Psychologia · 27 min czytania
Odpowiedź
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
"Odpowiedź"
I
Odkręciła kran i nabrała w ręce tyle lodowatej wody, ile zdołała. Oblała nią twarz. Poczuła się trochę lepiej, ale nadal nie była w stanie się poruszyć. Gdy zebrała wystarczającą ilość siły, spojrzała w lustro. Przeraziła ją twarz, którą zobaczyła. Z zielonych, przekrwionych oczu bił gniew, a usta były tak mocno zaciśnięte, jakby próbowały zatrzymać całą wściekłość w środku. Kamila starała się odzyskać panowanie nad sobą. Coraz bardziej bolały ją palce, które kurczowo zaciskała na zlewie. Zignorowała to. Gdyby teraz się puściła, nie miałaby szans powstrzymać złości. Wyszłaby z łazienki i ... zabiłaby. Była tego pewna. Zabiłaby tę jędzę. Nieważne jak ani czym. Skończyłaby z nią raz na zawsze. Zamknęła oczy i zaczęła głęboko oddychać. Najchętniej uciekłaby jak najdalej stąd, ale to nie rozwiązałoby problemu. Musiałaby wrócić- jeśli nie jutro to pojutrze. Tylko pogorszyłaby swoją sytuację. Odliczyła w tył do sześćdziesięciu, uniosła powieki i ponownie spojrzała w lustro. Wyglądała już o wiele lepiej. Wprawdzie złość nie znikła, ale ukryła się za zimnymi oczami. Zaczynała powoli odzyskiwać nad sobą kontrolę. Odgarnęła włosy z twarzy i zakręciła kran. Czas wracać.
II
Weszła do sali i po cichu usiadła w ostatniej ławce. Kajtek, milcząc, stał ze spuszczoną głową przy biurku pani Wieszczyckiej. Cała klasa obserwowała go jak obraz, który stanowi jedyny eksponat w muzeum. Nikt nie miał odwagi poruszyć się ani odezwać. Kamila podparła głowę ręką, bezskutecznie próbując skierować swoje myśli na coś przyjemnego: lody truskawkowe, lato, nową płytę Myslovitz, wiersze Herberta... nigdy nie były tak odległe jak teraz. Starała się nie patrzeć w stronę Kajtka. Wiedziała jak podle musi się czuć, bo wiele razy była na jego miejscu. Prawdopodobnie nawet jeśli był przygotowany do zajęć i znał odpowiedź na zadane pytanie, ze zdenerwowania zapomniał. Albo bał się, że nauczycielka skrytykuje to, co powie. - Czekam - ponaglała pani Wieszczycka. Odkąd trzy miesiące wcześniej przejęła ich klasę, nieustannie powtarzała to słowo. Kajtek podniósł wzrok. Sprawiał wrażenie jakby miał zamiar się odezwać, ale po chwili z powrotem opuścił głowę- wyglądało na to, że zdecydował się milczeć dopóki nauczycielka nie postawi mu pały. - Jeśli pan nie wie, to może zechce mi pan powiedzieć coś na temat poezji awangardowej. Ton głosu nauczycielki, Kamili zawsze kojarzył się z sykiem żmii. Za każdym razem gdy otwierała usta, wyrzucał z nich trujący jad. - O tym też nic pan nie wie? W klasie wyczuwało się narastający niepokój. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że nauczycielka wkrótce przestanie torturować Kajtka i znajdzie następną ofiarę. Bezpieczne były tylko osoby ze szczęśliwymi numerami oraz Kamila, która była już dziś pytana. Część osób z tylnych ławek podjęło ryzyko otworzenia zeszytów. Inni nerwowo zerkali na zegarki, łudząc się, że nauczycielka już nie zdąży przepytać kolejnej osoby. Jedynie Piotrek zupełnie nie przejmował się tym, co działo się na lekcji. Przez cały czas wpatrywał się w okno. Kamila była pewna, że wie gdzie błądzą jego myśli. Odkąd zakochał się w jej najlepszej przyjaciółce Kasi, jego twarz często miała nieprzytomny wyraz. Kamila