Romans · 7 min czytania
Odrobina nadziei
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Byłam wtedy młoda, bardzo młoda, bo przecież 19 lat to tak niewiele, tak bardzo niewiele aby zrozumieć otaczający nas świat. Mieszkałam na niewielkim osiedlu pod lasem, miejsce bardzo ładne i bardzo spokojne, sąsiedzi dobrzy i mili, rówieśnicy sympatyczni, pomocni i pełni werwy. Dzięki nim wszystkim przetrwałam bardzo trudny okres w swoim życiu, kiedy zostałam sama przeklinając swój los. Pijany kierowca jednego dnia zabrał mi wszystkich bliskich jakich miałam, ocalałam przez przypadek. Przyszła do mnie koleżanka i nie pojechałam z rodzicami na wycieczkę za miasto. Po długim czasie, doszłam do siebie, renta po rodzicach pomogła mi skończyć studia, potem podjęłam pracę i życie toczyło się dalej. Przynajmniej raz w tygodniu chodziłam i chodzę na cmentarz i odwiedzam tych których już przy mnie nie ma. Przyzwyczaiłam się do tych sobotnich odwiedzin i nie zaprzestałam ich nawet gdy... Minęły dwa lata od wypadku, usiadłam na ławeczce i zamyślona przyglądałam się nagrobkowym zdjęciom moich rodziców. W pewnym momencie usłyszałam, że ktoś idzie alejką, leniwie odwróciłam głowę i zamarłam w bezruchu, nie mogąc oderwać wzroku od idącego mężczyzny. Nie był specjalnie przystojny, ani w moim wieku, na oko gdzieś około czterdziestki, ale było w nim coś co spowodowało, że poczułam jak jakieś niepowtarzalne ciepło zaczęło ogarniać moje serce i ciało. Byłam pewna, że mężczyzna przejdzie obok mnie nie zwracając na mnie uwagi, ale myliłam się. Musiałam wyglądać dość komicznie z szeroko otwartymi oczami i rumieńcem na policzkach, ale mężczyzna zatrzymał się obok ławeczki i zaczął rozmowę tak jakbyśmy znali się od lat. Nie mogłam zrozumieć co się ze mną dzieje, zastanawiałam się nad swoją reakcją i doszłam do wniosku, że mężczyzna zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie miało dla mnie znaczenia, że jest starszy ode mnie o jakieś dwadzieścia lat, wręcz przeciwnie właśnie to podobało mi się najbardziej. Być może utrata ojca w tak młodym wieku spowodowała, że Zbyszek, tak mi się spodobał. A może myślałam, że ten mężczyzna da mi utracone poczucie bezpieczeństwa i pewną stabilizację. Zaczęliśmy się spotykać, najpierw rzadko, potem coraz częściej, moje uczucie z dnia na dzień było coraz silniejsze i w końcu któregoś dnia zaprosiłam Zbyszka do siebie na kolację, mając nadzieję, że zjemy razem również śniadanie. Do tej pory nie zapraszałam nikogo takiego do domu, chociaż bywało w nim wiele osób, moimi gośćmi zazwyczaj byli moi znajomi ze szkoły, czy z osiedla oraz sąsiedzi. Tym razem wizyta miała być inna niż wszystkie dotychczas. Zbyszek był na tyle dorosły, że wiedział, iż podjęłam ważną decyzję, przyszedł do mnie z butelką wina i bukiecikiem pachnących frezji. To co wydarzyło się później przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ja bardzo młoda i niedoświadczona, on sporo starszy i już wiele umiejący a przy tym bardzo ciepły i czuły. Ten wieczór i ta noc sprawiły, że z dziewczyny stałam się kobietą i to kobietą, która od razu poznała co to rozkosz kochania, która od razu poznała tajniki wspaniałego seksu. Zbyszek dotykiem dłoni, dotykiem ust, małym pocałunkiem sprawiał, że płonęłam i pragnęłam go coraz więcej i więcej. Kiedy nad ranem zmęczona zasnęłam w jego ramionach, wierzyłam, miałam…