Melodramat · 4 min czytania
Odzyskać serce ( fragment)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Od samotnej i niespodziewanej śmierci, wybaw nas Panie.
Światła rozświetlały drogę przed siebie, do domu, do łóżka i własnej pościeli. Wycieraczki głośno wzdychały rozgarniając strugi deszczu zesłanego z nieba. Jej myśli też teraz były bliskie nieba. Ale czy Bóg jest tylko w niebie? Czuła Go przy sobie, wewnątrz tego ciepłego wena, którego tak nie lubiła prowadzić, był Jędrka. Boże - szeptała - ja niegodna rozmawiać z Tobą proszę, przebacz mi moje grzechy jeśli są grzechami, wysłuchaj prośby… Oczy zaraziły się szalejącym na zewnątrz deszczem zmagającym się z wichrem. - Boże! - Krzyczała, chcąc zagłuszyć lęk i wycie wichru… - Uwolnij go od bólu, jest dobrym człowiekiem, nigdy nie myślał o sobie, pomagał innym z wiarą lepszego ich bytu, chociaż sam był na ulicznym bruku. Boże!!! …- łzy strumieniami deszczu spływały po policzku. Mrugając rzęs wycieraczkami z trudem rozpoznawała trasę. To już ich mieszkanie, tu spędzili ostatni rok wspólnej walki o byt. Zasnęła szybko. Obok sterta poduszek ułożonych piramidalnie, nie mógł spać na płaskim. Obudził ją telefon. Zaspana podniosła słuchawkę. - He has went away … - usłyszała nierozumiejąca ani słowa. - Please repeat… - He’s passed right now… Znowu nic, nie dotarł do niej sens przekazu. Milczenie. Po chwili ciszy… spokojnie powiedziała - Już jadę.
W klatkach pamięci przemknęło całe życie z Jędrzejem . Był jej miłością, powrotem do wiary w Boga. To nic, że był z inną, to jego sumienie, nie jej . Wiedziała, że chce, że musi być przy nim . Przyjmie go jak „syna marnotrawnego”.