Erotyka · 4 min czytania
Ogród ognia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Najdroższy! W domu wszystko w porządku. Bzy kwitną i myślę, że za miesiąc w ulach pojawią się pszczoły. Zarówno mamusia jak i tatuś mają się dobrze. Tatuś ma ostatnio kiepski humor, ale zapewne minie mu to wraz ze zmianą pogody. Martwię się brakiem wiadomości od Ciebie. Twoja na zawsze, Zuzanna"
Pani Zuzanna od paru lat pisała tak do swojego zmarłego męża o swoich nieżyjących rodzicach. Teraz odłożyła pióro i usłyszała, że stary zegar wybija jedenastą wieczorem. Przerażona, wcisnęła się głębiej w fotel i przykryła kocem. Od śmierci męża ani razu nie spała w sypialni. Chciała być gotowa na jego powrót, poza tym bała się włamywaczy. Z ciągłego strachu przed przypadkowym rabunkiem straciła wielu przyjaciół, a u dzieci z sąsiedztwa zyskała przydomek ‘stara jędza’.
Chociaż Zuzanna nigdy nie była u lekarza, wszyscy wiedzieli, że ma problemy psychiczne. Nikt nie przejmował się jej oskarżeniami, na komisariacie w ogóle nie zwracano na nią uwagi. Żyła sama w starej willi na przedmieściach Warszawy, wykluczona przez swoją społeczność, pochłonięta wysyłaniem listów do zmarłego męża i szpiegowaniem dzieci sąsiadów.
Jej ogród był zadbany aczkolwiek kiczowaty, z paroma krzakami bzów. W domu jedynym przytulnym miejscem zdawał się być kominek – reszta wnętrza była surowa i tania. To tutaj, myślała, siedział Ludwik, łaskocząc mnie pękiem róży. Takie wspomnienia nie trwały długo, ponieważ Zuzanna zdawała sobie sprawę z ich nieprzyzwoitości i grzeszności.
Ludwik umarł piętnaście lat temu. Był niezwykle oczytany i często cytował Zuzannie fragmenty książek. Raz, siedząc przy kominku powiedział do niej słowami Herkulesa Poirot: „płomienie pochodzącego z palącego się węgla są zawsze bezkształtne i przypadkowe! Nigdy nie osiągają symetrii.” Na to spostrzeżenie Zuzanna roześmiała się rozkosznie. „W istocie kochany, można powiedzieć, że ogień jest wręcz ucieleśnieniem wszelkiego bezładu!”…