Inne · 5 min czytania
Odśnieżanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Myślałby kto, że nie było chętnych na to stanowisko. Przejrzał się w lustrze, poprawił szalik i czapkę. Był gotowy żeby stawić czoła miastu i zrobić to, co do niego należało. Dwadzieścia złotych za niecałą godzinę pracy. Fakt, że była to bardzo długa, zimna godzina, ale czas płynie tak samo, nie ważne jak. Lepsze to niż znaleźć stałą pracę i tracić w niej zbyt dużo czasu. Wziął łopatę i wyszedł. O godzinie jedenastej w nocy ulice miasta były praktycznie puste. Żałował, że nie miał baterii do walkmana, żeby umilić sobie czas pracy. Wyszedł z bocznej uliczki i był już parę kroków od celu. Przejechały dwa samochody. Spojrzał na nie i uznał to za sygnał by zacząć pracę. Łopata popychała śnieg w miarę rytmicznie, biorąc pod uwagę fakt, że rytm Kamil wyznaczał sobie w głowie. Głowie z ograniczoną pamięcią, wybrakowaną i przeznaczoną do prostego życia. Miał dwadzieścia cztery lata i mieszkał z matką. Żadnych szans na rozwój. Żadnych szans by wydostać się z tego rynsztoka. Pewnie odziedziczy mieszkanie po matce i zostanie tam sam do końca swoich dni. Nagle zobaczył jakąś parę, która spojrzała współczująco w jego stronę. Pewnie myśleli, że przeklina Boga, że musi tak pracować na życie. Fakt, nie było to praca jego marzeń, ale myślami był bardzo daleko od Boga. Myślał o grzańcu, którego sobie z robi z Lecha kupionego w nocnym. Do tego paczka fajek i jakaś kanapka. Pewnie z masłem i szynką z puszki, bo nic innego nie było. Mimo tych czarnych myśli, które zdawały się wyciągać po niego swe ręce, on jakoś się bronił. Rycerz uzbrojony w łopatę do odśnieżania. Najemnik, którego usługi były warte dwadzieścia złotych za godzinę. Rozejrzał się czy ulica jest pusta i zaczął podskakiwać by się rozgrzać. Myślał teraz o Rockym, którego ostatnio pokazywali w telewizji. Gdyby urodził się w Stanach pewnie też miałby jakieś szanse by stać się kimś. Teraz był tylko sobą i myśl, że nie będzie nikim więcej zabijała go. Po chwili wrócił do pracy z jeszcze większym zapałem i z dumą przyjął to, że odśnieżył już połowę schodów do supermarketu. Nic głupszego – myślał – tak wielkie schody do tak wielkiego sklepu. Wiedział jednak, że był tu kiedyś Pewex i coś trzeba było z nim zrobić. Sieć wykupiła lokal i otworzyła tu najbardziej oblegany sklep w…