Fantastyka · 8 min czytania
Ogr w butelce
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pokój. Oczy. Ruch gałek. Ruchome jasne niebo z czarnym punktem naniesionym jakby przypadkiem. Oczy tak jasne ze można by zobaczyć w nich przyszłość jak w kryształowej kuli z podrzędnego sklepiku z magią udekorowanym dziesiątkami tanich,tandetnych amuletów. Wers po wersie szybko przebiegają. Kolejna strona przechyla się i opada jak ścięta topola, dąb...szybko znajdź wszystkie żołędzie wokół Ciebie. Czytanie jest jednym z jej ulubionych zajęć. Lubi,kocha,uwielbia. Nie wyobraża sobie życia bez tego. Jej zajęcie,jej korzyści. Inni nie muszą wiedzieć. Dotyk delikatnej dłoni,ruch strony, ciągłość historii. Kolor włosów pasuje do niemalże całkowitej ciemność panującej w pokoju. Długie,mroczne,poskręcane włosy jak wykrzywione dłonie które uciekają gdy jest za dużo światła. Twarz. Mimika. Emocje. Sadzę ,że akcja nabiera tempa.
Kuchnia. Oczy. Spokojny i skoncentrowany wzrok. Brązowy kolor jak drobne wróbelki uwiezione za powiekami. W połączeniu z kolorem córki odbywa się tam niesamowity spektakl. Na tle wiosennego nieba tańczą ze sobą wróble i kruki. Popołudniowe figle w delikatnym słońcu i kto szybszy do najbliższego drzewa. Zerka na starego kota ,który na brzuchu ma zegarek:dwudziesta czterdzieści. Ojciec zaczyna odczuwać lekki stres. Figle pierzchły wyparte przez dodatkową porcje strachu -Gdzie ona jest?-w myślach.-Czyżby znowu...?.Emocje narastają jednak potrafi je kontrolować. Drapie się po czuprynie. Czarne włosy,siwiejące jakby w porównaniu do córki pojawiało się więcej światła które powoli zaczyna wypierać ciemność. Bawi się z nią, drażni i konsekwentnie, kawałek po kawału zajmuje coraz większy obszar. Młoda kobieta lekko biegnie za biała wstążka .-Ok,kolacja prawie skończona. Jeszcze nalać wody do szklanek-do siebie. Człapanie kapci po kuchennych kaflach,kilka ruchów i pozostaje tylko czekać. Pięć,dziesięć minut. Papieros. Łyk wody. Szybkie spojrzenie czy nie zostawił po sobie jakiś plam,może czegoś nie zauważył...-hmm...wszystko dobrze - i wydmuchanie dymu przez otwarte okno.
Przedpokój. Oczy. Mętne,chore spojrzenie. Gdyby mogły by coś powiedzieć ...wrzeszczałyby stłumione porcją zwrotną żołądka połączona z wpychaniem żarła siłą,wszystkiego co pod ręką a i również samą rękę. Trzask drzwi. Krzyk-Jest ktoś?! Oby był bo zajebie jak mmnniiiii...-zakrywa usta dłonią. Biała wstążka uleciała,zatrzymała się dopiero na brzuchu bezdomnego, który leży na środy ulicy klnąc w czasie przypływu namiętności. Ręka podryguje. -Jebcie się! Nigdy nie będę taki jak wy!!Nigdy!!Nie chce!! -W tym momencie słychać odgłos opróżnianych jelit a dziad tarmosi ręką coraz mocniej,śmiejąc się do siebie. Młoda kobieta postanawia nie podbiegać -To tylko wstążka...-Kamień poleciał w grupkę wróbli-WYNOCHA!! -Witaj Lena .Spóźniłaś się. Zacząłem się martwić. Kolacja gotowa,choć zjemy we trojkę. -Odjeb się pókim dobra. Na chuja mi te jedzenia?!Sama se zrobię. -Tylko po co skoro wszystko już jest i czeka. Czekaliśmy na Ciebie. -Ryj w kąt i waruj. Chce telewizji a nie Ciebie i TWOJEGO jedzenia.
Jerzy wie. Jerzy rozumie. Wie że takie sytuacje się zdarzają i rozumie jak,co,gdzie,kiedy powiedzieć i zrobić a czego lepiej nie,no chyba że chce się uzyskać efekt przeciwny do zamierzonego. Ona pokazała mu jaki jest silny,zahartowała go. Upośledzona nauczycielka z zimnego gniazda która nigdy już nie pójdzie na poszukiwanie ognia, który ogrzeje,udzieli komfortu i poczucia bezpieczeństwa. Głowa rodziny a raczej jej serce wie że mieszkanie na skutym lodem pustkowiu i pożeranie surowego mięsa dzikiej zwierzyny prowadzi do.... zna to chociaż wcześniej tego nie przeżył…