłoczno David nie lubił przeciskać się przez hołotę dlatego też celowo spóźniał się na lekcje jednak nic to nie dawało gdyż i tak czy tak było mnóstwo osób. Jak zazwyczaj usiadł w ostatniej ławce i wyciągnął ciężkie książki na ławkę. Nauczycielka właśnie omawiała lektury ,które były obowiązkowe i groziła ,że jeżeli ktoś ich nie przeczyta to nie zda do następnej klasy. Chłopak nie miał zamiaru słuchać jej ględzenia położył głowę na ławce i odwrócił do ściany. Znowu rozmyślał nad stratą dziewczyny w jego oczach pojawiła się mała łezka jedna szybko się otrząsnął. Jego rozmyślenia przerwał komunikat który nadawał Pan Dyrektor. -David z 3D proszony do dyrektora szkoły. – W klasie dało się usłyszeć głośne buczenie. Chłopak zabrał ze sobą plecak i żegnając się krótko z nauczycielką ruszył w stronę gabinetu dyrektora. Zastanawiał się co on znowu od niego chce, zapukał do drzwi i usłyszawszy głośne proszę! Wszedł do środka. -Witaj Cie Davidzie, siadaj proszę. – Dyrektor był uważany za ważniaka ponieważ jego rodzina była znana w całym miasteczku. Chłopak posłusznie usiadł. -Jak się miewasz? –zaczął rozmowę z szerokim uśmiechem, jednak chłopak nie miał powodu do uśmiechu. -Dobrze – skłamał – Pan mnie wzywał – zmienił temat -Ah tak , tak! – mężczyzna klasnął radośnie w ręce. – więc potrzebujemy twojej pomocy. Widzisz nasz pianista zachorował a Pani Barber nie ma już takiego słuchu jak wcześniej. Zmierzając do meritum… czy mógłbyś przeprowadzić dziś próbę ? mam na myśli czy mógł byś zagrać na pianinie? –Dyrektor uśmiechnął się jeszcze szerzej i zrobił minę niczym bezbronny kot. Czarny przez chwilę zastanowił się niezręcznie podrapał po głowie rozwalając przy tym swoje długie czarne włosy na boki i zgodził się. -Świetnie! – dyrektor ucieszył się – Bądź dziś po szkole na wielkiej Sali. -To do zobaczenia. – Chłopak wstał i ruszył z powrotem pod klasę jednak w drodze zadzwonił dzwonek i jak na raz wszyscy wypadli z klas. -David! David! – spośród tłumu skakał wysoki blondyn. Podbiegł do Davida i podał mu rękę. -O hej Josh! – Chłopak rozpromienił się. – To gdzie idziemy na lunch? -Głupie pytanie. – zaśmiał się i ruszyli tam gdzie zawsze pod stary dąb który w lato dawał mnóstwo przyjemnego cienia a w zimę wyglądał jak ozdobione białymi kwiatami drzewo. Usiedli na zielonej trawie, w milczeniu od czasu do…