Thriller · 2 min czytania
ogórki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Patrz pan, jakie zielone. Dorodne! Jednym słowem wspaniałe. - zachwalał pan Janek, właściciel sasiedniej działki wskazując z promiennym uśmiechem na grządkę ogórków. - Już widzę te słoiczki pełne korniszonów. Lubi pan korniszony, co? - Jeszcze jak... - odparłem krzywiąc usta w coś na kształt uśmiechu. - A mizeria jaka dobra będzie. W zimie kiszone... i zupa ogórkowa. Same przysmaki. - Oooo... zupę ogórkową też lubię. - powiedziałem bardziej do siebie niż do sąsiada. - i sałatkę z ogórków... - dodałem smutnym głosem. - Sałatka! Żeby pan wiedział jaką moja Zośka dobrą sałatkę robi. Dzieci się od talerzy oderwać nie mogą. Ale na szczęście pięknie w tym roku obrodziły, sałatkę całymi miskami będzie można robić. Takich ślicznych ogóreczków już dawno nie