zazdrościła mu, że potrafi oderwać się od atmosfery panującej w klasie. Ona nie była w stanie, choć bardzo chciała. Ręce zaciskała w pięści, by chociaż trochę rozładować napięcie, ale to także na niewiele się zdało. - Słucham! - podniesionym głosem powiedziała nauczycielka, a kilkoro uczniów podskoczyło na krzesłach- Nic nam pan nie powie? Gdy Kajtek nie zareagował, wrzasnęła: - Dlaczego się pan nie przygotował do zajęć? Dla Kamili był to zawsze najgorszy moment, bo nie wiedziała, co można odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Żadne wytłumaczenie nie zadawalało nauczycielki. Najgorzej było gdy ktoś mówił, że się uczył. Wtedy Wieszczycka zaczynała zadręczać szczegółowymi pytaniami dotyczącymi czasu, miejsca i tego czego się uczyło. Zupełnie jak na jakimś przesłuchaniu. W rezultacie zawsze wychodziło się na kłamcę. - Słucham ! - znów ryknęła nauczycielka. W odpowiedzi Kajtek wzruszył ramionami. - Jest pan beznadziejnym leniem! Może czas zastanowić się nad inną szkołą, gdyż tu najwyraźniej pan sobie nie radzi. Zastanawiam się, jak dotarł pan do trzeciej klasy. Proszę siadać. Kajtek z wyrazem ulgi na twarzy wrócił do ławki, a Wieszczycka mówiła dalej: - Jesteście najgorszą klasą w szkole i czas by ktoś się wami zajął. Jeśli będę musiała, to wszystkim wystawię niedostateczne- zrobiła pauzę, by posłać klasie pełne nienawiści spojrzenie- otwórzcie zeszyty-dokończyła. Wszyscy głęboko odetchnęli. Ich męka dobiegła końca - przynajmniej na dziś.
Część 22 / 2
III
Kamila, po powrocie do domu, nastawiła głośno muzykę i położyła się na łóżku. Całą uwagę starała się skupić wyłącznie na płycie Sweet Noise. Nie miała ochoty rozmyślać ani o dzisiejszym dniu, ani o niczym innym. Gdy usłyszała dzwonek i zgrzyt klamki, jej serce zaczęło bić szybciej. Przewróciła się na bok, a rękę przesunęła bliżej magnetofonu. Usłyszała krzyki dochodzące z kuchni, więc przesunęła regulator głośności prawie na maksimum. Miała dość ciągłych kłótni rodziców. Zawsze przebiegały tak samo. Matka krzyczała na ojca, by przestał pić i groziła rozwodem. On odwrzaskiwał, że nie pije więcej niż inni, a zresztą to jego sprawa. Nikt nie będzie mu wyliczał ile ma pić. Wtedy matka zaczynała mówić ciszej, ale o wiele bardziej dramatycznie, że przynosi rodzinie wstyd. Płacząc zaklinała, iż tak dłużej być nie może. A potem wrzaski zaczynały się na nowo, obrażali się nawzajem i obwiniali. Ich kłótnie zawsze kończyły się płaczem matki oraz obietnicą ojca, że już nie będzie pił. Oczywiście, nie przeszkadzało mu to wracać następnego dnia jeszcze bardziej zalanym. Kamila nie wierzyła ani słowom ojca, ani groźbom matki. Czuła żal do obojga choć nie taki sam. Nie rozumiała ich i na czas kłótni zawsze starała się wyłączać. Dawno dała sobie spokój z próbą poprawy wzajemnych relacji. Jej wszelkie wysiłki kończyły się niczym, a czasami ściągały na nią gniew obojga rodziców. W jakiś sposób głos ojca przebił się przez muzykę: - Ścisz to, kurwa! Nie mieszkasz tu sama! Po krótkim wahaniu ściszyła magnetofon. Rodzice już się nie kłócili, co oznaczało, że teraz ojciec na pewno przyczepi się do niej. Nerwowo poruszyła się na łóżku, ale nie wstała. Nie miała dokąd uciec. Mogła tylko czekać aż burza przeminie. Drzwi do pokoju otworzyły się i na progu stanął ojciec. Od razu poczuła zapach alkoholu. - Dlaczego nie odrabiasz lekcji?