Horror · 5 min czytania
Ojcze nasz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Martina Calme'sa znaleźli z rozszarpanym brzuchem, gdzieś w parku, za bulwarem Peekadale. Wtedy jeszcze nie wiedziałem jak zginął, pamiętam tylko, że zwróciłem uwagę na notkę w lokalnej gazecie. Potem znaleźli jeszcze trzech ludzi. Nie mogę przypomnieć sobie ich nazwisk. Wszyscy w pobliżu bulwaru, umarli od podobnych ran. Potwór z Peekadale, czy ktoś pamięta jeszcze tą historię? W końcu złapali jakiegoś bezdomnego, który kręcił się w tamtych rejonach. Na podstawie poszlak skazali go na śmierć. Presja opinii publicznej bywa zabójcza. Oczywiście sam również odczułem ulgę gdy go pojmali mimo, że podskórnie czułem, że wagabunda sam jest ofiarą. Ale ludzie potrzebują oszustw, które pozwalają im choć przez chwilę czuć się bezpiecznym. W '86 przeprowadziłem sie Cedar Creek, gdzie otrzymałem etat nauczyciela angielskiego. To była stabilna praca, stałe źródło dochodu, w dodatku nie przeszkadzała mi w dalszym pisaniu. Nie byłem już uzależniony od widzimisię lokalnych wydawców, co więcej cześć moich starych opowiadań pojawiło się w poważnych miesięcznikach, jedno zamieścili nawet w "SfArchives" i "CrowsNest". Mimo to pisywałem jeszcze do regionalnej gazety, jednak znacznie rzadziej. Cedar Creek było inspirującym miejscem. Często spacerowałem aż do mostu kolejowego w Auberny. Most już od dawna nie używany, porośnięty i zapuszczony, przerzucony przez wąski dopływ rzeki św. Józefa. Dalej na północ za Auberny rozciągały się lasy cedrowe, które wspinały się na mleczne szczyty okręgu DeKalb. Okolica najpiękniej wyglądała jesienią, ziemia przybierała rdzawy kolor, liście ścieliły się gęsto niczym miedziany dywan. Zimą, pierwszej zimy, którą spędziłem w Cedar Creek umarł Ted Thompson. Nigdy nie dowiedział bym się o jego śmierci, gdyby nie fakt, że ciało odnalezione zostało w pobliżu mostu. Ktoś zmiażdżył biedakowi twarz i przeciągnął ciało aż do Auberny, by porzucić je na brzegu. Ja je znalazłem. Od tamtej pory przez Cedar Creek przeszła fala niewytłumaczalnych morderstw. Ofiar często nie