Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 10 min czytania

Ogień zemsty rozdz2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Końskie kopyta stukały miarowo o brukowaną drogę. Było to pierwszą rzeczą, jaka zaczęła docierać do skołowanego umysłu Księżniczki. Chwilę potem zdała sobie sprawę także z cichego pogwizdywania i wciskającego się pod powieki światła koloru grejpfruta. Otworzyła oczy. I prawie natychmiast znowu je przymknęła, oślepiona światłem zachodzącego słońca. Kołyska, utworzona z płaszcza rozwieszonego między dwoma wierzchowcami kołysała się miarowo. - Zaczynałem się martwić, że nie żyjesz... – zaskrzeczał Piss. - Niestety, twarda ze mnie sztuka... – wymamrotała. – Co z Fachenem? - Stara historia, Pani... Gdy Milady opanowała trochę swój strach, zdała sobie sprawę, że nie ma Księżniczki na swym grzbiecie... - Dzielny konik. – wyciągnęła rękę, by poklepać ją po grzbiecie. - ... nie wiem dokładnie co się stało, ale powróciła z Tobą, Pani, na grzbiecie, utaplaną w krwi Fachena, z tym okropnym rozcięciem na policzku. Potwór musiał przeżyć, jego ryk słychać było całą następną noc. Księżniczka rozejrzała się wokół, po oddalonych, wiejskich domkach z wędrującymi wokół nich stadami kur. - Długo byłam nieprzytomna? - Kilka dni. Odwróciła wzrok. Czyżby kolejny raz uratował ją łut szczęścia, zamiast królewskiej siły? Może jednak nie całkiem przeznaczone jest jej panowanie? Usiadła w kołysce, która groźnie się napięła. - Zatrzymaj konie, Piss. Chcę wjechać do miasta po królewsku. Nie podejmując prób sprzeciwienia się jej woli, karzeł zatrzymał zwierzęta. Księżniczka podniosła się z płaszcza i prawie natychmiast znowu się na niego przewróciła, nie mając sił, by ustać. - A ja jednak proponuję, by Księżniczka wjechała do miasta w tej, dosyć skromnej odmianie karocy. Naburmuszona, rozłożyła się i z powrotem zasnęła. Nim dojechali do miasta, zapadł zmrok. Jako jedni z ostatnich maruderów zdążyli wjechać za mury przed ich zamknięciem. W gęstniejącym mroku między kamiennymi domostwami Piss wyszukał w miarę zaufaną gospodę. Właściciel osobiście pofatygował się przenieść Księżniczkę do jej pokoju. Podziękowała mu uśmiechem, gestem wskazała, by wyjął z przyniesionej torby szmaragd. - Postaram się, ale jest dosyć duży i spieniężenie go nie będzie całkiem proste. – mruknął. Kiwnęła głową, odwróciła się na drugi bok i znowu zasnęła. Następnego dnia dopiero raczyła zjawić się przy posiłku. Usiadła w kącie szerokiej izby i zapatrzyła się za małe okienko, nad czymś rozmyślając. - Przepraszam, życzy sobie czegoś panienka? - Nie, zjeżdżaj. Młody kelner posłusznie usunął się z powrotem za ladę, gdzie stanął, obserwując Księżniczkę, zatopioną w marzeniach o władzy. Dopiero po oberwaniu mokrą ścierką od właścicielki gospody kontynuował przerwane wcześniej zajęcia. Całym posiłkiem Księżniczki w ciągu dnia stała się butelka mocnego wina, które sączyła z wysokiego kieliszka, zmysłowo dotykając go językiem. Zapadł już zmrok i większość gości w gospodzie rozeszła się do swoich pokoi. Pissa dalej nie było nigdzie widać, w związku z czym Księżniczka także się tam udała – raczej ze znudzenia niż z potrzeby snu. Pokoik był dosyć mały, ale zawierał wszystko, co w takiej chwili mogło być potrzebne kobiecie. Większość wolnej powierzchni zajmowało spore łóżko, kufer na ubrania i mała toaletka. Przeciskając się między nimi można było dojść do przysłoniętego firankami okna, wychodzącego na ulicę. I tak właśnie zrobiła Księżniczka. Małe krzesełko sprzed toaletki przysunęła pod okno, przez które wypatrywała królewskich urzędników. Wtem rozległo się pukanie do drzwi. Drgnęła, ale z całkowitym spokojem, mimo najgorszych przeczuć, otworzyła. Za drzwiami stał młody chłopiec, którego dzisiaj odgoniła od swojego stolika. Na rękach trzymał tacę, na której uroczo pachniał gorący obiad. - Czego? – przywitała go. - Pomyślałem, że może po całym dniu głodówki jest Pani dosyć głodna. - Aha... – mruknęła takim tonem, że na korytarzu zrobiło się zimniej niż na dworze. I nie mówiąc już ani słowa więcej, zamknęła mu drzwi przed nosem. Na korytarzu jeszcze chwilę trwała cisza, potem rozległy się ciężkie kroki zawiedzionego chłopca. Księżniczka przekręciła klucz w zamku i zaczęła rozsznurowywać gorset przy sukience. Ciężki materiał opadł na podłogę, wyswobadzając giętkie ciało. Całkiem naga otrząsnęła się, chłód w pokoju cieniutkimi igiełkami zakłuł po gładkiej, lekko opalonej skórze. Nie przejmując się drogim materiałem leżącym na niezbyt czystej podłodze, podeszła do toaletki i spojrzała w lustro. Własny widok zawsze trochę ją upajał – odkąd była małą dziewczynką wiedziała, że jest piękna, i wcale się to nie zmieniło. Na pełnych wargach pojawił się uśmiech kotki. Z samego rana Księżniczkę obudziło pukanie do drzwi. - Jak to znowu ten mały gnojek, to go uduszę własnymi rękami. – mruknęła w poduszkę. Wygrzebała się z łóżka, założyła na siebie jedwabny szlafrok i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%