Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 11 min czytania

Ojciec Timothy II: Rozgrzeszenie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ojciec Timothy II: Rozgrzeszenie

***Spowiedź***

Pomieszczenie było surowe, zimne. Śnieżno białe ściany oświetlała niemrawo jedna żarówka, wisząca bezpośrednio nad solidnym, dębowym stołem i dwoma bliźniaczymi krzesłami. Jedno z nich było już zajęte, drugie wciąż czekało na swego gościa. Zaskrzypiały jedyne drzwi w pokoju, snop światła przedarł się przez framugi rozświetlając marmurową posadzkę. W drzwiach stanął mężczyzna. Przekroczył próg. Zamykając za sobą drzwi, ucinając tym samym wpadającą jasną poświatę, zajął miejsce na wolnym krześle. O stół uderzył sporych rozmiarów czarny segregator. Starszy jegomość o siwych, delikatnie kręconych włosach splótł ręce i położył je na skórzanej oprawie segregatora. Wzrok, przesłonięty okularami wbił w mężczyznę siedzącego na przeciwko.

- Jak się księdzu podoba Watykan? - Starzec miał zmęczony głos, pytanie wybrzmiewało jakby zadane setny raz w ciągu najbliższych godzin. Mężczyzna z naprzeciwka rozejrzał się po pomieszczeniu, po czym oddał spojrzenie swemu gospodarzowi. - Na górze wyglądał. . . dostojniej - Niewielu ludzi ma. . . możliwość. . . zwiedzenia tej części Watykanu, Ojcze Timothy - Dłonie na których czas odcisnął swoje piętno zjechały z obszycia dokumentów znikając pod stołem. Starzec oparł się o krzesło, co najpewniej zwiastowało dłuższą rozmowę. Siwy jegomość sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmując paczkę papierosów. Otworzył ją i skierował w stronę towarzysza. - Zapali ksiądz? - Timothy nie drgnął. Papieros powędrował do spierzchniętych ust. Płomień zapalniczki na chwilę rozświetlił pomarszczoną twarz. Dym zaczął oplatać zwisającą samotnie żarówkę i przestrzeń wokół niej. - Dlaczego pan ją zabił? - Starzec wypowiedział te słowa tak spokojnie i naturalnie, jakby pytał o godzinę. Młody ksiądz poprawił się na krześle. Jego włosy, kiedyś do ramion, teraz prawie sięgały piersi. Broda, niegdyś równo strzyżona, teraz gęsta i pokaźna. Ale to wszystko były detale. Szczegóły. Największa zmiana zaszła wewnątrz Timothy'ego. Nienaturalnie błękitne oczy nie były już przysłowiowym "zwierciadłem duszy". Patrząc w nie, miało się wrażenie, że za nimi czai się mroczna otchłań pełna niewiadomego. Timothy oparł ręce o dębowy blat i nachylił się nad stół. - Dobrze wiesz, dlaczego - Po tych słowach, plecami znów przywarł do oparcia krzesła. Chwilę ciszy przecinały równie bezgłośne wzajemnie spojrzenia. Starszy mężczyzna zaciągnął się, jakby dym papierosowy równie wydajnie zastępował mu powietrze. - Wiesz że policja wciąż cię szuka? - Timothy nie odpowiedział. - Gdybyś nie odezwał się do nas, teraz siedziałbyś w więzieniu a twoja twarz gościłaby we wszystkich wiadomościach - Siwy uraczył się papierosem po raz kolejny - Na szczęście, jurysdykcja tutejszych służb porządkowych sięga dokładnie do bram Watykanu. Potrafimy sobie radzić z poszczególnymi przypadkami pedofilii w naszych. . . zastępach, ale to? Nie masz pojęcia jakiego syfu byś narobił. Timothy zdawał się praktycznie nie oddychać. Nie zmieniał pozycji, nie wiercił się, siedział, słuchał. - Problem jest taki, że nie mamy pojęcia co z tobą zrobić. Oczywiście, możemy cię tu trzymać do usranej śmierci, ale to też niekoniecznie korzystnie wpłynie na wizerunek kościoła. Społeczeństwo domaga się sprawiedliwości. . . - Ksiądz cisnął papierosem przed siebie - . . . Do kurwy nędzy! Nie mogłeś zadzwonić zanim ją zastrzeliłeś! Starzec natychmiast stłumił dalszy wybuch emocji, poprawiając się na krześle i równając okulary na nosie. Na młodym ojcu nie zrobiło to jednak żadnego wrażenia. - Zastrzeliłeś ją bo była opętana - Mężczyzna otworzył segregator, przewertował kilka stron, zamknął go i rzucił na drugi koniec stołu. - Proszę bardzo, wszystkie udokumentowane opętania na przestrzeni. . . a huj wie. . . odkąd istnieje Watykan. Fakt, pewna część osób umarła. Ale w skutek wygłodzenia, odwodnienia nie od postrzału w głowę! - Siwy jegomość machnął ręką - Poza tym, jak się przyjrzysz, jakieś dziewięćdziesiąt procent okazało się chorobą psychiczną a reszta to też nic pewnego. - Ona, była opętana - Odezwał się wreszcie Timmy. Słowa wypowiadał z nieobecnym, wlepionym w blat stołu wzrokiem. Jakby widział coś, czego nie widzi nikt inny. Starzec rozłożył ręce w geście bezradności. - Osobiście brałem udział w dwudziestu przypadkach z tego segregatora - Wskazał palcem na wciąż zamknięty stos dokumentów - Opętania, demony, diabły to jest symbolika, ludzki umysł jest niedoskonały, przy odpowiednich bodźcach zacznie wierzyć i tłumaczyć sobie wszystko na swój sposób. Filmy dokumentalne które się pokazuje mają tylko jedno przeznaczenie. Pchnąć co podatniejszych bliżej boga. Timothy podniósł wzrok na swojego rozmówcę. - Chce mi pan powiedzieć, że diabła nie ma? - Zapytał. Starzec splótł ręce na piersi. - Chcę ci powiedzieć, że zabiłeś tę dziewczynkę z przyczyn które nigdy nie zostały potwierdzone - Timothy uśmiechnął się smutno. - Czyli całe seminarium uczono mnie czegoś. . . co nigdy nie zostało potwierdzone i mówi mi to człowiek zajmujący stanowisko

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ojciec Timothy II: Rozgrzeszenie — czytnik · opowiadania