- zapytał przepitym głosem. - Bo nie mam nic zadane. - To poucz się. Nic dziwnego, że masz tak słabe stopnie skoro całymi dniami słuchasz tylko tych bzdur! Chwiejnym krokiem podszedł do magnetofonu i próbując go wyłączyć, zrzucił na ziemię. Kamila gwałtownie usiadła na łóżku. - Do lekcji!- krzyknął zataczając się do tyłu. Była wściekła, ale udało jej się zachować milczenie. - Słyszysz co mówię?! Bierz się za lekcje. Podszedł do biurka, chwycił pierwszą z brzegu książkę i rzucił w jej kierunku. Kamila nawet nie drgnęła, gdy podręcznik do geografii spadł tuż obok niej. Wzięła go do ręki, ale stłumiła ochotę uderzenia nim ojca w głowę. Zamiast tego posłała mu wrogie spojrzenie. Może zrozumiał, że posunął się za daleko albo znudziła mu się rozmowa z córką, bo powiedział tylko: - Masz się uczyć- i wyszedł. Kamila odłożyła książkę z powrotem na biurko i podniosła z podłogi magnetofon. By nie dać ojcu pretekstu do powrotu, przez słuchawki sprawdziła czy działa. Na szczęście wszystko było w porządku. Nie miała jednak już ochoty słuchać muzyki. Odczekała pół godziny aż ojciec zaśnie, po czym bez słowa wyszła z domu.
IV
Mimo, że był środek tygodnia, w pubie panował tłok. Kamila od razu dostrzegła przyjaciół. Grali w bilard, przy najbardziej oddalonym od wejścia stole. Gdy do nich podeszła Kaśka akurat wbiła ostatnią połówkę do środkowej łuzy, jednocześnie ustawiając białą bilę idealnie do wbicia czarnej w przeciwny róg. Na stole pozostały jeszcze trzy pełne bile. - Cześć, kogo miażdżysz tym razem?- spytała Kamila podchodząc do stołu. - Maćka- odpowiedziała przyjaciółka, wskazując ruchem głowy na długowłosego bruneta, stojącego z piwem. - Już odstawiłem kij- stwierdził z uśmiechem. Kaśka pochyliła się nad stołem i czystym uderzeniem wbiła czarną bilę. - To poproszę piwo- zwróciła się do Maćka - Już się robi. A co dla ciebie? - To samo- odpowiedziała Kamila, zdejmując kurtkę i siadając na ławce. Piotr podszedł do Kasi. Pocałowali się o mało nie wpadając na stół. - Teraz moja kolej- stwierdził. Nie czekając na odpowiedź, zaczął ustawiać bile w trójkącie. Kaśka podeszła do przyjaciółki, wyjmując po drodze bile z łuz i turlając je w stronę Piotra. - Podobno znów męczyła cię ta wiedźma z polskiego?- spytała. Była w tym samym wieku, co Kamila, ale chodziła do innego ogólniaka. - Czwarty raz w tym miesiącu. - Nie przejmuj się. Wszystko, co mówi to bzdury, chce wam tylko dopiec. - Łatwo ci mówić. - Taak. Wiem. - Rozbijam!- krzyknął Piotr. - To świetnie- odpowiedziała Kaśka, nie spuszczając wzroku z Kamili -Spróbuj nie brać tego, co ona mówi do serca. Nie warto. - Twoja kolej- odezwał się Piotr. - Już idę. Spojrzała Kamili w oczy i odwróciła się w kierunku stołu bilardowego. Jakby od niechcenia uderzyła białą bilę, która najpierw mocno pchnęła żółtą połówkę, a potem lekko dotknęła zielonej. Obie wpadły do łuz. - Człowieku, z nią się nie wygra!- krzyknął Maciek, podchodząc z piwem. Usiadł obok Kamili i podał jej kufel. Starała się do niego uśmiechnąć, ale nie potrafiła. - Co się dzieje?- zapytał. - Nic. Mam doła. - To muszę cię jakoś rozweselić- pogrzebał chwilę w kieszeni nim wyjął z niej maleńki woreczek z trzema tabletkami. Kaśka spudłowała i spojrzała w ich kierunku. - To amfetamina? Zaszywasz to? Nie powinieneś... - Biorę tylko jak mam doła. To poprawia mi humor. Kamila przyglądała się niewielkim pastylkom. Nie wiedziała co zrobić. Chciała poczuć się lepiej, ale zadawała sobie sprawę, że narkotyki dają tylko krótką ulgę w cierpieniu. A gdy przestaną działać, wszystko powraca i dokucza jeszcze bardziej. - Nie potrzebuję tego- powiedziała w końcu. Kaśka znów spudłowała. Tym razem nie wytrzymała i podeszła do nich. - Jeśli jeszcze raz zaproponujesz jej jakieś prochy, rozerwę cię na strzępy, rozumiesz? - Wszystko w porządku, ja...- zaczęła Kamila, ale Kaśka nie pozwoliła jej skończyć. - Nie, to nie jest w porządku, przyjaciołom nie proponuje się narkotyków. Rozumiesz to, Maciek? - Tak- odpowiedział. Kaśka prześwietliła go wzrokiem i wróciła do bilardu. - Przepraszam- powiedział Maciek- Ona ma rację. Ale masz takie smutne oczy... Kamila wzięła piwo. Jednym haustem wypiła połowę szklanki. - Moje oczy zawsze wyglądają tak samo. - Właśnie. Zawsze są smutne. Nie odpowiedziała. Patrzyła, jak Piotr cieszy się z powodu wbicia bili po przypadkowym uderzeniu. Oczywiście Kaśce starał się wmówić, że było zamierzone. - Martwisz się szkołą?- zapytał Maciek - Trochę. - Beznadziejna sprawa. Pozostaje tylko przeczekać. Jak ja zdam maturę, to z radości spalę wszystkie zeszyty. - To już za trzy miesiące. Uczysz się w ogóle? - Mam na to inne sposoby. Kamila westchnęła i spojrzała na stół. Kaśka jednym uderzeniem wbiła trzy bile, ale wpadła także biała. Piotra zamurowało. Przez chwilę nie mógł ruszyć się z miejsca. - Jest niesamowita- stwierdziła Kamila. - No... chodzimy wspólnie na bilard już od sześciu lat, ale nigdy nie udało mi się z nią wygrać. Kamila poznała Maćka dwa lata wcześniej na dyskotece. Zgodziła się pójść z nim do kina i zaczęli ze sobą chodzić. Dość szybko się zakochała. Spotykali się ponad cztery miesiące, gdy stwierdził, że lepiej będzie, jeśli zostaną przyjaciółmi. Kamila była trochę rozczarowana, ale nie protestowała. Nie mogła go zmusić, by czuł do niej to, co ona do niego. Zresztą wkrótce okazało się, że zerwał z nią, bo zakochał się w koleżance z klasy. Widziała ich wielokrotnie razem, co pomogło jej pogodzić się z rozstaniem i pozbyć wszystkich uczuć do Maćka. Gdy pół roku później rozstał się z tamtą dziewczyną, zapragnął wrócić do Kamili. Tylko, że ona już go nie kochała i nie chciała z nim być. Zostali przyjaciółmi. Maciek był naprawdę miłym facetem. Czasami żałowała, że im nie wyszło. Ale nie zamierzała dawać mu drugiej szansy. Mogła mu wybaczyć, ale nie potrafiła zapomnieć. Maciek poznał Kamilę z Kaśką, jeszcze gdy ze sobą chodzili. Zaczęły spędzać ze sobą dużo czasu, a z czasem zaprzyjaźniły. Jej zerwanie z Maćkiem nic nie zmieniło. Kaśka bardzo jej pomogła przetrwać ten okres: cierpliwie wysłuchiwała zwierzeń i podtrzymywała ją na duchu. Choć starała się zachować neutralność, to dało się odczuć, iż jest zła na Maćka, że tak się zachował. - Wiem, co poprawi Ci humor- stwierdził Maciek i podszedł do szafy grającej. Po chwili z głośników popłynął dobrze znany Kamili utwór: "Ja, my, oni" zespołu Perfekt. - I co?- spytał siadając obok niej- Słyszysz? "Nieważne są oczy ludzi złych, nieważne to, że nie pasujemy im"- zaśpiewał razem z zespołem. - Zaraz się chyba rozpłaczę- westchnęła. - Oj, to miało poprawić Ci nastrój!- powiedział obejmując ją…